Wednesday, February 18, 2026

Tysiące dyrektorów generalnych właśnie przyznało, że sztuczna inteligencja nie ma wpływu na miejsca pracy ani produktywność, co spowodowało, że ekonomiści wskrzesili paradoks sprzed 40 lat | Fortuna

Koniecznie przeczytaj

Najnowocześniejsze komputery generowały czasami zbyt wiele informacji, generując niezwykle szczegółowe raporty i drukując na ryzach papieru. To, co zapowiadało wzrost produktywności w miejscu pracy, przez kilka lat okazało się porażką. Dzięki obserwacji tego zjawiska przez ekonomistę ten nieoczekiwany wynik stał się znany jako paradoks produktywności Solowa.

„Wiek komputerów widać wszędzie, ale nie w statystykach produktywności” – napisał Solow w artykule w New York Times Book Review w 1987 roku.

Nowe dane na temat tego, jak kadra kierownicza wyższego szczebla wykorzystuje (lub nie) sztuczną inteligencję, pokazuje, że historia się powtarza, komplikując podobne obietnice składane przez ekonomistów i założycieli Big Tech na temat wpływu technologii na miejsce pracy i gospodarkę. Chociaż 374 spółki z indeksu S&P 500 wspomniały o sztucznej inteligencji w zaproszeniach do rozmów o wynikach finansowych (większość z nich stwierdziła, że ​​wdrożenie tej technologii przez firmę było całkowicie pozytywne), według analizy Financial Times przeprowadzonej od września 2024 r. do 2025 r. te pozytywne wdrożenia nie znajdują odzwierciedlenia w szerszym wzroście produktywności.

Badanie opublikowane w tym miesiącu przez Krajowe Biuro Badań Ekonomicznych wykazało, że spośród 6000 dyrektorów generalnych, dyrektorów finansowych i innych dyrektorów przedsiębiorstw, którzy odpowiedzieli na różne ankiety dotyczące perspektyw biznesowych w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Niemczech i Australii, zdecydowana większość widzi niewielki wpływ sztucznej inteligencji na ich działalność operacyjną. Chociaż około dwie trzecie kadry kierowniczej przyznało się do korzystania ze sztucznej inteligencji, wykorzystanie to wyniosło jedynie około 1,5 godziny tygodniowo, a 25% respondentów stwierdziło, że w ogóle nie korzysta ze sztucznej inteligencji w miejscu pracy. Z badania wynika, że ​​prawie 90% firm stwierdziło, że sztuczna inteligencja nie miała wpływu na zatrudnienie ani produktywność w ciągu ostatnich trzech lat.

Jednak oczekiwania przedsiębiorstw co do wpływu sztucznej inteligencji na gospodarkę i zatrudnienie pozostały znaczne: kadra kierownicza prognozuje również, że sztuczna inteligencja zwiększy produktywność o 1,4% i zwiększy produkcję o 0,8% w ciągu najbliższych trzech lat. Podczas gdy firmy spodziewały się w tym okresie redukcji zatrudnienia o 0,7%, poszczególni pracownicy ankietowani odnotowali wzrost zatrudnienia o 0,5%.

Solow kontratakuje

W 2023 roku badacze z MIT stwierdzili, że wdrożenie sztucznej inteligencji może zwiększyć wydajność pracownika o prawie 40% w porównaniu z pracownikami, którzy nie korzystali z tej technologii. Jednak pojawiające się dane, które nie pokazują obiecanego wzrostu produktywności, skłoniły ekonomistów do zastanowienia się, kiedy (i czy) sztuczna inteligencja zapewni zwrot z inwestycji przedsiębiorstw, które do 2024 r. wzrosły do ​​ponad 250 miliardów dolarów.

„Sztuczna inteligencja jest wszędzie z wyjątkiem napływających danych makroekonomicznych” – napisał w niedawnym poście na blogu główny ekonomista programu Apollo, Torsten Slok, powołując się na obserwację Solowa sprzed prawie 40 lat. „Dziś nie widać sztucznej inteligencji w danych o zatrudnieniu, produktywności czy inflacji”.

Slok dodał, że poza Siedmiu Wspaniałych „nie ma oznak wykorzystania sztucznej inteligencji w marżach zysku ani oczekiwaniach dotyczących zysków”.

Slok przytoczył szereg badań akademickich na temat sztucznej inteligencji i produktywności, tworząc sprzeczny obraz użyteczności tej technologii. W listopadzie ubiegłego roku Bank Rezerw Federalnych w St. Louis opublikował w swoim raporcie State of Generative AI Adoption, w którym odnotował 1,9% wzrost skumulowanego nadmiernego wzrostu produktywności od czasu wprowadzenia ChatGPT pod koniec 2022 r. Jednak badanie MIT z 2024 r. wykazało skromniejszy wzrost produktywności o 0,5% w ciągu następnej dekady.

„Nie sądzę, że powinniśmy niedoceniać 0,5% w ciągu 10 lat. To lepsze niż zero” – powiedział wówczas autor badania i laureat Nagrody Nobla Daron Acemoglu. „Ale to po prostu rozczarowujące w porównaniu z obietnicami składanymi przez ludzi z branży i dziennikarstwa technologicznego”.

Inne pojawiające się badania mogą wyjaśniać przyczyny: Globalny Barometr Talentów 2026 firmy ManpowerGroup, firmy ManpowerGroup, wykazał, że wśród prawie 14 000 pracowników w 19 krajach regularne korzystanie przez pracowników ze sztucznej inteligencji wzrosło o 13% w 2025 r., ale zaufanie do przydatności technologii spadło o 18%, co wskazuje na utrzymujący się brak zaufania.

Nickle LaMoreaux, dyrektor ds. zasobów ludzkich w IBM, powiedział w zeszłym tygodniu, że gigant technologiczny potroi liczbę młodych pracowników, sugerując, że pomimo zdolności sztucznej inteligencji do automatyzacji niektórych wymaganych zadań, przemieszczanie pracowników na niższym szczeblu spowoduje w przyszłości niedobór menedżerów średniego szczebla, co zagrozi pozycji lidera firmy.

Przyszłość produktywności AI

Bez wątpienia ten wzorzec produktywności można odwrócić. Boom technologii informatycznych w latach 70. i 80. ostatecznie ustąpił miejsca wzrostowi produktywności w latach 90. i na początku XXI wieku, obejmującemu 1,5% wzrost wzrostu wydajności w latach 1995–2005, po dziesięcioleciach recesji.

Erik Brynjolfsson, ekonomista i dyrektor Laboratorium Gospodarki Cyfrowej na Uniwersytecie Stanforda, zauważył w artykule Financial Times, że trend może już się odwrócić. Zauważył, że PKB w czwartym kwartale wzrósł o 3,7%, mimo że zeszłotygodniowy raport o zatrudnieniu skorygował wzrost zatrudnienia w dół do zaledwie 181 000, co sugeruje wzrost produktywności. Jego własna analiza wykazała, że ​​w zeszłym roku produktywność w USA wzrosła o 2,7%, co przypisał przejściu od inwestowania w sztuczną inteligencję do czerpania korzyści z tej technologii. Były dyrektor generalny i ekonomista Pimco Mohamed El-Erian również zauważył, że wzrost liczby miejsc pracy i wzrost PKB w dalszym ciągu oddzielają się od siebie, co jest częściowo skutkiem ciągłego wdrażania sztucznej inteligencji – podobnego zjawiska, które miało miejsce w latach 90. XX wieku w przypadku automatyzacji biur.

Podobnie Slok postrzegał przyszły wpływ sztucznej inteligencji jako potencjalnie przypominający „krzywą J” początkowego spowolnienia wydajności i wyników, po którym następuje wykładniczy wzrost. Powiedział, że to, czy wzrost produktywności sztucznej inteligencji będzie przebiegał według tego schematu, będzie zależeć od wartości stworzonej przez sztuczną inteligencję.

Jak dotąd droga AI odeszła już od drogi jej informatycznego poprzednika. Slok zauważył w latach 80., że innowator w przestrzeni informatycznej miał monopolistyczną władzę w zakresie ustalania cen, dopóki konkurenci nie będą mogli stworzyć podobnych produktów. Jednak obecnie narzędzia AI są łatwo dostępne w wyniku „ostrej konkurencji” między dużymi budynkami modeli językowych, która obniża ceny.

Dlatego też, jak stwierdził Slok, przyszłość produktywności sztucznej inteligencji będzie zależała od zainteresowania firm wykorzystaniem tej technologii i dalszym wdrażaniem jej w swoich miejscach pracy. „Innymi słowy, z perspektywy makro tworzenie wartości nie jest produktem” – powiedział Slok – „ale sposobem wykorzystania i wdrożenia generatywnej sztucznej inteligencji w różnych sektorach gospodarki”.

- Advertisement -spot_img

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł