Globalna rywalizacja o dominację w sztucznej inteligencji osiągnęła szczyt, ale jeden z czołowych informatyków na świecie ostrzegł, że Big Tech lekkomyślnie igra z przyszłością gatunku ludzkiego.
Najgłośniejsze głosy w przestrzeni AI często dzielą się na dwa obozy: tych, którzy chwalą tę technologię jako zmieniającą świat, oraz tych, którzy wzywają do umiaru – lub nawet powstrzymania – zanim stanie się ona niekontrolowanym zagrożeniem. Stuart Russell, pionierski badacz sztucznej inteligencji na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. Jedną z ich głównych obaw jest to, że rządy i organy regulacyjne z trudem dotrzymują kroku szybkiemu wdrażaniu technologii, wpychając sektor prywatny w pułapkę wyścigu w dół, co grozi przekształceniem się w rodzaj niebezpiecznej konkurencji, jakiej nie widziano od szczytu zimnej wojny.
„Pozwolenie przez rządy podmiotom prywatnym zasadniczo na grę w rosyjską ruletkę z każdym człowiekiem na świecie jest moim zdaniem całkowitym zaniedbaniem obowiązków” – Russell powiedział AFP podczas szczytu AI Impact Summit w New Delhi w Indiach.
Podczas gdy dyrektorzy generalni ds. technologii biorą udział w „wyścigu zbrojeń”, aby opracować kolejny, najlepszy model sztucznej inteligencji, jeden z celów, jaki wyznaje branża, ostatecznie będzie zwiastunem ogromnych postępów w badaniach medycznych i produktywności, które według Russella wielu ignoruje lub przeocza ryzyko. W najgorszym jego zdaniem zawrotne tempo nieuregulowanych innowacji może doprowadzić do wyginięcia rasy ludzkiej.
Russell powinien zdawać sobie sprawę z zagrożeń egzystencjalnych leżących u podstaw szybkiego wdrożenia sztucznej inteligencji. Urodzony w Wielkiej Brytanii informatyk bada sztuczną inteligencję od ponad 40 lat i w 1995 r. opublikował jeden z najbardziej autorytatywnych podręczników na ten temat. W 2016 r. założył w Berkeley centrum badawcze skupiające się na bezpieczeństwie sztucznej inteligencji, opowiadając się za systemami sztucznej inteligencji „prawdopodobnie korzystnymi” dla ludzkości.
W New Delhi Russell podkreślił, jak daleko wydają się być firmy i rządy od tego celu. Krytyka Russella skupiała się na szybkim rozwoju systemów, które mogłyby ostatecznie zdominować swoich twórców, pozostawiając cywilizację ludzką jako „uboczną szkodę w tym procesie”.
Szefowie największych firm zajmujących się sztuczną inteligencją są świadomi tych egzystencjalnych zagrożeń, ale mimo to wpadają w pułapkę sił rynkowych. „Myślę, że każdy dyrektor generalny głównych firm zajmujących się sztuczną inteligencją chce się rozstać” – powiedział Russell, ale nie mogą tego zrobić „jednostronnie”, ponieważ ich pozycja zostałaby szybko przejęta przez konkurencję i groziłoby im natychmiastowe obalenie przez inwestorów.
Nowa zimna wojna
Mówienie o ryzyku egzystencjalnym i możliwym wyginięciu ludzkości było kiedyś zarezerwowane dla widma niekontrolowanego rozprzestrzeniania broni nuklearnej podczas zimnej wojny, kiedy wielkie mocarstwa gromadziły broń w obawie, że zostaną pokonane przez swoich rywali. Jednak sceptycy tacy jak Stuart Russell coraz częściej stosują te same ramy w odniesieniu do ery sztucznej inteligencji. Rywalizacja między Stanami Zjednoczonymi a Chinami jest często opisywana jako „wyścig zbrojeń” sztucznej inteligencji, charakteryzujący się tajemnicą, pilnością i wysoką stawką, które definiowały rywalizację nuklearną między Waszyngtonem a Moskwą w drugiej połowie XX wieku.
Władimir Putin, prezydent Rosji, zwięźle ujął o co toczy się gra niemal dziesięć lat temu: „Kto stanie się liderem w tej sferze, stanie się władcą świata” – powiedział w przemówieniu z 2017 roku.
Chociaż obecnego wyścigu zbrojeń nie można zmierzyć głowicami nuklearnymi, jego wielkość znajduje odzwierciedlenie w oszałamiających ilościach zaangażowanego kapitału. Obecnie kraje i korporacje wydają setki miliardów dolarów na energochłonne centra danych w celu szkolenia i obsługi sztucznej inteligencji. W samych Stanach Zjednoczonych analitycy spodziewają się, że w tym roku wydatki kapitałowe na sztuczną inteligencję przekroczą 600 miliardów dolarów.
Jednak agresywnym działaniom przedsiębiorstw nadal muszą towarzyszyć powściągliwości za pomocą środków regulacyjnych, powiedział Russell. „Naprawdę pomaga to, że każdy z rządów rozumie tę kwestię. Dlatego tu jestem” – powiedział, nawiązując do szczytu w Indiach.
Chiny i UE należą do potęg rozwijających sztuczną inteligencję, które przyjęły ostrzejsze stanowisko w sprawie regulacji tej technologii. Gdzie indziej rzeczywistość była bardziej obojętna. W Indiach rząd opowiedział się za podejściem w dużej mierze deregulacyjnym. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych administracja Trumpa opowiada się za prorynkowymi ideałami w zakresie sztucznej inteligencji i stara się usunąć większość przepisów na szczeblu stanowym, aby dać swobodę firmom.

