Źródło obrazu: Getty Images
Akcje Barclays (LSE:BARC) przyniosły w zeszłym roku imponujące zyski. Pomimo trudnego początku 2026 r. wartość banku notowanego na giełdzie FTSE 100 wzrosła w ciągu ostatniego roku o imponujące 38%. To znacznie lepiej niż wzrost szerszego indeksu o 22%.
Dla porównania, ktoś, kto kupił 1001 akcji spółki 12 miesięcy temu, odnotowałby gwałtowny wzrost wartości swojej inwestycji do 4310 funtów z 3114 funtów. Po uwzględnieniu dywidend uzyskaliby łączny zwrot na poziomie 41%, czyli około 1281 funtów.
Pytanie brzmi: czy cena akcji Barclays może kontynuować heroiczny wzrost? Mam wątpliwości…
Czy akcje Barclays są drogie?
Problem – jak to często bywa w przypadku akcji, których wartość rośnie – jest taki, że bank ma obecnie bardzo wysoką wycenę. Niektóre akcje zasługują na ocenę premium, na przykład jeśli mają spektakularny potencjał zysków.
Moim zdaniem nie jest to kategoria, do której należy Barclays. Tak naprawdę, biorąc pod uwagę ogromne wyzwania, przed którymi stoi (więcej o tym później), uważam, że jej akcje wyglądają na niebezpiecznie przewartościowane.
Przy cenie 410 pensów na akcję, wskaźnik ceny do wartości księgowej (P/B) banku wynosi 1,1. Na pierwszy rzut oka nie jest to coś wielkiego. Jest to jednak ponad dwukrotność średniej 10-letniej Barclays wynoszącej 0,5. A w miarę jak stopy procentowe wracają do bardziej historycznych poziomów, moim zdaniem cena akcji Barclays jest zagrożona.
Co może pójść nie tak?
Jak widać, banki detaliczne walczyły o zwiększenie swoich zysków po kryzysie finansowym w 2008 r. Długotrwały okres obniżonych stóp procentowych wpłynął na ich marże odsetkowe netto (NIM), które mierzą różnicę między odsetkami płaconymi oszczędzającym a odsetkami pobieranymi od pożyczkobiorców.
Inflacja gwałtownie wzrosła po pandemii Covid-19, powodując podwyżkę stóp procentowych. Jednak złagodzenie presji inflacyjnej skłoniło Bank Anglii do obniżenia referencyjnej wartości kredytowej, przy czym prawdopodobne są dalsze obniżki, przy czym decydenci również są skłonni do działań stymulujących chorą gospodarkę. Spowoduje to, że i tak już niskie NIM banków będą jeszcze niższe (marża Barclays UK wyniosła 3,6% w grudniu) i zbliżone do tych z 2010 roku, kiedy banki miały trudności z wygenerowaniem znaczącego wzrostu.
Już sama perspektywa słabego wzrostu gospodarczego stanowi duże wyzwanie dla banków. Czy będą w stanie wygenerować wystarczający wzrost akcji kredytowej, aby zwiększyć zyski? Czy mogą również zaobserwować gwałtowny wzrost odpisów z tytułu utraty wartości, jeśli kredytobiorcy zaczną nie spłacać swoich zobowiązań?
Wreszcie, przed operatorami zasiedziałymi stoi trudne zadanie zwiększania swoich zysków w miarę zwiększania swoich wpływów przez banki będące konkurentami. Te banki nowej ery mają niższe koszty, które pozwalają im oferować bardziej atrakcyjne produkty. Wiele z nich, podobnie jak Monzo, gromadzi kapitał, aby zintensyfikować swoje ataki i rozszerzyć działalność na nowe obszary produktów, zwiększając presję na banki o ugruntowanej pozycji.
To jest to, co robię
Nie twierdzę, że Barclays to towarzyska kaczka. Posiada znaczącą siłę marki, która może wspierać zyski nawet w przypadku pogorszenia się warunków rynkowych lub wzrostu konkurencji. Rozwijający się bank inwestycyjny stawia go także w lepszej sytuacji niż główni rywale, tacy jak Lloyds.
Ale czy ryzyko przewyższa potencjalne korzyści z zakupu akcji Barclays? Myślę, że tak, szczególnie przy obecnych cenach. Dlatego szukam innych akcji FTSE 100 do kupienia.

