Śledczy, którzy mają nadzieję znaleźć podejrzanych w trudnych sprawach, proszą Google o ujawnienie, kto szukał określonych informacji w Internecie, szukając pewności na podstawie „odwróconych słów kluczowych”, które według krytyków zagrażają prywatności niewinnych ludzi.
W przeciwieństwie do tradycyjnych kryteriów wyszukiwania ukierunkowanych na podejrzanego lub znaną lokalizację, wyszukiwanie według słów kluczowych gwarantuje działanie wstecz, identyfikując adresy internetowe, w których w określonym czasie wyszukiwano określone hasła, takie jak adres, gdzie miało miejsce przestępstwo lub wyrażenie takie jak „bomba rurowa”.
Policja wykorzystała tę metodę do zbadania serii zamachów bombowych w Teksasie, morderstwa brazylijskiego polityka i śmiertelnego podpalenia w Kolorado.
Nie jest od razu szalonym założeniem badaczy stwierdzenie, że ludzie korzystają z wyszukiwarki Google w poszukiwaniu wszelkiego rodzaju przestępstw, gdyż wyszukiwarka firmy stała się główną bramą do Internetu, a codzienne życie użytkowników pozostawia w sieci coraz więcej śladów. Potencjalna wartość danych gromadzonych przez Google dla śledczych jest oczywista w sprawach, w których nie ma podejrzanych, takich jak poszukiwania porywacza Nancy Guthrie.
Napięcie prawne między koniecznością szybkiego rozwiązywania przestępstw a zabezpieczeniami zawartymi w czwartej poprawce do Konstytucji Stanów Zjednoczonych przed zbyt szeroko zakrojonymi wyszukiwaniami znalazło się w centrum niedawnego orzeczenia Sądu Najwyższego Pensylwanii podtrzymującego stosowanie nakazu zmiany hasła w dochodzeniu w sprawie gwałtu.
Przerwa w sprawie
Śledztwo policji stanowej Pensylwanii w sprawie brutalnego gwałtu na kobiecie, do którego doszło w 2016 r., miało miejsce w odległej ślepej uliczce niedaleko Milton, małej społeczności w centrum stanu. Nie mając wyraźnych poszlak, policja uzyskała nakaz nakazujący Google ujawnienie kont, na których wyszukiwano imię i nazwisko lub adres ofiary w tygodniu, w którym została zaatakowana.
Ponad rok później Google poinformowało, że na kilka godzin przed atakiem przeprowadzono dwa wyszukiwania adresu kobiety z określonego adresu IP – oznaczenia liczbowego wskazującego, gdzie w Internecie znajduje się telefon lub komputer.
To doprowadziło ich do domu strażnika więzienia stanowego, Johna Edwarda Kurtza.
Następnie, według akt sądowych, policja przeprowadziła obserwację i zebrała wyrzucony niedopałek papierosa, który odpowiadał DNA ofiary. Przyznał się do gwałtów i ataków na cztery inne kobiety na przestrzeni pięciu lat i został skazany w 2020 r. Obecnie ma 51 lat i został skazany na karę od 59 do 280 lat.
Prawnicy Kurtza argumentowali, że policja nie miała prawdopodobnego powodu do uzyskania informacji i naruszyła jego prawa do prywatności.
Stanowy Sąd Najwyższy odrzucił te twierdzenia pod koniec ubiegłego roku, ale były podzielone w tej kwestii. Trzej sędziowie uznali, że Kurtz nie powinien był oczekiwać, że jego wyszukiwania w Google będą prywatne, a trzech kolejnych stwierdziło, że policja ma prawdopodobny powód do przeszukiwania każdego, kto przed atakiem szukał adresu ofiary. Jednak inny sędzia stwierdził, że prawdopodobna przyczyna wymaga czegoś więcej niż tylko „przeczucia” i przypuszczenia, że sprawca skorzystałby z Google.
Adwokat Kurtza, Douglas Taglieri, stwierdził to samo w pozwie sądowym, ale przyznał: „To było dobre założenie”.
Julia Skinner, prokurator zajmująca się tą sprawą, stwierdziła, że wyszukiwanie odwrotnych słów kluczowych jest znacznie skuteczniejsze, gdy istnieją specyficzne, a nawet nietypowe terminy, które mogą ograniczać wyniki, takie jak charakterystyczna nazwa lub adres. Są także szczególnie skuteczne, gdy wydaje się, że przestępstwa zostały zaplanowane z wyprzedzeniem – dodał.
„Nie sądzę, że używa się ich zbyt często, ponieważ cel, do którego należy dążyć, musi być bardzo konkretny” – powiedział. Skinner powiedział, że w sprawie Kurtza przeprowadzono 57 przeszukań, ale wielu z nich to osoby, które jako pierwsze próbowały zlokalizować dom natychmiast po popełnieniu przestępstwa.
Działaj w dobrej wierze
W podobnej sprawie w Kolorado policja przeszukała adresy IP wszystkich osób, które przez 15 dni poszukiwały adresu domu, w którym miał miejsce śmiertelny pożar. Władze uzyskały adresy IP w ramach 61 wyszukiwań przeprowadzonych na ośmiu kontach, co ostatecznie pomogło zidentyfikować trzech podejrzanych nastolatków.
W 2023 r. Sąd Najwyższy Kolorado orzekł, że chociaż nakaz dotyczący hasła kodowego był niezgodny z konstytucją, ponieważ nie określił „zindywidualizowanej prawdopodobnej przyczyny”, dowody można było wykorzystać, ponieważ policja działała w dobrej wierze, zgodnie z ówczesną wiedzą na temat prawa.
„Jeśli pojawią się problemy dystopijne, czego niektórzy się obawiają, sądy są gotowe wysłuchać argumentów na temat tego, jak powinniśmy ograniczyć korzystanie przez organy ścigania z szybko rozwijającej się technologii” – orzekła większość sędziów w Kolorado.
Sądy od dawna zezwalają śledczym na wyszukiwanie takich danych, jak wyciągi bankowe lub wyciągi telefoniczne. Organizacje zajmujące się wolnościami obywatelskimi twierdzą jednak, że rozszerzenie tych uprawnień na słowa kluczowe w Internecie sprawia, że każdy użytkownik wyszukiwarki staje się podejrzanym.
Nie jest jasne, ile gwarancji dotyczących słów kluczowych jest wydawanych każdego roku: według raportu Electronic Frontier Foundation i Pennsylvania Criminal Defense Lawyers Association ze stycznia 2024 r. Google nie dzieli całkowitej liczby otrzymywanych gwarancji według rodzaju.
Obie grupy stwierdziły, że policja pracująca nad atakami w Austin w Teksasie szukała każdego, kto szukał takich terminów, jak „materiały wybuchowe o niskim ładunku” i „bomba rurowa”. Z kolei w Brazylii śledczy próbujący rozwiązać sprawę morderstwa polityk Marielle Franco w Rio de Janeiro w 2018 roku pytali o imię i nazwisko Franco oraz ulicę, przy której mieszkała. Oczekuje się, że brazylijski sąd najwyższy wkrótce wyda orzeczenie w sprawie legalności tych rewelacji z poszukiwań.
Zamówienia zakupu odwrotnego słowa kluczowego różnią się od zamówień „geofencing”, w których śledczy szukają informacji o tym, kto przebywał w określonym obszarze w określonym czasie. W zeszłym miesiącu Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych zapowiedział, że wyda orzeczenie w sprawie konstytucyjności tej metody.
Indeks głęboko osobistych problemów
Dla wielu osób historia wyszukiwania w Google zawiera niektóre z ich najbardziej osobistych przemyśleń, od problemów zdrowotnych i przekonań politycznych po decyzje finansowe i wzorce wydatków. Google wprowadza do swojej wyszukiwarki więcej sztucznej inteligencji, najwyraźniej w ten sposób, aby dowiedzieć się jeszcze więcej o użytkownikach.
„Co mogłoby być bardziej zawstydzającego” – zapytał David Rudovsky, profesor prawa i obrońca praw obywatelskich na Uniwersytecie Pensylwanii, gdyby każda wyszukiwarka Google „była teraz dostępna i stała się wirusowa?”
Google ostrzega użytkowników, że dane osobowe mogą być udostępniane poza firmę, jeśli „w dobrej wierze uznają, że ujawnienie informacji jest w uzasadniony sposób konieczne” w celu zareagowania na obowiązujące przepisy prawa, regulacje, procesy prawne lub „wykonalne żądanie rządu”.
W sprawie Kurtz sędzia ze Pensylwanii David Wecht dokonał rozróżnienia między decyzją Kurtza o wpisaniu w Google nazwiska ofiary a decyzją Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych z 2018 r., która ograniczyła wykorzystanie ogromnych zbiorów danych o lokalizacji telefonów komórkowych.
„Użytkownik, który chce zachować prywatność tych materiałów, ma wybór” – napisał Wecht. „Ten użytkownik nie musi klikać Google”.
___
Wnieśli swój wkład pisarz AP Technology Michael Liedtke z San Francisco i pisarz Mauricio Savarese z Sao Paulo w Brazylii.

