W miarę jak dług publiczny USA przekracza 39 bilionów dolarów, rosną wezwania do określenia docelowych poziomów zadłużenia rządowego, a organy nadzoru budżetowego ostrzegają, że ścieżka fiskalna kraju jest coraz bardziej niestabilna.
Maya MacGuineas, przewodnicząca Komisji ds. Odpowiedzialnego Budżetu Federalnego (CRFB), pojawiła się wczoraj przed Komisją Budżetową Izby Reprezentantów, aby wyjaśnić, dlaczego rząd (obecnie lub w przyszłości) powinien zobowiązać się do osiągnięcia poziomu referencyjnego deficytu/PKB na poziomie 3%.
Według Rezerwy Federalnej z St. Louis odsetek ten wynosi obecnie 6%, co oznacza, że rząd musi znacznie ograniczyć wydatki lub znacząco rozwinąć gospodarkę, jeśli chce doprowadzić szalę do równowagi.
MacGuineas stwierdził, że budżet federalny „desperacko potrzebuje korekty kursu”. Liczby powiązane obecnie z długiem publicznym są zdumiewające: Biuro Budżetowe Kongresu (CBO) potwierdziło na początku tego miesiąca, że skarb państwa dodał kolejny bilion dolarów do deficytu federalnego w ciągu pierwszych pięciu miesięcy roku.
Miesięczny przegląd budżetu CBO, aktualizowany do lutego 2026 r. i opublikowany w drugim tygodniu marca, wykazał, że tylko w zeszłym miesiącu rząd pożyczył szacunkowo 308 miliardów dolarów.
Oczywiście wyższe zadłużenie oznacza również wyższe płatności za obsługę zadłużenia. Według szacunków CBO do 2036 r. Biały Dom będzie musiał zebrać ponad 2 biliony dolarów rocznie na spłatę odsetek od zadłużenia publicznego, co stanowi równowartość około 5% całej gospodarki kraju.
MacGuineas stwierdziła, że powaga sytuacji fiskalnej Stanów Zjednoczonych „wymaga odważnych działań i dokonania niezbędnych kompromisów w celu zreformowania uprawnień, zabezpieczenia federalnych funduszy powierniczych, ograniczenia wydatków, zwiększenia dochodów oraz wdrożenia innych reform i usprawnień, które redukują deficyty”.
Ekonomista podkreślił, że sześć form kryzysów fiskalnych staje się jeszcze bardziej prawdopodobnych, jeśli Stany Zjednoczone będą nadal zaciągać pożyczki w dobrym tempie, bez towarzyszącego im wystarczająco szybkiego wzrostu gospodarczego.
Należą do nich kryzys finansowy, kiedy brak zaufania do amerykańskich obligacji skarbowych prowadzi do paniki wśród traderów i wzrostu stóp procentowych, na co zwracali uwagę ludzie tacy jak dyrektor generalny JPMorgan Chase Jamie Dimon.
Innym może być kryzys inflacyjny, podczas którego stosowane są represje finansowe w celu zmniejszenia wartości podaży pieniądza, a tym samym wartości długu. „Dla osób zaniepokojonych kwestią przystępności cenowej” – dodał MacGuineas – „głównym problemem jest wysoki i rosnący dług publiczny”.
Następnie mamy politykę oszczędnościową, w ramach której rząd jest zmuszony radykalnie podnieść podatki i obciąć wydatki, lub kryzys walutowy, w wyniku którego dolar amerykański staje w obliczu znacznej deprecjacji, lub kryzys niewypłacalności, w którym władze wyraźnie lub pośrednio wskazują, że nie mogą dokonywać płatności ani restrukturyzować istniejącego zadłużenia.
Końcowym rezultatem jest stopniowy kryzys, w wyniku którego standardy życia i elastyczność monetarna ulegają stopniowej erozji.
„Mówiąc najprościej, nie ma złotego środka na tej trajektorii” – dodał MacGuineas. „Jesteśmy w okresie niepokojąco wysokiego poziomu zadłużenia pomimo rozwijającej się gospodarki i kilku nadchodzących wyzwań demograficznych”.
Po co się męczyć?
Argument za przeciwdziałaniem takim posunięciom jest prosty: amerykańska gospodarka przetrwała i prosperowała przez wiele lat pomimo rosnącego zadłużenia.
Inflacja jeszcze nie wzrosła, dolar pozostaje światową walutą rezerwową, a rynki obligacji są stabilne – nic nie wskazuje na to, aby inwestorzy tracili wiarę w bezpieczną przystań, jaką jest gospodarka USA.
Jastrzębie budżetowi mówią, że to, że zadłużenie nie stanowi jeszcze problemu, nie oznacza, że nie będzie. Republikańska republikanka z Teksasu, Jodey Arrington, przewodnicząca Komisji Budżetowej Izby Reprezentantów, zauważyła na początku tego tygodnia, że osiągnięcie długu publicznego wynoszącego 1 bilion dolarów zajęło 200 lat, a kwota ta jest obecnie spłacana corocznie jedynie w formie odsetek.
MacGuineas powiedział: „Wpędzenie nas w tę dziurę zajęło dziesięciolecia, a wydostanie się z niej będzie wymagało wspólnych wysiłków. Niektórzy mogą chcieć skupić się na tym, jak tu dotarliśmy, ale najbardziej produktywnym podejściem byłoby przyznanie się, gdzie jesteśmy i podjęcie kroków w celu zmniejszenia naszego wysokiego i niezrównoważonego zadłużenia”.

