
Źródło obrazu: Getty Images
Akcje spółki Kingfisher (LSE: KGF) należące do indeksu FTSE 100 wspięły się 26 listopada na szczyt tabeli liderów indeksu. Cena akcji wzrosła wraz z podniesieniem perspektyw zysków spółki. Podczas gdy reszta indeksu (i kraj!) była zaniepokojona właśnie opublikowanym jesiennym budżetem, właściciel Screwfix i B&Q zlekceważył wszelkie obawy i zaobserwował tego dnia wzrost ceny akcji o 7,4%.
Przy stopie dywidendy na poziomie ponad 4% i cenie akcji, która w zeszłym roku wzrosła o 22%, akcje na pierwszy rzut oka wyglądają atrakcyjnie. Jeśli jednak przyjrzymy się bliżej, okaże się, że dzisiejsza cena akcji jest niższa niż wtedy, gdy Terry Venables był trenerem angielskiej drużyny piłkarskiej. Więc który to jest? Czy jest to okazja ukryta na widoku? A może taki, którego inwestorzy powinni unikać?
Dobra wiadomość
Zacznijmy od tego, dlaczego akcje tak bardzo wzrosły. Wzrost o 7% – wzrost kapitalizacji rynkowej o około 400 mln funtów w ciągu jednego dnia – nastąpił po drugim z rzędu wzroście perspektyw. Innymi słowy, oczekuje się, że przyszłe zyski spółki będą wyższe, niż wcześniej sądzono.
Jest kilka powodów, dla których przewodnik jest aktualizowany. Czasami jest to oznaka solidnych fundamentów, dobrej firmy, która pali na wszystkie cylindry. Innym razem są to zmiany na rynku, takie jak zwiększony popyt konsumencki. Tak czy inaczej, jest to bardzo dobre rozwiązanie dla spółki, a co za tym idzie, także dla jej akcji.
Dwie z najlepszych spółek, jakie można było posiadać w ostatnich latach, to amerykański producent chipów Nvidia i brytyjska firma inżynieryjna Rolls-Royce. Akcje obu spółek zwyżkowały ponad 10-krotnie w stosunku do swojej wartości. Co mają ze sobą wspólnego? Jedna odpowiedź: najnowsza historia pobicia własnych (i analityków) przewidywań zysków. Być może podobna hossa czeka także na akcje Kingfishera?
Kupić czy nie kupić…
Tutaj również warto rozważyć ryzyko. Powiedziałbym, że potencjalnym zagrożeniem jest trudna sytuacja gospodarki Wielkiej Brytanii. Choć prowadzi działalność za granicą, jej sklepy w Polsce i Francji stanowią jedynie około 20% całkowitej liczby.
Wzrost gospodarczy w Wielkiej Brytanii jest bardzo słaby od 2008 roku. Jest to jeden z powodów, dla których indeks FTSE 100 został przyćmiony przez swój amerykański odpowiednik, S&P 500. W rzeczywistości problem jest jeszcze poważniejszy, gdy spojrzymy na statystyki w przeliczeniu na mieszkańca. Duża część słabego wzrostu gospodarczego wynika z imigracji. Może to osłabić perspektywy Kingfishera, jeśli politycy osiągną zamierzony cel, jakim jest jego ograniczenie.


