Konflikt militarny Stanów Zjednoczonych z Iranem po cichu drenuje amerykański rynek pracy, a Goldman Sachs szacuje, że wywołany wojną szok cenowy ropy naftowej spowoduje zahamowanie wzrostu wynagrodzeń o około 10 000 miesięcznie do końca roku, a koszt ten będzie najbardziej odczuwalny w restauracjach, hotelach i sklepach detalicznych w całym kraju.
W opublikowanej w czwartek notatce badawczej ekonomista Goldmana Pierfrancesco Mei przedstawił szczegółowe ramy pokazujące, w jaki sposób wyższe ceny energii przekładają się na trudności na rynku pracy, ale obraz nie jest ładny. Jak wyjaśnił bank na początku tygodnia, jego stratedzy surowcowi spodziewają się, że cena ropy Brent w marcu będzie wynosić średnio 105 dolarów, w kwietniu wzrośnie do 115 dolarów, a następnie w czwartym kwartale stopniowo spadnie do 80 dolarów, zakładając, że przepływy przez Cieśninę Ormuz pozostaną poważnie zakłócone przez około sześć tygodni. W niekorzystnym scenariuszu, w którym konflikt się pogłębia, cena ropy Brent mogłaby osiągnąć maksymalnie 140 dolarów za baryłkę, czyli 160 dolarów w przypadku scenariusza „bardzo niekorzystnego”.
Wojna amerykańsko-izraelska przeciwko Iranowi nie wykazuje oznak rychłego rozwiązania, nawet gdy prezydent Trump sygnalizuje pilną potrzebę jej zakończenia. Sekretarz prasowa Białego Domu Karoline Leavitt wskazała, że zgodnie z prognozami Goldmana konflikt ma potrwać od czterech do sześciu tygodni, natomiast Trump powiedział Fox Business, że porozumienie może zostać osiągnięte w ciągu zaledwie pięciu dni. Eksperci są jednak znacznie bardziej sceptyczni: analitycy Brookings ostrzegają, że bez rzeczywistej zmiany reżimu Iran mógłby odbudować swoje zdolności i podsycić niestabilność w regionie, podczas gdy Maximilian Hess z Ementena Advisory powiedział CNBC, że sytuacja jest „stratą dla Waszyngtonu”, ponieważ przewaga Iranu nad dronami i presja ze strony Zatoki Perskiej zwiększają prawdopodobieństwo wojny lądowej.
Gdzie znikają miejsca pracy
Uszkodzenia nie są równomiernie rozłożone. Z analizy Goldmana na poziomie sektora wynika, że branże związane z rozrywką i hotelarstwem najbardziej ucierpiały, w związku z czym miesięcznie traci się około 5000 miejsc pracy, a w handlu detalicznym – kolejne 2000. Logika jest prosta: gdy ceny energii rosną, konsumenci najpierw ograniczają wydatki uznaniowe (rezygnując z wakacji, rzadziej jedząc poza domem i ograniczając wyjścia na zakupy), jednocześnie płacąc za podstawowe potrzeby, takie jak opieka zdrowotna i mieszkanie. Innymi słowy, kryzys naftowy uderza w gospodarkę usługową klasy robotniczej na długo przed tym, zanim dotknie bardziej odizolowane sektory.
Ta dynamika szczególnie mocno uderza w pokolenie Z. Z niedawnego raportu Instytutu Bank of America wynika, że po prawie dwóch latach pozostawania w tyle za innymi pokoleniami pod względem wydatków, roczny wzrost wydatków pokolenia Z do połowy 2025 r. faktycznie przewyższył wzrost wydatków pokolenia wyżu demograficznego do połowy 2025 r., do czego przyczyniło się spowolnienie wzrostu czynszów i wzrost płac o około 9% rok do roku. Jednak biorąc pod uwagę, że krajowe ceny gazu wzrosły obecnie o około 26% rok do roku na dzień 23 marca, ekonomiści BofA Joe Wadford i David Michael Tinsley ostrzegali, że ożywienie „może się zakończyć, zanim w pełni się urzeczywistni”. Pokolenie Z ma najwyższy ze wszystkich pokoleń stosunek wydatków na benzynę do wydatków uznaniowych, a wiele osób pracuje na tych samych stanowiskach związanych z rekreacją i hotelarstwem, które według Goldmana będą najbardziej drastyczne obniżki. To sprzężenie zwrotne, które uderza w nich z obu stron: wyższe koszty na pompie i mniejsza liczba godzin pracy.
Szok łupkowy osłabiony, ale nie wyeliminowany
Goldman ostrożnie podkreśla, że gospodarka amerykańska jest znacznie bardziej odporna na szoki cenowe ropy niż w latach 70. XX wieku. Bank szacuje, że wpływ 10% wzrostu cen ropy na bezrobocie i wzrost płac wynosi obecnie około jednej trzeciej tego, co miało miejsce w latach 1975–1999. Dwie zmiany strukturalne wyjaśniają tę zmianę: niższa intensywność zużycia ropy w amerykańskim PKB, co zmniejsza obciążenie wydatków konsumenckich i inwestycji przedsiębiorstw, oraz wzrost krajowego wydobycia łupków od 2010 r., co tworzy poduszkę kompensacyjną w postaci miejsc pracy i wydatków kapitałowych w sektorze energetycznym.
Poduszka ta jest jednak cieńsza niż dawniej. Radykalna poprawa produktywności w odwiertach naftowych oznacza, że nawet jeśli produkcja wzrośnie w odpowiedzi na wyższe ceny, sektor energetyczny prawdopodobnie nie zatrudni wielu nowych pracowników. Goldman nie spodziewa się znaczącego wzrostu wydatków na inwestycje w energię, co oznacza, że wsparcie dla takich branż, jak budowa rurociągów, produkcja maszyn naftowych i transport ropy, tym razem nie przyniesie większego wzrostu.
Bezrobocie zmierza w stronę 4,6%
Skumulowany efekt widać w prognozach makroekonomicznych Goldmana, które również zostały skorygowane na początku tygodnia. Bank podał, że spodziewa się wzrostu stopy bezrobocia w USA o 0,2 punktu procentowego do 4,6% do trzeciego kwartału 2026 r.; Kryzys naftowy odpowiadałby za około połowę tego wzrostu, a druga połowa odzwierciedlałaby wzrost zatrudnienia, który był już zbyt powolny, aby dotrzymać kroku podaży pracy przed rozpoczęciem konfliktu.
Goldman zauważył, że jego prognozy dotyczące bezrobocia są ściśle zgodne z symulacjami przeprowadzonymi przy użyciu własnego modelu FRB/US Fed, co dodaje szacunkom dodatkowej wiarygodności. Jednakże w poważnie niekorzystnym scenariuszu dotyczącym cen ropy wpływ bezrobocia może osiągnąć 0,3 punktu procentowego powyżej poziomu bazowego, co oznacza scenariusz, który znacząco zwiększy bezrobocie i potencjalnie zmusi Fed do interwencji w sprawie stóp procentowych.
Ustalenia, opracowane przez zespół Goldmana ds. ekonomii USA, kierowany przez głównego ekonomistę Jana Hatziusa, pojawiają się w czasie, gdy Wall Street w coraz większym stopniu podkreśla makroekonomiczne skutki konfliktu z Iranem – kryzysu, który już doprowadził Goldmana do obniżenia prognozy wzrostu PKB i podniesienia perspektyw inflacji. Dla młodszych Amerykanów, którzy zaledwie kilka miesięcy temu w końcu cieszyli się ulgą finansową, skutki gospodarcze wojny mogą być szczególnie okrutne. Utratę 10 000 miejsc pracy miesięcznie opisuje się jako liczbę netto, odzwierciedlającą wszelkie ograniczone zyski, jakie sektor energetyczny jest w stanie wygenerować. Konkluzja: dla amerykańskich pracowników wojna w Iranie ma cenę ekonomiczną i płaci się ją co miesiąc.
W tej historii dziennikarze magazynu „Fortune” wykorzystali generatywną sztuczną inteligencję jako narzędzie dochodzeniowe. Redaktor sprawdził dokładność informacji przed ich opublikowaniem.

