
Wojna na Bliskim Wschodzie nagle sprawiła, że zaciągnięcie kredytu hipotecznego na amerykańskim rynku mieszkaniowym, który już i tak cierpiał na brak przystępności cenowej, stało się droższe.
Jak każdy konflikt globalny, jego reperkusje sięgają daleko od bezpośredniej strefy działań wojennych. Jak w niedawnym raporcie pokazała główna ekonomistka KPMG, Diane Swonk, wojna wywołała „efekt motyla” w całej gospodarce światowej.
Teraz właściciele domów w miastach w całych Stanach Zjednoczonych odczuwają zakłócenia spowodowane wojną w Cieśninie Ormuz.
Oprocentowanie 30-letnich stałych kredytów hipotecznych wzrosło w zeszłym tygodniu do 6,43%. To o ponad 30 punktów bazowych więcej niż pod koniec ubiegłego miesiąca i najwyższy poziom od października 2025 r., wynika z danych z cotygodniowego badania wniosków hipotecznych Mortgage Bankers Association (MBA). Oprocentowanie 30-letnich kredytów hipotecznych wynosi w czwartek 6,4%.
Joel Kan, wiceprezes i zastępca głównego ekonomisty w MBA, powiedział, że wysokie ceny ropy naftowej, spowodowane konfliktem z Iranem i wynikającym z niego kryzysem żeglugowym w Cieśninie Ormuz, przyczyniają się do wzrostu stawek.
„Zagrożenie wzrostem cen ropy naftowej przez dłuższy czas utrzymywało rentowność obligacji skarbowych na wysokim poziomie, a oprocentowanie kredytów hipotecznych zakończyło się w zeszłym tygodniu na wyższych poziomach” – stwierdził Kan w oświadczeniu. „Wyższe oprocentowanie kredytów hipotecznych w połączeniu z ograniczeniami przystępności cenowej i niepewnością gospodarczą pozostawiły część potencjalnych nabywców domów na uboczu”.
Ponieważ oprocentowanie 30-letnich kredytów hipotecznych jest odnoszone do oprocentowania 10-letnich obligacji skarbowych, oprocentowanie kredytów hipotecznych rośnie wraz ze wzrostem 10-letnich obligacji skarbowych. 10-letnie obligacje skarbowe wzrosły do 4,39% w porównaniu do 3,96% przed rozpoczęciem wojny.
Amerykański rynek mieszkaniowy był już pod presją
Rynek mieszkaniowy znajdował się pod presją już przed wybuchem wojny ze względu na poważny niedobór mieszkań i obawy o rynek pracy, zwłaszcza wśród młodszych potencjalnych nabywców. Nawet dyrektor generalny Zillow, Jeremy Wacksman, powiedział, że nabywcy domów nie powinni czekać na poprawę warunków.
„Nie spodziewamy się w najbliższym czasie żadnej ulgi” – powiedział w niedawnym wywiadzie dla Fortune. – Myślę, że to trochę potrwa.
Wzrost wpływa również na popyt na refinansowanie, a nie tylko na zakupy, ponieważ wyższe stopy zahamowały aktywność, która na krótko poprawiła się na początku miesiąca. Raport MBA (cotygodniowe badanie respondentów, w tym bankierów hipotecznych, banków komercyjnych, kas oszczędnościowo-kredytowych) również wykazał, że liczba wniosków o refinansowanie spadła o 15%. Stopa refinansowania, będąca miarą liczby wniosków o kredyt hipoteczny na refinansowanie istniejących kredytów, spadła o 15% w porównaniu z poprzednim tygodniem.
Nie chodzi tylko o oprocentowanie kredytów hipotecznych; Wpływ wojny na energię i inne surowce jeszcze bardziej szkodzi i tak już słabnącej amerykańskiej gospodarce. Jak zauważył Swonk w swoim raporcie, wyższe ceny ropy naftowej przez dłuższy czas mogą spowodować wzrost inflacji w krótkim okresie. Oczekuje się, że zmiany będą miały wpływ na ceny artykułów spożywczych. Według AAA właściciele samochodów w całych Stanach Zjednoczonych nie są zaskoczeniem, że ceny benzyny wykraczają poza schematy i osiągają średnią krajową wynoszącą nieco poniżej 4 dolarów za galon. Niektórzy ekonomiści przywołują nawet budzące strach słowo na M: stagflację.
Niepewność marginalizuje potencjalnych nabywców domów
Potencjalni nabywcy domów są przerażeni niepewnością gospodarczą wywołaną wojną, a także innymi czynnikami, w tym pojawiającym się zagrożeniem apokalipsą miejsc pracy wywołaną sztuczną inteligencją. Według raportu Redfin opublikowanego na początku tego miesiąca, oprócz wyższych oprocentowania kredytów hipotecznych, rosnące koszty energii i zmienność na giełdzie związane z wojną spowodowały, że 1 na 4 Amerykanów wstrzymał się z dużymi zakupami, takimi jak domy i samochody. Jednak w raporcie zauważono również, że konflikt nie zraża większości Amerykanów.
Ta niepewność wisi w powietrzu na Wall Street, gdy inwestorzy próbują dostosować się do zmieniających się sygnałów z Waszyngtonu. Prezydent Donald Trump ogłosił w poniedziałek, że Stany Zjednoczone i Iran prowadzą rozmowy mające na celu zakończenie wojny, co wywołało wzrost na giełdzie o wartości 1,7 biliona dolarów i krótkotrwały spadek cen ropy poniżej 100 dolarów za baryłkę. Jednak minister spraw zagranicznych Iranu powiedział później, że chociaż między Stanami Zjednoczonymi a Iranem nastąpiła wymiana wiadomości, nie odbyły się żadne rozmowy pokojowe. Dziś cena ropy wzrosła z powrotem do 105 dolarów za baryłkę, mierzona na podstawie benchmarku Brent, czyli o około 6 dolarów więcej w ciągu zaledwie jednego dnia.
Z opublikowanego w czwartek raportu Redfin wynika, że ciągłe powtarzanie transakcji sprawia, że niektórzy nabywcy domów schodzą na dalszy plan.
„W tym tygodniu rynki przeżywają ożywienie, ponieważ inwestorzy starają się nadążać za mieszanymi komunikatami na temat konfliktu na Bliskim Wschodzie” – czytamy w raporcie. „W poniedziałek akcje i obligacje wzrosły po tym, jak Biały Dom poinformował, że Stany Zjednoczone i Iran przeprowadziły produktywne rozmowy, ale nie jest jasne, kiedy konflikt się zakończy”.


