Producent serwerów Super MicroComputer nie był pozbawiony kontrowersji. Mimo to znalazł dom w 401(Ks), IRA i firmach maklerskich milionów amerykańskich inwestorów. To ich kosztuje, nawet jeśli o tym nie wiedzą.
Pierwsze ostrzeżenie
W 2020 roku szybko rozwijający się producent sprzętu komputerowego został zmuszony do rozliczenia się z Komisją Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) po tym, jak oskarżyła firmę i jej byłego dyrektora finansowego o rzekome zawyżanie przychodów i zaniżanie wydatków. Jednakże nie ustąpili.
Następnie jego akcje poszybowały w górę, rosnąc o ponad 2000% w ciągu następnych czterech lat. Komisja selekcyjna S&P 500 widziała wystarczająco dużo. W marcu 2024 roku otrzymała zielone światło na dołączenie do prestiżowej amerykańskiej listy indeksów.
Jednak pomimo imponujących wysokości, jakie wspięły się akcje Super Micro, aby zostać uwzględnione, były one bliskie upadku. Po ogłoszeniu dołączenia do indeksu akcje spółki osiągnęły najwyższy w historii poziom 122,90 dolarów. Byłoby hojnie nazwać to, co nastąpiło później, „upadkiem z łaski”.
Drugie ostrzeżenie
Raport o krótkiej sprzedaży sporządzony przez snajpera Hindenburg Research, wycenianego na prawie 35 miliardów dolarów, oskarżył firmę o „manipulację księgowością, interesy rodzeństwa i uchylanie się od sankcji”. Firma kategorycznie zaprzeczyła zarzutom, ale w październiku 2024 roku gigant księgowy Ernst & Young podjął decyzję, która mniej więcej potwierdziła istnienie problemu.
W tym miesiącu audytor firmy porzucił je ze względu na obawy dotyczące wewnętrznego zarządzania firmą, kontroli, zgodności i „reprezentacji finansowych”. Innymi słowy, nie mogli zagwarantować dokładności tego, co mówiło im Super Micro.
Odejście EY zmusiło spółkę do opóźnienia raportów kwartalnych, opublikowania niezaudytowanych wyników okresowych i poszukiwania nowego audytora. Spółka spadła do najniższego poziomu w historii. Jednak podobnie jak w 2020 r. nie uległy one zmianie. Wyznaczyli nowego audytora, który w lutym 2025 r. poświadczył sprawozdanie finansowe za rok obrotowy 2024.
I choć zwrócono uwagę na „problemy z kontrolą wewnętrzną”, firma nabrała zapału, gdy rynek zaczął traktować ją jako „rzadką, ultratańszą spółkę technologiczną”. Akcje spółki podwoiły się poniżej najniższych poziomów w historii z listopada 2024 r. i października 2025 r., odbijając w krótkim czasie powyżej 51 dolarów na akcję. Ale wkrótce historia miała się powtórzyć.
Co się stało z Super Micro?
W piątek Super Micro spadł o prawie 30% po tym, jak współzałożyciel Yih-Shyan „Wally” Liaw został oskarżony o sprzedaż Chinom serwerów firmy o wartości 2,5 miliarda dolarów z naruszeniem przepisów dotyczących kontroli eksportu. W planie uczestniczyli także dyrektor firmy i wykonawca.
Ze względów bezpieczeństwa narodowego eksport niektórych chipów AI od firm Nvidia i Advanced Micro Devices do Chin jest mocno ograniczony. Mimo to Liaw i jego wspólnicy skorzystali z usług podmiotu przekazującego, który zakupił serwery, a następnie wysłał je do klientów w regionie, z pominięciem kontroli eksportu.
W sprawie nie wskazano wyraźnie Super Micro za naruszenie kontroli eksportu, ale biorąc pod uwagę niedyskrecję firmy w przeszłości, oczywiste jest, że obawy dotyczące „samodzielności” i „reprezentacji finansowych” w przeszłości prawdopodobnie mają związek z najnowszym problemem firmy. FT podaje, że z aktu oskarżenia wynika, że „dodatkowa praca” Liawa odpowiadała za kwartalne przychody w wysokości 100 mln dolarów w ostatnim kwartale roku podatkowego 2024.
Może się to wydawać groszami w porównaniu z miliardami, które wygenerowała w tamtym roku, ale nie znamy pełnego zakresu.
Oszukasz mnie raz…dwa razy…trzy razy?
Super Micro miał wszystkie pożądane elementy do umieszczenia w indeksie, jednak S&P 500 wielokrotnie udowodnił, że łatwo oszukać dobrą historię technologiczną. Ich przeszłe występki zostały odłożone na bok w zamian za obietnicę przyszłych zysków.
Nie oznacza to, że nadszedł czas, aby sprzedać fundusz S&P 500, ale jest to znak, że nawet tak zwane fundusze „pasywne” nie są niezawodne. W przypadku S&P 500 podlegają one kaprysom i uprzedzeniom komisji selekcyjnej skupionej na identyfikacji i impecie zakupów.
Często na początku to nie działa. Dodanie Tesli do indeksu w 2020 r. spowodowało wzrost akcji spółki o 70% przed jej włączeniem. Następnie przez lata walczyła o znaczący udział w indeksie, aż do 2025 r., kiedy to jego akcje zaczęły ponownie tracić na wartości.
Najnowsze dodatki pokazują, jak trudno jest wywrzeć natychmiastowy wpływ. Oprócz spółek takich jak Palantir, które wywarły natychmiastowy wpływ, niektóre z ostatnio dodanych do indeksu kwartalnych notowań są notowane znacznie poniżej cen z dnia następnego: AppLovin, Coinbase, Apollo Global, Workday, Ares Management i Robinhood, żeby wymienić tylko kilka.
Ale pod wieloma względami Super Micro jest klasą samą w sobie. Prawie dwa lata po przypadkowym wejściu do indeksu nadal nękają go kontrowersje, które spowodowały załamanie akcji o ponad 80%. Jest to niemal najniższy poziom w historii i pozostaje częścią indeksu pomimo kapitalizacji rynkowej, która w ogóle uniemożliwiałaby jego dodanie.
Byłoby hojnie zignorować częstotliwość występowania tych zawiłości w rachunkowości zarządczej; w 2020, 2024 i teraz. Ostatecznie cokolwiek sprzedają, może po prostu nie być warte frustracji związanej z „oczekiwaniem” na zwrot. W tym celu hojniejszym wydatkiem ze strony komisji selekcyjnej mogłoby być zaprzestanie pozbawiania inwestorów możliwości korzystania z usług firmy, która nie wykazała wzorca czegoś, co można określić jedynie jako „zły biznes”.

