Źródło obrazu: Getty Images
Ostatni rok był niezapomniany dla akcjonariuszy Greggs (LSE:GRG). Są jednak dwa ważne pytania, które inwestorzy powinni sobie zadać.
Jednym z nich jest sytuacja, gdy podstawowa działalność jest o 40% gorsza niż rok temu. Drugą kwestią jest to, czy warto w tej chwili rozważyć tę akcję.
Co poszło nie tak?
Na pierwszy rzut oka rok 2025 nie wyglądał na zły dla działalności Greggsa. Firma miała więcej sklepów, a przychody wzrosły o około 6,7% w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy roku.
Jednak pod powierzchnią kryją się dwa problemy. Po pierwsze, największy wzrost sprzedaży wynikał z otwierania nowych sklepów; Bez tego wzrost sprzedaży wyniósłby ponad 2,2%.
Czyli poniżej inflacji. A to rodzi obawy, jak długo spółka będzie w stanie generować wzrost sprzedaży otwierając nowe sklepy. Drugi problem polega na tym, że przychody operacyjne przedsiębiorstwa faktycznie spadły w tym czasie w wyniku wyższych kosztów, które negatywnie wpływały na marże i zyski. Ale spadek wyniósł 7%, a nie 40%.
Dlaczego akcje spadają?
Głównym powodem spadku akcji Greggsa nie jest podstawowa działalność. Chodzi o to, że inwestorzy zmienili pogląd na perspektywy rozwoju spółki.
Na początku 2025 r. kurs akcji spółki notowany był po wielokrotności ceny i zysku (P/E) wynoszącej 20. Jednak inwestorzy nie są skłonni płacić takiej kwoty za spadające zyski, dlatego wskaźnik spadł do 11.
Zarząd przypisał część słabości trudnym warunkom handlowym. Obejmuje to niezwykle ciepłe lato i niezwykle mokrą zimę.
Jeśli w 2026 r. sytuacja powróci do normy, przyszły rok może być znacznie bardziej pozytywny. Myślę jednak, że jest jeszcze inny (bardziej interesujący) powód, aby przyjrzeć się teraz akcjom.
Dochód pasywny
Niezwykłe jest to, że akcje Greggs są notowane przy stopie dywidendy przekraczającej 4%. Myślę też, że spółka mogłaby mieć znaczne możliwości zwiększenia wypłat dla akcjonariuszy. Obecnie spółka zwraca inwestorom niecałe 50% swojego dochodu netto. Ma to sens, ponieważ nadal otwierane są nowe sklepy w celu zwiększenia skali i przychodów.
Inwestorzy obawiają się, że nie może to trwać w nieskończoność i myślę, że mają rację. Jeżeli jednak tak się stanie, spółka nie będzie miała w przyszłości takich samych wymogów kapitałowych. Bez konieczności dalszych wydatków na nową siedzibę spółka może równie dobrze zwrócić akcjonariuszom więcej gotówki. Myślę, że może to oznaczać przyszły wzrost dywidendy.
Szansa na zakupy?
Akcje Greggsa spadły w zeszłym roku o 40%, ale moim zdaniem podstawowe mocne strony firmy pozostały w dużej mierze nienaruszone. Nie ma innego konkurenta, który mógłby dorównać wartości, jaką oferuje konsumentom.
Skala firmy powoduje, że ma ona niższe koszty niż konkurenci i to jest jej duża zaleta. Pytanie tylko, ile inwestorzy powinni być skłonni zapłacić za akcje.
Uważam, że wskaźnik P/E na poziomie 20 jest zbyt wysoki, biorąc pod uwagę perspektywy rozwoju firmy. Jednak po spadku o 40% myślę, że warto to rozważyć, szczególnie w przypadku inwestorów o dochodzie pasywnym.

