Amerykańskie firmy częściej niż kiedykolwiek mówią o sztucznej inteligencji (AI), ale nowa analiza przeprowadzona przez Goldman Sachs pokazuje wyraźną różnicę między szumem na sali konferencyjnej a rzeczywistością makroekonomiczną.
W notatce badawczej analizującej zyski za czwarty kwartał starszy ekonomista amerykański Ronnie Walker zauważył, że dyskusje na temat sztucznej inteligencji całkowicie przyćmiły zasadniczo mocny kwartał, w którym podstawowe przychody przedsiębiorstw (z wyłączeniem sektora energetycznego) wzrosły solidnie o 4,6% rok do roku. W obliczu tego zapału na rynku Walker napisał, że „nie odkryliśmy jeszcze znaczącego związku między produktywnością a przyjęciem sztucznej inteligencji w całej gospodarce”. Jednak dane wyraźnie wskazują, że nadchodzi coś większego: średni raportowany wzrost produktywności o około 30% w dwóch konkretnych, zlokalizowanych przypadkach użycia.
Analiza Walkera wnosi prawdziwą treść do debaty, która wstrząsnęła Wall Street (i portfelami wielu handlowców detalicznych), gdy kilka apokaliptycznych esejów wirusowych na temat sztucznej inteligencji pożerającej gospodarkę przekształciło się w prawdziwą zmienność na giełdzie. Dyrektor ds. sztucznej inteligencji Matt Shumer i dyrektor finansowy Substack Citrini Research ostrzegali, że sztuczna inteligencja będzie znacznie bardziej zdolna do wykonywania prac umysłowych i to znacznie wcześniej, niż wiele osób myśli. Swoje głosy do refrenu dodali czołowi menedżerowie, w tym Mustafa Suleyman z Microsoftu („wydajność na poziomie ludzkim w większości, jeśli nie wszystkich, zadań zawodowych” zostanie zautomatyzowana), Andy Jassy z Amazona („nie będziesz potrzebować tylu ludzi”) i Jamie Dimon z JPMorgan („teraz jest czas, aby zacząć o tym myśleć”).
Torsten Slok, wpływowy główny ekonomista w Apollo Global Management, napisał w sobotę w swoim Daily Spark, że „dramatyczna zmiana, jaka nastąpiła w ostatnich tygodniach w narracji rynkowej z «gospodarka jest silna» na «wszyscy tracimy pracę» jest naprawdę niezwykła”. Przekonywał, że rynki zaczynają wierzyć w opinię „technooptymistów” na temat możliwości produkcyjnych AI ponad konsensus Rezerwy Federalnej i ekonomistów.
Dla eksperta ds. danych podstawowych, takiego jak Slok, nie ma większego sensu to, że oczekiwania dotyczące sztucznej inteligencji „wywołały dyskusję makro na temat nadchodzącego wzrostu stopy bezrobocia”, biorąc pod uwagę, że nie widzi on żadnych zmian w „podstawowym nadchodzącym scenariuszu gospodarczym silnej gospodarki USA napędzanej wydatkami na sztuczną inteligencję, renesansem przemysłu i jedną wielką piękną ustawą”. Slok dodał, że jego zdaniem ta narracja jest błędna, że przyjęcie sztucznej inteligencji zajmie znacznie więcej czasu niż kolejne 12–18 miesięcy wspomniane w tych wirusowych esejach oraz że ryzyko przegrzania gospodarki jest większe niż, powiedzmy, bezrobocie sięgające 10%.
Goldman zgodził się przynajmniej ze Slokiem, że atmosfera jest dość przerażająca, zatytułując swój raport „Niepokój związany z AI” i podkreślając, że rozmowy korporacyjne znacznie wyprzedziły namacalne wdrożenia. Rekordowa liczba 70% zespołów zarządzających S&P 500 omawiała sztuczną inteligencję w swoich kwartalnych rozmowach telefonicznych, a 54% szczegółowo określiło technologię pod kątem produktywności i wydajności. Jednak jeśli chodzi o podanie twardych liczb, narracja się załamała, potwierdzając badania profesora zarządzania w Wharton, Petera Cappelli, który dołączył do kilku firm próbujących wdrożyć sztuczną inteligencję i wcześniej powiedział Fortune, że wzrost produktywności jest realny, ale osiągnięcie tego jest naprawdę ciężką pracą i dość kosztowne we wdrażaniu.
Walker napisał, że tylko 10% zespołów zarządzających indeksami S&P 500 faktycznie oszacowało ilościowo wpływ sztucznej inteligencji na konkretne przypadki użycia, a zaledwie 1% określiło ilościowo jej wpływ na zyski. Ponadto szersze przyjęcie gospodarcze pozostaje powolne. Podczas gdy połowa firm w szerszym rankingu Russell 3000 omawiała sztuczną inteligencję, dane z badania US Census wskazują, że mniej niż 20% przedsiębiorstw wykorzystuje obecnie sztuczną inteligencję do jakichkolwiek celów biznesowych.
I tu pojawia się „ale”.
Sztuczna inteligencja ma jednak znaczący wpływ w dwóch obszarach
Pomimo braku wpływu makroekonomicznego na całą gospodarkę firmy, które z powodzeniem zintegrowały i zmierzyły sztuczną inteligencję, zgłaszają radykalną poprawę. Goldman Sachs odkrył, że zespoły zarządzające, które oszacowały wpływ wydajności opartej na sztucznej inteligencji na konkretne zadania, odnotowały średni wzrost o około 30%.
Dwa główne obszary napędzają te istotne postępy: Obsługa klienta Zadania związane z tworzeniem oprogramowania
W przypadku tych konkretnych funkcji technologia już realizuje swoje obietnice dotyczące transformacji, znacznie usprawniając podstawowe operacje biznesowe.
Być może nie jest zatem błędem to, że apokaliptyczne przepowiednie pochodzą od specjalistów od technologii, którzy na własne oczy widzą, jak 30% prac związanych z tworzeniem oprogramowania znika w obliczu nieuchronnego rozwoju robotów. Miliarder kapitału wysokiego ryzyka Marc Andreessen przewidział ponad dziesięć lat temu, że oprogramowanie „pożre świat”, ale oprogramowanie zostało skonsumowane. Goldman przedstawił kilka wskazówek na temat tego, o ile większy będzie od teraz apetyt na sztuczną inteligencję.
Dane dotyczące zarobków sugerują Goldmanowi, że lokalny wzrost produktywności już zaczyna wpływać na strategie zatrudniania przedsiębiorstw, co prowadzi do „rodziącej się niechęci do zatrudniania w oczekiwaniu na potencjalny wzrost produktywności”.
Walker zaobserwował, że skromny, ale rosnący odsetek zespołów zarządzających wyraźnie wspomina o sztucznej inteligencji podczas omawiania zamrożenia lub zwolnień w zatrudnieniu. Firmy, które omawiały sztuczną inteligencję w kontekście swoich pracowników, w ciągu ostatniego roku zmniejszyły liczbę ofert pracy o 12%, co stanowi większy spadek niż 8% redukcja zaobserwowana we wszystkich firmach. Chociaż obecna korelacja między przyjęciem sztucznej inteligencji a ogólnymi wynikami na rynku pracy pozostaje niewielka i nieistotna statystycznie, podstawowa prognoza Goldmana jest taka, że w dłuższej perspektywie od 6% do 7% pracowników (około 11 milionów miejsc pracy) zostanie ostatecznie zastąpionych przez automatyzację sztucznej inteligencji.
Nawet bez powszechnego wzrostu produktywności sztuczna inteligencja radykalnie zmienia wydatki kapitałowe. „Hyperscalers” – duże firmy technologiczne oferujące infrastrukturę chmurową i sztuczną inteligencję – napędzają niespotykany dotąd boom wydatków. Analitycy skorygowali swoje oczekiwania dotyczące wydatków kapitałowych tych gigantów technologicznych na 2026 r. do zawrotnej kwoty 667 miliardów dolarów, co oznacza wzrost o 24% od początku sezonu wyników i co stanowi wzrost o 62% w porównaniu z 2025 r. Goldman Sachs przewiduje, że wydatki na sztuczną inteligencję przyczynią się do około 1,5 punktu procentowego mierzonego wzrostu wydatków kapitałowych w tym roku, chociaż ich wpływ netto na ogólny wzrost PKB wyniesie co najmniej 0,1. do 0,2 punktu procentowego ze względu na silną zależność od importowanych dóbr kapitałowych.
Ostatecznie odkrycia Goldmana ukazują obraz gospodarki w fazie przejściowej. Podczas gdy Wall Street pogrążony jest w „niepokoju związanym z sztuczną inteligencją”, a giganci technologiczni inwestują setki miliardów w infrastrukturę, obiecana rewolucja w zakresie produktywności pozostaje w dużym stopniu skierowana do programistów oprogramowania i przedstawicieli obsługi klienta. Dla całej gospodarki amerykańskiej prawdziwe korzyści makroekonomiczne rewolucji AI jeszcze nie nadeszły.

