Friday, June 5, 2026

Plan Trumpa, aby uczynić mieszkania przystępnymi cenowo, słabnie | Fortuna

Koniecznie przeczytaj

Plan Trumpa, aby uczynić mieszkania przystępnymi cenowo, słabnie | Fortuna

Próba prezydenta Donalda Trumpa, aby udostępnienie własności domów większej liczbie Amerykanów zakończyła się niepowodzeniem zaledwie kilka tygodni po jej rozpoczęciu.

Ponieważ wyborcy uznają kwestie portfela za priorytet przed listopadowymi wyborami śródokresowymi, Biały Dom wypuścił serię balonów próbnych mających na celu obniżenie kosztów zakupu domu, ale kilka zostało zestrzelonych przez Kongres, branżę finansową, a nawet samego Trumpa.

Rezultat: około sześć tygodni po obiecaniu „jednych z najbardziej agresywnych planów reformy mieszkalnictwa w historii Ameryki” administracja miała trudności z wdrożeniem nowej polityki, podczas gdy oprocentowanie kredytów hipotecznych niedawno nieznacznie wzrosło. Trump przyznał się do kłopotów, w które się wpakował, wątpiąc w sam pomysł obniżenia kosztów mieszkań, jeśli oznacza to, że obecni właściciele domów na tym stracą.

„Nie zamierzamy niszczyć wartości ich domów, aby mógł je kupić ktoś, kto nie pracował zbyt ciężko” – powiedział na czwartkowym posiedzeniu rządu.

Bezwładność Trumpa w tej kwestii wynika z tego, że większość Amerykanów twierdzi, że nie robi on wystarczająco dużo, aby rozwiać ich szersze obawy dotyczące kosztów życia. Sondaż CNN-SSRS przeprowadzony w styczniu wykazał, że 64% respondentów stwierdziło, że Trump nie posunął się wystarczająco daleko w swoich próbach obniżenia cen produktów codziennego użytku. Sondaż New York Timesa/Sieny wykazał, że 51% zarejestrowanych wyborców uważa, że ​​dzięki polityce Trumpa życie stało się mniej przystępne, w porównaniu z 24%, które uważa, że ​​dzięki nim życie stało się bardziej przystępne.

Mieszkalnictwo jest szczególnie drażliwym punktem dla wielu Amerykanów.

Jak wynika z najnowszego odczytu krajowego indeksu cen domów Case-Shiller, ceny domów wzrosły o ponad 50% w porównaniu z stanem przed pandemią na 30 listopada. Według Zillow czynsze wzrosły w tym okresie o około 35%, a według Krajowego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami średni wiek osób kupujących dom po raz pierwszy osiągnął rekordowy poziom 40 lat.

Tymczasem Trump wielokrotnie wykolejał się, nie zachwalając propozycji dotyczących przystępności cenowej, które – jak zasygnalizował Biały Dom – miały stanowić główny filar jego przesłania wywodzącego się z listopada.

Przeczytaj: Trump w dalszym ciągu niszczy przesłanie, na które naciska jego zespół, dotyczące kosztów utrzymania

Przed wystąpieniem prezydenta w tym miesiącu na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w Szwajcarii jego doradcy potraktowali jego przemówienie jako okazję do rozwinięcia planów. Choć Trump wspomniał o niektórych wcześniej ogłoszonych propozycjach, nie podał żadnych nowych szczegółów, a wystąpienie zostało pochłonięte jego komentarzami na temat Grenlandii.

Podobnie w tym tygodniu na wiecu w Iowa – kluczowym polu bitwy w listopadowych wyborach – Trump w ogóle nie wspomniał o kilku propozycjach dotyczących przystępności cenowej.

Bezpośrednio skrytykował także jeden z pomysłów swojej administracji na pomoc Amerykanom w zakupie domu. Po tym, jak dyrektor Krajowej Rady Ekonomicznej, Kevin Hassett, zachwalał nadchodzący plan umożliwiający pracownikom korzystanie z kont z ulgą podatkową w celu finansowania zaliczek, prezydent powiedział reporterom: „Nie jestem wielkim fanem; innym ludziom się to podoba”. Ludzie powinni zostawiać swoje pieniądze na rynku, powiedział.

Polityka, którą nadal popiera, może mieć niewielkie uprawnienia do wdrożenia.

Trump podpisał 20 stycznia zarządzenie wykonawcze mające na celu ograniczenie zakupów domów jednorodzinnych przez dużych inwestorów instytucjonalnych. Zarządzenie jest jednak stosunkowo nieskuteczne: pozostawia w gestii skarbu państwa określenie, kogo uważa się za dużego inwestora, wzywając jednocześnie Kongres do przyjęcia przepisów zakazujących takiej sprzedaży.

Nawet gdyby Kongres zastosował się do żądania, nie jest jasne, jaki wpływ takie posunięcie mogłoby mieć na ceny. Najwięksi inwestorzy instytucjonalni posiadają mniej niż 1% zasobów budownictwa jednorodzinnego w kraju i jedynie 2–3% czynszów za wynajem domów jednorodzinnych.

Nie tylko polityka mieszkaniowa wydaje się zagubiona.

Spiker Izby Reprezentantów Mike Johnson odrzucił propozycję Trumpa podniesioną w poście w mediach społecznościowych, aby ograniczyć oprocentowanie kart kredytowych do 10% na rok, uznając ją za nieszablonowy pomysł, którego nie należy traktować poważnie. Dyrektor generalny JPMorgan Chase & Co. Jamie Dimon powiedział, że ograniczenie będzie oznaczać „katastrofę gospodarczą”. Od tego czasu niewiele mówiono na ten temat.

Jednym z działań, które ogłosiła administracja i które wydaje się być wdrażane, jest plan dla Fannie Mae i Freddie Mac, kontrolowanych przez rząd spółek stanowiących podstawę rynku kredytów hipotecznych, zakupu listów zastawnych o wartości do 200 miliardów dolarów.

W obrocie agencyjnych listów zastawnych znajduje się około 9 bilionów dolarów, więc jeśli Fannie i Freddie dokonają wszystkich zakupów, będzie to stanowić nieco ponad 2% rynku. Zdaniem analityków, posunięcie to mogłoby obniżyć oprocentowanie kredytów hipotecznych nawet o 25 punktów bazowych, czyli 0,25 punktu procentowego. Według Freddiego Maca aktualna stopa oprocentowania 30-letniego kredytu o stałym oprocentowaniu wynosi 6,1%.

„Przesuń igły”

To może nie wystarczyć.

„Jeśli oczekiwanym skutkiem będzie spadek stóp procentowych o 25 punktów bazowych, nie będzie to oznaczać zmiany zasad gry” – powiedział Ed DeMarco, przewodniczący Rady ds. Polityki Mieszkaniowej i były pełniący obowiązki dyrektora Federalnej Agencji Finansowania Mieszkalnictwa w latach 2009–2014.

W zeszłym tygodniu obecny szef FHFA Bill Pulte odrzucił raport AP, że przedsiębiorstwa otrzymały zielone światło na zwiększenie zakupów papierów wartościowych zabezpieczonych hipoteką, aby wywrzeć większy wpływ na rynek. W poście na X napisał, że „całkowity łączny przyrostowy zakup MBS nie przekroczy 200 miliardów dolarów”.

Jednak utrzymywanie ograniczeń zakupów oznacza, że ​​spready kredytów hipotecznych wzrosną po zatrzymaniu wydatków, twierdzi Jim Parrott, pracownik nierezydenta w Urban Institute, który powiedział, że to posunięcie „wpływa na koszt kredytu hipotecznego tylko tak długo, jak inwestorzy będą wierzyć, że pojawi się dodatkowy popyt”.

Po wydaniu środków „administracja będzie musiała zdecydować, czy chce wydać kolejne 200 miliardów dolarów, aby dłużej utrzymać niskie ceny” – dodał. „Mogą mieć trudności z zatrzymaniem się”.

Website |  + posts
- Advertisement -spot_img
- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł