Źródło obrazu: Getty Images
Indeks FTSE 250 przeżył trudny marzec, ale na początku kwietnia widać już pewne oznaki, że najgorszy ruch spadkowy może już za nami. Kiedy kurz zaczyna opadać, niektóre firmy wydają się atrakcyjne, ale inne dają mi znaki ostrzegawcze.
Rozróżnienie między nimi jest bardzo ważne! Oto akcja, która moim zdaniem wygląda na niedowartościowaną, ale w przypadku innej jestem bardzo ostrożny.
Budowanie na przyszłość
Zacznijmy od firmy, która moim zdaniem jest niedowartościowana: Travis Perkins (LSE:TPK). W zeszłym miesiącu spadł o 18%, ale w szerszym okresie roku wzrósł o 11%.
Hitem ubiegłego miesiąca była przede wszystkim publikacja całorocznych wyników spółki. Pokazało, że warunki biznesowe pozostają trudne, a słaba aktywność na rynku nieruchomości wpływa na spadek popytu na materiały budowlane. Przychody spadły o 0,9%, a skorygowany zysk operacyjny o 12,5%, a grupa poniosła stratę w wysokości 97 mln funtów po naliczeniu odpisów z tytułu utraty wartości i kosztów restrukturyzacji.
Chociaż nieruchomości nadal stanowią ryzyko w przyszłości, myślę, że może to być po prostu spadek ceny akcji. Z jednej strony bilans uległ znacznej poprawie. Firma po raz pierwszy od dziesięcioleci osiągnęła pozycję gotówkową netto, co zapewnia jej odporność i elastyczność. Wolne przepływy pieniężne również okazały się wyższe od oczekiwanych, co ma znacznie większe znaczenie niż długoterminowe straty księgowe.
Ponadto nie możemy zapominać, że jest to w dalszym ciągu działalność bardzo cykliczna. Jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie zakończy się, a stopy procentowe w Wielkiej Brytanii spadną jeszcze w tym roku, konsumenci powinni poczuć się pewniej, co pomogłoby ożywić rynki budowlane i mieszkaniowe. Powinno to następnie przełożyć się na znaczne odbicie wolumenów i nastrojów inwestorów.
Dlatego też uważam, że akcje te są niedowartościowane, biorąc pod uwagę miejsce, w którym będą mogły być notowane do końca roku, i sądzę, że inwestorzy mogliby rozważyć ich zakup.
Nadal nie ma oznak ożywienia
Z drugiej strony nadal trzymam się z daleka od firmy rekrutacyjnej Hays (LSE:HAS). Miesiąc temu pisałem o spółce, która notowana była na najniższym poziomie od kilkudziesięciu lat. Zdecydowałem jednak, że to nie jest właściwy moment na zakupy, co było dobrą decyzją, ponieważ w ciągu ostatniego miesiąca akcje spółki spadły o 17%. W zeszłym roku spadł o 59%.
W tej chwili rynek pracy jest słaby dla Hayesa. Niepewność gospodarcza w całej Europie, szczególnie w kluczowych regionach, takich jak Niemcy i Wielka Brytania, spowalnia aktywność związaną z zatrudnieniem. A kiedy zatrudnienie zwalnia, rekruterzy tacy jak Hays odczuwają to niemal natychmiast.
Prawdą jest, że Hays nie stracił na znaczeniu. Pozostaje jedną z największych firm rekrutacyjnych w Europie. Ma silny zasięg globalny i głębokie relacje międzybranżowe. Kiedy zatrudnienie w końcu zacznie rosnąć, spodziewam się odbicia akcji. Jednak z mojej obecnej perspektywy nadal uważam, że jest więcej miejsca na spadek akcji, zanim zechcę kupić.

