
Unia Europejska i blok Mercosur składający się z krajów Ameryki Południowej formalnie podpisały w sobotę długo oczekiwaną, przełomową umowę o wolnym handlu, kończącą ponad ćwierćwiecze zawiłych negocjacji mających na celu wzmocnienie więzi handlowych w obliczu rosnącego protekcjonizmu i napięć handlowych na całym świecie.
Ceremonia podpisania umowy w Asunción, stolicy Paragwaju, oznacza wielkie geopolityczne zwycięstwo UE w epoce amerykańskich ceł i rosnącego chińskiego eksportu, wzmacniając pozycję bloku w regionie bogatym w zasoby, coraz bardziej kwestionowanym przez Waszyngton i Pekin.
Wysyła także sygnał, że Ameryka Południowa utrzymuje zróżnicowane stosunki handlowe i dyplomatyczne, mimo że prezydent USA Donald Trump agresywnie nawołuje do dominacji geopolitycznej na półkuli zachodniej.
Mercosur składa się z dwóch największych gospodarek regionu: Argentyny i Brazylii, a także Paragwaju i Urugwaju. Boliwia, najnowszy członek bloku, może w nadchodzących latach przystąpić do umowy handlowej. Wenezuela została zawieszona w bloku i nie jest objęta porozumieniem.
Promowane przez renomowane południowoamerykańskie kraje zajmujące się hodowlą zwierząt i europejskie interesy przemysłowe, zawarte w porozumieniu zniesienie ponad 90% ceł tworzy jedną z największych stref wolnego handlu na świecie i sprawia, że zakupy są tańsze dla ponad 700 milionów konsumentów.
Tło geopolityczne
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, która stoi na czele władzy wykonawczej UE, określiła porozumienie jako bastion przeciwko destrukcyjnej polityce administracji Trumpa.
„Odzwierciedla to jasny i przemyślany wybór: wybieramy sprawiedliwy handel zamiast ceł. Wybieramy długoterminowe produktywne partnerstwo zamiast izolacji” – oświadczyła von der Leyen, zawoalowana naganą polityki handlowej Trumpa podczas ceremonii, która rozpoczęła się ogłoszeniem przez Trumpa 10% ceł na osiem krajów europejskich w związku z ich sprzeciwem wobec amerykańskiej kontroli nad Grenlandią.
„Połączymy siły jak nigdy dotąd, ponieważ wierzymy, że jest to najlepszy sposób na zapewnienie dobrobytu naszym obywatelom i naszym krajom”.
Prezydent Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva, od dawna zwolennik porozumienia UE–Mercosur w miarę postępu negocjacji podczas jego trzech kadencji prezydenckich, które nie następują po sobie, okrzyknął to porozumienie symbolem globalnej współpracy.
„W czasie, gdy unilateralizm izoluje rynki, a protekcjonizm hamuje globalny wzrost, dwa regiony, które podzielają wartości demokratyczne i przywiązanie do multilateralizmu, wybierają inną ścieżkę” – stwierdziła Lula w publikacji X.
Decyzja Luli o pominięciu ceremonii zasygnalizowała wzrost napięcia między blokami handlowymi.
Rolnicy europejscy
Brazylia, która w zeszłym roku sprawowała rotacyjną prezydencję w Mercosur, przygotowywała się do zorganizowania ceremonii podpisania umowy w stolicy kraju, Brasilii, w zeszłym miesiącu, kiedy kraje europejskie ją odwołały, żądając większych ustępstw od rolników obawiających się dumpingu taniego importu produktów rolnych z Ameryki Południowej.
Pozbawiony stanowiska Lula był oburzony tym, co powszechnie uznano w Ameryce Południowej za najnowszy przykład biurokratycznej ingerencji UE. Jednym z głównych powodów tak długiego czasu na sfinalizowanie transakcji były podejmowane przez Brukselę próby zarządzania procesami produkcji rolnej w Ameryce Południowej, począwszy od przepisów dotyczących opakowań z tworzyw sztucznych po regulacje dotyczące wylesiania.
„Maksymalistyczne listy żądań gospodarek rozwijających się chcących podpisać umowy o wolnym handlu z UE są często postrzegane jako protekcjonalne” – stwierdziła Agathe Demarais, starszy badacz polityki w Europejskiej Radzie ds. Stosunków Zagranicznych.
Po nałożeniu przepisów dotyczących ochrony środowiska i dobrostanu zwierząt, rygorystycznych kwot na produkty rolne, takie jak wołowina i cukier, oraz rozłożonych w czasie harmonogramów obniżek ceł, UE jeszcze bardziej osłodziła umowę swoim rolnikom, obiecując wysokie dotacje. To zmusiło włoską potęgę rolniczą do przekroczenia granicy na początku tego miesiąca.
Jednak nawet gdy atrament wysechł w sobotę, potężne protekcjonistyczne lobby w Europie nadal miało nadzieję, że nie dopuści do pokonania ostatniej przeszkody: ratyfikacji przez Parlament Europejski.
Francja pozostaje przeciwna porozumieniu, a prezydent Emmanuel Macron obawia się, że frustracja rolników wobec UE może skłonić więcej wyborców do skrajnej prawicy w wyborach prezydenckich w 2027 r.
„Wszystko będzie zależeć od apetytu politycznego Parlamentu Europejskiego” – powiedział João Paulo Cavalcanti, brazylijski prawnik specjalizujący się w handlu międzynarodowym. „To wyraźnie mogłoby stworzyć przeszkodę w uzyskaniu zgody”.


