„Uniwersalne prawo grawitacji” Sir Izaaka Newtona stwierdza, że wszystko, co leci w górę, musi spaść. Najwyraźniej Sir Isaac nie był ostatnio w supermarkecie.
Ceny rosną znacznie powyżej oficjalnej stopy inflacji i nie zawsze z powodów, jakie twierdzą firmy. Prawdziwe pytanie nie brzmi: dlaczego ceny rosną. Chodzi o to, czy jest to konieczne, czy nie.
Ceny rosną szybko i to nie tylko z powodu inflacji
Choć oficjalna stopa inflacji na początku 2026 r. kształtowała się na poziomie od 2,4% do 2,7%, firmy ze wszystkich sektorów wprowadziły jednocyfrowe, a nawet dwucyfrowe podwyżki cen. W styczniu indeks cen cyfrowych firmy Adobe odnotował największy miesięczny wzrost cen online od kilkunastu lat, napędzany elektroniką, sprzętem AGD i meblami.
Konkretne przykłady opowiadają historię:
Liczba subskrypcji strumieniowego przesyłania wideo wzrosła o 30% rok do roku. Dell i HP potwierdziły wzrost cen komputerów PC o 15–20%, powołując się na niedobory układów pamięci. Ceny mięsa wzrosły dwucyfrowo; kawa rozpuszczalna wzrosła o 24% Liczba posiłków poza domem wzrosła o 4,6%, wzrosła także opieka zdrowotna, ubezpieczenia i energia elektryczna
Ponad połowa liderów małych przedsiębiorstw ankietowanych w grudniu przez Vistage Worldwide stwierdziła, że planuje dalsze podwyżki cen w ciągu trzech miesięcy.
„Chciwość” jest faktem i jest przedmiotem wielu dyskusji
Kluczowymi czynnikami napędzającymi ten trend są „transfery taryfowe”. Firmy takie jak Levi Strauss i McCormick & Co. jako główny powód podniesienia cen o kwoty przekraczające ogólną stopę inflacji podały nowe cła importowe. Kolejnym są zwiększone koszty operacyjne. Znaczące podwyżki składek na ubezpieczenie zdrowotne (do 14%) oraz koszty pracy zmusiły firmy do podwyższania własnych stawek, aby utrzymać marże. Do tego dochodzą marże zysku przedsiębiorstw. Z raportu FTC z 2024 r. wynika, że niektórzy sprzedawcy detaliczni artykułów spożywczych wykorzystali rosnące koszty jako okazję do dalszego podniesienia cen i zwiększenia zysków, przy czym przychody przekraczały koszty w ostatnich latach o ponad 6–7%.
To, czy korporacje są odpowiedzialne za „chciwość” – definiowaną jako firmy wykorzystujące zabezpieczenia przed inflacją do podnoszenia cen i poszerzania marż zysku poza to, co jest konieczne do pokrycia wyższych kosztów – jest tematem intensywnej debaty wśród ekonomistów, polityków i badaczy, przy czym dowody wskazują na ważną rolę w niektórych sektorach, ale toczą się spory co do ich ogólnego wpływu na inflację. polityki makroekonomicznej, która spowodowała gwałtowny wzrost wydatków, zmuszając wszystkie ceny do wzrostu w średnim okresie.
Nie ulega wątpliwości, że w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy niektóre kategorie, takie jak żywność (zwłaszcza posiłki poza domem), energia elektryczna, gaz ziemny i zakwaterowanie, wzrosły powyżej średniego wskaźnika cen towarów i usług konsumenckich (CPI). Dodaj do tego zjawisko „częstotliwości narażenia” wynikające z ekonomii behawioralnej, zgodnie z którym konsumenci są bardzo wrażliwi na zmiany cen często kupowanych artykułów (banany), ale mniej wyczuleni na zmiany cen w przypadku zakupów rzadkich, kosztownych lub finansowanych (samochody).
Firmy, które walczą z inflacją, nie podnosząc cen
Tak czy inaczej, najważniejsze pytanie brzmi: czy firma może dziś zachować rentowność bez podnoszenia cen? W wielu przypadkach odpowiedź brzmi „tak”, a instrukcja jest dobrze ugruntowana.
Efektywność operacyjna. Producenci żywności i środków ochrony osobistej redukują koszty składników, produkcji i logistyki poprzez lepsze zaopatrzenie i ulepszenia procesów, absorbując inflację bez przenoszenia jej na konsumentów.
Optymalizacja łańcucha dostaw. Ścisłe zarządzanie zapasami i lepsze prognozowanie popytu uwalniają marże bez utraty jakości.
Promocje oparte na danych. Sprzedawcy detaliczni i marki wykorzystują analitykę i sztuczną inteligencję do dostosowywania rabatów i strategii kanałowych, zamiast wprowadzać powszechne podwyżki cen.
Innowacje w zakresie produktów i opakowań. Brytyjski sprzedawca kosmetyków Lush wprowadził stałe szampony i odżywki, które są bardziej kompaktowe, zmniejszają koszty opakowań i oferują więcej zastosowań na jednostkę niż ich płynne odpowiedniki, zwiększając postrzeganą wartość i wspierając pozycjonowanie premium i referencje dotyczące zrównoważonego rozwoju.
Inne godne uwagi przykłady to IKEA, Aldi, Honda, Toyota, Mint Mobile, Lands’ End i Patagonia – firmy, które zbudowały trwałą lojalność klientów, przedkładając wartość nad ekstrakcję marży. Jak powiedział Benjamin Franklin: „Gorycz złej jakości utrzymuje się długo po tym, jak słodycz niskiej ceny zostaje zapomniana”.
Prawdziwą zmienną jest przywództwo
Chociaż korporacje na ogół maksymalizują swoje zyski, dowody wskazują, że w warunkach wysokiej inflacji po pandemii niektóre korporacje o dużej sile rynkowej uciekały się do oportunistycznych cen, przyczyniając się do wyższej i bardziej trwałej inflacji, niż miałoby to miejsce w innym przypadku. Taka jest ludzka natura; a teraz, w obliczu konfliktu na Bliskim Wschodzie, znajdą się firmy, które uznają to niefortunne wydarzenie za kolejny powód do podniesienia cen.
Powyższe przykłady wyraźnie pokazują, że korporacje tak naprawdę mogą poprawić rentowność bez podnoszenia cen, zachowując, a nawet podnosząc jakość. To, jak firmy zareagują, nie zależy od amerykańskiej polityki fiskalnej i pieniężnej, ale od przywództwa korporacji. Czynienie tego, co jest dobre dla swoich klientów i akcjonariuszy, leży wyłącznie w gestii korporacji.
Opinie wyrażane w komentarzach Fortune.com są wyłącznie poglądami ich autorów i niekoniecznie odzwierciedlają opinie i przekonania Fortune.

