Spór prezydenta Donalda Trumpa z NATO w sprawie jego planów zajęcia Grenlandii przyspieszył kryzys egzystencjalny sojuszu, który Rosja świętuje.
W sobotę Trump ogłosił cła na kraje NATO, które rozmieściły wojska na półautonomicznym terytorium Danii, do czasu „osiągnięcia porozumienia w sprawie całkowitego i całkowitego zakupu Grenlandii”.
Spotkało się to z aplauzem Cyryla Dmitriewa, wysłannika Rosji Władimira Putina ds. inwestycji i współpracy gospodarczej. Tymczasem Unia Europejska rozważa możliwości odwetu.
„Upadek unii transatlantyckiej” – zamieścił w X. „Wreszcie coś naprawdę wartego omówienia w Davos”.
NATO stanowiło kluczowe wsparcie dla Ukrainy w jej walce z rosyjską inwazją, która rozpoczęła się prawie cztery lata temu. I chociaż Trump wywołał już napięcia handlowe z Europą, sojusznicy z NATO pomogli utrzymać wsparcie USA dla Kijowa, choć często je wstrzymywał.
Jednakże obecna walka celna grozi wyrządzeniem sojuszowi nieodwracalnych szkód, co stanowi najgorszą schizmę w jego prawie 80-letniej historii.
Jeśli wojna handlowa Trumpa zagrozi pomocy NATO dla Ukrainy, może złagodzić presję na rosyjską gospodarkę w chwili, gdy pojawia się coraz więcej oznak, że machina wojenna Putina tłumi wzrost. Oczekuje się, że PKB w 2025 r. wykaże wzrost o 1% lub mniej, a w 2026 r. jest na dobrej drodze do osiągnięcia podobnego postępu. To po wzrostach o ponad 4% w latach 2023 i 2024.
„Naród rosyjski coraz bardziej odczuwa skutki ciągłego traktowania przez Kreml priorytetowo rosyjskiej bazy przemysłowej obronności” – stwierdził w niedawnej analizie Instytut Studiów nad Wojną.
Producenci broni i inni dostawcy przeżywają rozkwit, ponieważ Kreml kieruje inwestycje i pożyczki do tych branż. Ale reszta gospodarki cierpi.
ISW zauważyła na przykład, że rosnące płace napędzają inflację, ponieważ wojna powoduje niedobory siły roboczej, podczas gdy firmy cywilne i obronne konkurują o pracowników. Rosnąca inflacja zmusiła bank centralny Rosji do podniesienia stóp procentowych do nieśmiało wysokich poziomów, które dopiero niedawno zaczęły spadać.
Z kolei w drugiej połowie ubiegłego roku kilku dużych rosyjskich producentów cywilnych przeszło na czterodniowy tydzień pracy i ogłosiło zwolnienia ze względu na spadający popyt.
Wraz ze wzrostem kosztów pożyczek rosyjscy cywile mają trudności z zakupem domów. Oprócz wysokich cen wzrosła stawka podatku od wartości dodanej, aby pomóc opłacić wojnę na Ukrainie, podczas gdy zachodnie sankcje i niskie ceny ropy naftowej zmniejszyły przychody Moskwy z eksportu energii.
„ISW w dalszym ciągu ocenia, że rosnąca presja gospodarcza Zachodu na Rosję, oprócz pomocy Ukrainie w utrzymaniu, a nawet zwiększeniu presji na polu bitwy, w dalszym ciągu odgrywa kluczową rolę w zmianie kalkulacji Putina i zmusza go do stawienia czoła poważniejszym kompromisom pomiędzy dalszym dążeniem do swoich maksymalistycznych celów wojennych a poświęceniem jakości życia narodu rosyjskiego” – czytamy w analizie.
Ocena opiera się na dowodach rosnących napięć w sektorze prywatnym, w tym w systemie finansowym.
Rosyjskie dane pokazują, że niewypłacone wynagrodzenia w październiku wzrosły prawie trzykrotnie w porównaniu z rokiem poprzednim do ponad 27 milionów dolarów, a coraz częstsze stały się urlopy i krótsze tygodnie pracy. W rezultacie coraz więcej konsumentów ma problemy ze spłatą kredytów.
„Kryzys bankowy jest możliwy” – powiedział niedawno „Washington Post” rosyjski urzędnik, pod warunkiem zachowania anonimowości. „Możliwy jest domyślny kryzys. Nie chcę myśleć o kontynuacji wojny lub eskalacji”.
Biorąc pod uwagę przeciwny wiatr, ostrzeżenie nie było pierwszym tego rodzaju. W czerwcu rosyjskie banki ostrzegały przed możliwym kryzysem zadłużenia, ponieważ wysokie stopy procentowe ograniczają zdolność kredytobiorców do spłaty kredytów.
Również w tym miesiącu szef Rosyjskiego Związku Przemysłowców i Przedsiębiorców ostrzegł, że wiele firm znajduje się w „sytuacji poprzedzającej niewypłacalność”.
Z kolei we wrześniu dyrektor generalny Sbierbanku German Gref, jeden z czołowych szefów bankowości w Rosji, powiedział, że gospodarka znajduje się w „technicznej stagnacji”, po tym, jak w lipcu i sierpniu ostrzegał, że wzrost jest bliski zera.
Centrum Analiz Makroekonomicznych i Prognoz Krótkoterminowych, wspierany przez państwo rosyjski zespół doradców, stwierdził w zeszłym miesiącu, że w październiku przyszłego roku kraj może stanąć w obliczu kryzysu bankowego, jeśli pogłębią się problemy kredytowe, a deponenci wycofają swoje środki, według „Post”.
„Sytuacja w rosyjskiej gospodarce wyraźnie się pogorszyła” – napisał w notatce udostępnionej „Financial Times” Dmitrij Biełousow, dyrektor think tanku. „Gospodarka po raz pierwszy od początku 2023 r. znalazła się na krawędzi stagflacji”.

