Minął prawie rok, odkąd wyrzuciłem firmę Unilever (LSE: ULVR) z mojej osobistej emerytury, którą zainwestowałem, i nie mogę powiedzieć, że to przegapiłem. Właśnie zauważyłem, że w czwartek (26 lutego) jej akcje zostaną sprzedane bez dywidendy. Każdy inwestor rozważający udział w giełdzie FTSE 100 może ulec pokusie zakupu wcześniej, aby zabezpieczyć sobie kolejną wypłatę. Czy zatem warto dziś kupić?
12 lutego Unilever zadeklarował kwartalną dywidendę zaliczkową w wysokości 46,64 eurocentów (40,52 pensów) na akcję. Każdy, kto kupi przed datą wypłaty dywidendy, otrzyma ją 10 kwietnia. Nie jest to najbardziej błyskotliwa spółka dochodowa na indeksie FTSE 100. Obecna rentowność wynosi około 3,1%. Zarząd ma jednak całkiem przyzwoitą historię zwiększania wypłat dla akcjonariuszy w miarę upływu czasu.
W tym tysiącleciu Unilever co roku zwiększał płatności na rzecz akcjonariuszy, z wyjątkiem kryzysu finansowego w 2009 r., i zostaje zamrożony w latach 2022 i 2023, kiedy dywidenda utrzymywała się na poziomie 170,72 eurocentów. Od tego czasu wzrosła do 175,88 centów w 2024 r., a następnie do 182,48 centów w 2025 r. Rentowność nie jest duża, ale strumień dochodów wydaje się odporny. Jednakże, jak zawsze, nie ma żadnych gwarancji.
Źródło obrazu: Getty Images
Akcje wzrostu dochodów FTSE 100
Cena akcji to inna sprawa. Kiedyś spisał się potwornie i regularnie, ale w ostatnich latach zdarzały mu się kolejne wpadki. Akcje spółki wzrosły o 9% w ciągu jednego roku i 22% w ciągu pięciu lat. Uwzględniając dywidendy, jest to godne szacunku, ale nic ekscytującego.
Dlaczego sprzedałem? Argumentowałem wówczas, że „rozszerzanie działalności Unilever doprowadziło do braku koncentracji”. Próbowano się udoskonalić, koncentrując się na 30 „markach mocy”, ale postęp wydawał się niejednolity. Zastanawiałem się także, czy wysoki wskaźnik ceny do zysków (P/E) na poziomie około 24 pozostawia duże pole do wzrostu cen akcji, chyba że sprzedaż i zyski znacząco przyspieszą.
Z opóźnieniem akcje spółki ożyły, w ciągu ostatniego miesiąca wzrosły o 12,7%. Poprawiły je wyniki za cały rok z 12 lutego, pierwsze dla Unilever od czasu wydzielenia działu lodów.
Zasadniczy wzrost sprzedaży na rok 2025 wyniósł, zgodnie z prognozami, 3,5%. Nie ma w tym nic dziwnego, choć dynamika nabrała tempa w ostatniej kwarcie. Całoroczne zyski wzrosły o 66% do 9,47 miliarda euro, ale przyczynił się do tego zysk w wysokości 3,79 miliarda euro z wydzielenia lodziarni. Zysk z działalności kontynuowanej wzrósł o skromniejsze 4,6% do 5,68 miliarda euro. Z zadowoleniem przyjęto wykup akcji o wartości 1,5 miliarda euro.
Nieco niższy P/E
Wycena Unilever wygląda dziś na nieco mniej wymagającą, przy P/E spadającym nieco poniżej 20. Perspektywy jednak nie do końca mnie zaskakują. Unilever spodziewa się wzrostu sprzedaży w 2026 r. w dolnej części docelowego zakresu od 4% do 6%, co odzwierciedla słabsze warunki rynkowe. Inflacja może spadać, ale presja związana z kosztami utrzymania nie znikła.
Jako spółka defensywna można powiedzieć, że Unilever wykonał swoje zadanie w trudnych czasach. Nadal posiada imponujący portfel marek codziennego użytku i mocniej naciska na oszczędzanie kosztów, obniżając w zeszłym roku 670 milionów funtów, ponieważ koncentruje się na bardziej dochodowych rynkach wschodzących.
W zeszłym tygodniu analitycy Berenberg stwierdzili, że grupa zakończyła transformację w „prostszą, sprawniejszą, szybciej rozwijającą się i bardziej dochodową firmę”. Jednak nadal obniżyli rekomendację dla akcji z Kupuj do Trzymaj.
Myślę, że Unilever jest warty rozważenia dla inwestorów poszukujących stabilnych dochodów i wzrostu. Jednak osobiście widzę bardziej interesujące możliwości w indeksie FTSE 100 i zamiast tego będę się nimi skupiał.

