Źródło obrazu: Getty Images
Na początku tego miesiąca cena akcji Aston Martina (LSE:AML) osiągnęła nowe minima od 52 tygodni. Przy zaledwie 44 pensach zaznaczyłeś już jedno z pól, które należy zakwalifikować jako udział groszowy. W tej chwili kapitalizacja rynkowa przekracza 100 milionów funtów, ale może się to zmienić przed grudniem. Czy jednak nie do pomyślenia jest spojrzenie na tę historyczną firmę z tej perspektywy?
Mnóstwo problemów
W ciągu ostatniego miesiąca akcje spółki spadły o 30%, co oznacza spadek od początku roku do 46%. Niedawny spadek pogłębia długotrwałe problemy strukturalne, na które zwracałem uwagę wielokrotnie. Spółka od jakiegoś czasu notuje straty. Ponieważ firma w dalszym ciągu wykorzystuje środki pieniężne, odnotowuje ujemne wolne przepływy pieniężne. W rezultacie musi jeszcze bardziej się zadłużyć, a dług netto wynosi obecnie 1,38 miliarda funtów.
Jest to po prostu nie do utrzymania w dłuższej perspektywie i znajduje odzwierciedlenie w spadku ceny akcji na przestrzeni kilku lat. Ostatnia przecena wynikała jednak głównie z publikacji wyników za 2025 rok. Wydał kolejne ostrzeżenie dotyczące zysków, powołując się na „bardzo wymagające otoczenie”. Przychody za rok spadły o 21%, a strata przed opodatkowaniem wzrosła o 26%. Ponadto spółka ogłosiła niedawno duże zwolnienia (do 20% załogi), co nie wróży dobrze na przyszłość.
Penny dzieli się przemyśleniami
Zwykle nazywam spółkę akcją groszową, jeśli kapitalizacja rynkowa jest mniejsza niż 100 milionów funtów, a cena akcji jest mniejsza niż 1 funt. Aby Aston Martin mógł zostać zaklasyfikowany jako taki, kapitalizacja rynkowa musiałaby spaść z obecnego poziomu 445 mln funtów. Zanim ktokolwiek pomyśli, że to szaleństwo, warto pamiętać, że w momencie wejścia na giełdę w 2018 r. wartość spółki wynosiła około 4 miliardy funtów. Gwałtowny spadek w ciągu niecałej dekady pokazuje, że nie jest to naciągany pomysł.
Od tego momentu musielibyśmy obserwować dalszy spadek ceny akcji, pociągając za sobą kapitalizację rynkową. Katalizatorem może być wyjście spółki z indeksu FTSE 250. Kwartalne przywrócenie równowagi może spowodować spadek akcji. Wywarłoby to dalszą presję na cenę akcji, ponieważ zwolennicy indeksu FTSE 250 sprzedaliby akcje i zastąpili je promowaną spółką.
Co najważniejsze, cena akcji może w dalszym ciągu spadać, jeśli aktualizacje notowań wykażą, że nie ma poprawy, która mogłaby ograniczyć niższy popyt na sprzedaż pojazdów.
Łagodzenie pesymizmu
Aby kapitalizacja rynkowa spadła w grudniu poniżej 100 mln funtów, musielibyśmy utrzymać tempo spadku cen akcji. Właściwie to może być zbyt duża przesada. W najnowszym raporcie szczegółowo opisano środki mające na celu zmniejszenie kosztów kapitałowych, a także redukcję personelu. Oczekuje się, że środki te pozwolą zaoszczędzić 40 milionów funtów rocznie, co w pewnym stopniu przyczyni się do wzmocnienia finansów.
Dodatkowo, jeśli geopolityka się uspokoi, spółka może na tym zyskać. Pomocne byłoby złagodzenie napięć celnych ze Stanami Zjednoczonymi i Chinami, a także zwiększenie zaufania konsumentów podczas dokonywania dużych zakupów.
Ostatecznie nie sądzę, że Aston Martin zarobi w tym roku ani grosza. Uważam jednak, że akcje spółki pozostaną pod presją i nie sądzę, że są one na tyle niskie, aby można je było obecnie uznać za wartościową opcję.

