
Jeśli rynek wydaje się niepewny, czy spodziewać się obniżki stóp bazowych w przyszłym miesiącu, nie jesteś sam: sami członkowie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) mogą nie mieć pojęcia, dokąd pójdzie głosowanie.
W okresie poprzedzającym ten tydzień panowała atmosfera rozczarowania faktem, że FOMC nie dokona ostatecznej obniżki stóp procentowych do 2025 r., co wielu analityków lekceważyło od tego lata. Tydzień temu inwestorzy zabezpieczali swoje zakłady szansą 50/50 na obniżkę stopy bazowej do poziomu pomiędzy 3,75 a 4%, z obecnej pozycji wynoszącej 4 do 4,25%.
Jednak sytuacja szybko się odwróciła, jak wynika zarówno z danych, jak i komentarzy członków FOMC, a w momencie pisania tego tekstu barometr FedWatch CME oceniał 81% szans na obniżkę na początku przyszłego miesiąca.
Kluczowa część zmiany nastąpiła po komentarzach Johna Williamsa z nowojorskiego Fed, który dołączył do głosów takich jak nominowany przez Trumpa Stephen Miran i gubernator Chris Waller, opowiadający się za obniżkami stóp procentowych. Analitycy ostrzegali dziś rano, że może trzeba to traktować z przymrużeniem oka: posłowie będą się zastanawiać, czy ich rówieśnicy są naprawdę umiarkowani, czy też marszczą pióra, aby zwrócić na siebie uwagę prezydenta Trumpa i zapewnić sobie nominację na przewodniczącego Rezerwy Federalnej w przyszłym roku.
Dane nie wyjaśniają zbytnio ścieżki. Pierwszy raport o płacach po zakończeniu zawieszenia działalności rządu wykreślił blady obraz rynku pracy. Powell nazwał to środowisko „małym zatrudnieniem i niskim zatrudnieniem”. Stopa bezrobocia pozostała stosunkowo stabilna na poziomie 4,4%, a we wrześniu rynek pracy utworzył stosunkowo niewielkie 119 000 miejsc pracy.
Kwestia inflacji równoważy słabe perspektywy zatrudnienia, co stanowi część mandatu Rezerwy Federalnej. Członkowie FOMC są świadomi, że inflacja utrzymuje się znacznie powyżej celu 2%, a tendencja ta prawdopodobnie jeszcze bardziej się zaostrzy w okresie podwyższonych wydatków konsumenckich.
Ta kombinacja oznacza, że dane dotyczące wydatków świątecznych są mniej widoczne niż zwykle; w rzeczywistości jest to „kluczowe” – napisał profesor Jeremy Siegel, emerytowany profesor finansów w Wharton School na Uniwersytecie Pensylwanii.
W artykule opublikowanym wczoraj w WisdomTree, gdzie jest starszym ekonomistą, profesor Siegel dodał: „Odczyty kart kredytowych w czasie rzeczywistym i komentarze na temat handlu detalicznego ujawnią znacznie więcej na temat dynamiki koniunktury konsumenckiej niż retrospektywne raporty na temat wynagrodzeń, które pozostają zniekształcone przez zamknięcie gospodarki. Silne wydatki skierują Fed w stronę pauzy w grudniu; miękkie wydatki sprawią, że grudniowe posiedzenie będzie naprawdę ożywione”.
W związku z tym „jest to najbardziej niepewne posiedzenie FOMC od lat, ponieważ sam komitet nie zna jeszcze odpowiedzi” – dodał profesor Siegel. „Powell woli sygnalizować decyzje z dużym wyprzedzeniem, ale dane po prostu nie mówią wystarczająco głośno”.
Profesor dodał, że Williams jest otwarty na obniżki, to „praca wstępna” obozu umiarkowanych, podczas gdy jastrzębie upierają się, że dane nie są wystarczająco mocne, aby w jakikolwiek sposób wzmocnić akcje: „To oznacza rzadkie i naprawdę trzymające w napięciu spotkanie, podczas którego inwestorzy powinni spodziewać się zmienności zarówno wokół komunikatu, jak i nowego wykresu punktowego”.
Kwestia motywacji
Główny ekonomista Goldman Sachs, Jan Hatzius, podziela pogląd prezesa Williamsa i utrzymuje, że wrześniowe dane o zatrudnieniu są na tyle słabe, że skłaniają do obniżek. W opublikowanej w niedzielę notatce Hatzius napisał: „Jego pogląd jest prawdopodobnie zgodny z poglądem przewodniczącego Powella – który prawie na pewno odnotował trzy cięcia we wrześniowym wykresie punktowym – oraz z większością z 12 głosujących członków FOMC, chociaż niekoniecznie z większością z 19 uczestników FOMC.
„Biorąc pod uwagę, że kolejny raport o zatrudnieniu zaplanowano na 16 grudnia, a CPI na 18 grudnia, niewiele w kalendarzu może wykoleić obniżki 10 grudnia”.
Jednak w obliczu tego, że przewodniczący Powell opuści urząd w przyszłym roku (ku uciesze prezydenta Trumpa, który wielokrotnie krytykował go za odmowę obniżenia stawki podstawowej), oddzielenie gołębi od kandydatów na to stanowisko może być trudne.
Jak powiedział dziś rano główny ekonomista UBS Paul Donovan: „Gubernator Rezerwy Federalnej USA Waller, którego prezydent Trump rozważa jako kandydata na przewodniczącego Fed, wczoraj poparł wezwania Trumpa do dalszych obniżek stóp procentowych. Waller opowiadał się za obniżką stóp procentowych w grudniu, co nieco podekscytowało rynki, chociaż Waller uzasadnił to sugestiami, że amerykański rynek pracy może mieć kłopoty”.
Donovan odpowiedział, że amerykańskie gospodarstwa domowe godzą się z wyższą stopą inflacji, oszczędzając mniej, co sugeruje poziom zaufania do rynku pracy. „Jeśli Waller ma rację” – dodał Donovan – „gospodarka amerykańska jest obarczona dość poważnym ryzykiem i powinno to stanowić główny powód do zmartwienia rynków finansowych.
„Jeśli jednak to wezwanie jest po prostu słabo zamaskowanym krzykiem: «Wybierz mnie! Wybierz mnie!» skierowane przeciwko Trumpowi, wówczas rynki skoncentrują się na korzyściach płynących z akomodacji monetarnej, a nie na omawianym ryzyku, które rzekomo kompensuje”.


