W Dniu Wyzwolenia prezydent Trump pokazał coś, co większość ekonomistów słusznie uważała za dość głupią tabelę wzajemnych taryf. Uzbrojony w tę mapę i zgodnie z Międzynarodową ustawą o nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych (IEEPA) z 1977 r. Trump nałożył wzajemne cła na większość innych krajów na świecie.
Aby przejść prawny test zapachu, działania podejmowane przez prezydenta w ramach IEEPA muszą być odpowiedzią na „niezwykłe i nadzwyczajne” zagraniczne zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa narodowego. Czy deficyt handlowy USA stanowi zagrożenie zagraniczne? Ledwie. Stany Zjednoczone odnotowywały co roku deficyt handlowy przez ostatnie 50 lat i deficyty te nigdy nie stanowiły zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego USA. W rzeczywistości deficyty handlowe stały się rutyną.
Ale czy deficyty nie są „złe”, jak twierdzi prezydent Trump? Ledwie. Dopóki można je łatwo sfinansować, deficyty handlowe są „dobre”. Pozwalają Amerykanom żyć na luzie, konsumując więcej, niż produkują.
Kiedy więc Sąd Najwyższy uchylił wzajemne cła Trumpa, nie byłem zaskoczony. Trybunał nie był „niepatriotyczny ani nielojalny wobec Konstytucji”, jak stwierdził prezydent Trump w swojej odpowiedzi na decyzję. W rzeczywistości dla wszystkich jest oczywiste, że deficyty handlowe Ameryki nie stanowią zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego i nie osiągnęły poziomu stanu nadzwyczajnego.
To nie ma znaczenia. Gdy tylko atrament na orzeczeniu Sądu Najwyższego z 20 lutego wysechł, prezydent Trump znów się tym zajął. Na koniec zapowiedział nałożenie nowej globalnej i powszechnej stawki celnej w wysokości 10%. Następnego dnia Trump podniósł stawkę celną z 10% do 15%.
Ale co z twierdzeniem prezydenta Trumpa, że deficyty handlowe są spowodowane przez cudzoziemców oszukujących Amerykanów? To kolejny bezpodstawny zarzut.
Amerykańskie deficyty handlowe powstają w starych, dobrych Stanach Zjednoczonych, ponieważ Amerykanie wydają więcej, niż produkują. Można to wykazać za pomocą prostej tożsamości ekonomicznej, której wszyscy uczniowie uczą się w ramach zasad ekonomii: Konsumpcja (C) + Inwestycje (I) + Wydatki rządowe (G) + Eksport netto (X) = Produkt Krajowy Brutto (PKB). Jak każda tożsamość, jest ona z definicji prawdziwa. Kiedy całkowite wydatki (C + I + G) przekraczają PKB, musi istnieć deficyt handlowy równy kwocie, o jaką wydatki przekraczają PKB. Rzeczywiście, w 2025 r. całkowite wydatki w Stanach Zjednoczonych wyniosły 31,7 biliona dolarów, podczas gdy PKB wyniósł 30,779 biliona dolarów. Wydatki przekroczyły PKB o 0,921 biliona dolarów, a bingo było dokładnie tym, co w zeszłym roku wyniósł deficyt handlowy USA. Powinno być jasne, że deficyty handlowe są generowane przez jeden prosty fakt: Amerykanie wydają więcej, niż produkują. Wbrew twierdzeniom prezydenta Trumpa deficyty handlowe nie są spowodowane tym, że obcokrajowcy oszukują Amerykanów.
Ale czy cła nie zamkną deficytu handlowego, nie utworzą miejsc pracy i nie rozwiną gospodarki, jak twierdzi prezydent Trump? Jednym słowem: nie. Różnica między wydatkami USA a produktem krajowym brutto determinuje wielkość deficytu handlowego USA. Okazuje się, że luka w 2025 r. była niemal dokładnie taka sama jak w 2024 r. Zatem deficyty handlowe w tych latach były niemal identyczne. Jedyne, co robią cła, to przegrupowanie krajów dostarczających amerykański import, który wypełnia lukę między wydatkami a PKB. Nie zmieniają one ogólnego deficytu handlowego.
Cła też nie tworzą miejsc pracy. Nie tylko nie powstało żadne z stanowisk pracy w sektorze produkcyjnym, które reklamował prezydent Trump, ale w zeszłym roku liczba stanowisk pracy w przemyśle wytwórczym w Stanach Zjednoczonych spadła o 108 000. Jakby tego było mało, w ubiegłym roku utworzono ogółem zaledwie 181 tys. miejsc pracy, w porównaniu do 2,2 mln w 2024 r. Wbrew temu, co twierdzi Naczelny Spinmeister, cła, jeśli chodzi o miejsca pracy, to porażka.
Nic dziwnego, że cła również nie spowodowały boomu gospodarczego. Wzrost PKB w 2025 r. wyniósł 2,2%, nieco mniej niż 2,3% w 2024 r.
Jedyne, co zrobiły cła Trumpa, to nałożenie podatku od sprzedaży na Amerykanów, wywołanie niepewności, jeśli nie chaosu, na rynkach międzynarodowych i przekształcenie przyjaciół we wrogów. Nic dziwnego, że cła również stały się bardzo niepopularne w kraju.
Jest tylko jedna rzecz gorsza niż ślepy prowadzi ślepego. To wtedy oszukani ich prowadzą.
Opinie wyrażane w komentarzach Fortune.com są wyłącznie poglądami ich autorów i niekoniecznie odzwierciedlają opinie i przekonania Fortune.

