Najbardziej obserwowany zespół ekonomiczny z Wall Street ma ostrzeżenie dla pracowników wysiedlonych przez sztuczną inteligencję: szkody mogą trwać latami. Jednak, co zaskakujące, ludzie, od których oczekuje się najbardziej, że poniosą ciężar nadchodzących zakłóceń – niedawni absolwenci szkół wyższych – mogą w rzeczywistości być najlepiej przygotowani, aby je przetrwać.
W notatce badawczej opublikowanej w poniedziałek ekonomiści Goldman Sachs, Pierfrancesco Mei i Jessica Rindels, oparli się na danych pochodzących z czterech dekad na poziomie indywidualnym, aby ocenić, jak to nazywają, „bliznujące” skutki przesunięcia technologicznego dla amerykańskich pracowników. Jego werdykt jest otrzeźwiający. Pracownicy, których praca zostanie wyeliminowana przez technologię, borykają się z trudnościami nie tylko w krótkiej perspektywie: większą część dekady mogą spędzić, walcząc o powrót na nogi.
„W ciągu 10 lat po utracie pracy realne zarobki pracowników wysiedlonych ze względu na technologię rosną o prawie 10 punktów procentowych mniej niż w przypadku pracowników, którzy nigdy nie zostali wysiedleni” – stwierdzono w raporcie – „i o 5 punktów procentowych mniej niż w przypadku innych wysiedlonych pracowników”.
Zespół badawczy obserwował ponad 20 000 osób w dwóch kohortach (jedna urodzona w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku, a druga w latach osiemdziesiątych XX wieku), korzystając z krajowych badań podłużnych sponsorowanych przez Biuro Statystyki Pracy. Identyfikując zawody, w których w każdej dekadzie od 1980 r. nastąpił najgwałtowniejszy spadek zatrudnienia spowodowany technologią, udało im się sporządzić mapę wszystkich ścieżek kariery pracowników znajdujących się na ścieżce automatyzacji.
Natychmiastowy ból jest prawdziwy.
Perspektywy krótkoterminowe są skomplikowane. Zwolnieni pracownicy z zawodów, w których występują zakłócenia technologiczne, znajdują nowe zatrudnienie o około miesiąc dłużej i po ponownym zatrudnieniu ponoszą o ponad 3% większe straty w dochodach realnych w porównaniu z pracownikami zwalnianymi z bardziej stabilnych dziedzin. Goldman odkrył, że głównym winowajcą jest degradacja zawodowa: zwolnieni pracownicy mają tendencję do podejmowania bardziej rutynowych ról i wymagających mniej umiejętności analitycznych i interpersonalnych, a nie mniej, ponieważ te same siły technologiczne, które wyeliminowały ich stare miejsca pracy, zniszczyły także wartość rynkową ich istniejących umiejętności.
Blizny nie kończą się na wypłatach. Goldman odkrył, że wysiedleni pracownicy na początku swojej kariery zawodowej (w wieku od 25 do 35 lat) z biegiem czasu gromadzą mniej majątku, głównie dlatego, że opóźniają zakup domów. Rzadziej zawierają też związek małżeński przed osiągnięciem określonego wieku w porównaniu z ich rówieśnikami, którzy nigdy nie zostali wysiedleni, co sugeruje, że szok gospodarczy wpływa również na ich życie osobiste.
Recesje wszystko pogarszają
Najpilniejsze ostrzeżenie Goldmana może dotyczyć wyczucia czasu. Firmy w nieproporcjonalny sposób eliminują rutynowe stanowiska pracy podczas pogorszenia koniunktury gospodarczej, kiedy presja na efektywność osiąga szczyt. W przypadku pracowników przemieszczenie technologiczne w epoce recesji pogłębia i tak już bolesną przepaść w stosunku do innych wysiedlonych pracowników o około trzy dodatkowe tygodnie bezrobocia i pięć punktów procentowych w przypadku każdego z nich w odniesieniu do ryzyka powrotu na bezrobocie i całkowitego opuszczenia siły roboczej. Ponieważ wdrażanie sztucznej inteligencji przyspiesza w czasach niezwykłej niepewności makroekonomicznej, trudno zignorować to rosnące ryzyko.
Przełom pokolenia Z
W tym miejscu raport podważa dominującą narrację. Większość niepokojów społecznych związanych z utratą miejsc pracy spowodowaną sztuczną inteligencją skupiła się na młodych pracownikach, zwłaszcza niedawnych absolwentach wchodzących na rynek, na który w coraz większym stopniu wpływa automatyzacja. Dane Goldmana mówią co innego. Młodsi pracownicy z wyższym wykształceniem i pracownicy miejscy doświadczają skumulowanej utraty zarobków o około połowę mniejszej niż w przypadku innych pracowników wysiedlonych z powodu technologii w ciągu dziesięciu lat po utracie pracy. Ich przewaga wynika z elastyczności: łatwiej zmieniają zawód i migrują po drabinie umiejętności na stanowiska o większej zawartości analitycznej, które uzupełniają, a nie konkurują z nową technologią.
„Wbrew obecnym obawom, że koszty sztucznej inteligencji szczególnie mocno spadną w przypadku nowych absolwentów” – stwierdza raport – „w przeszłości młodsi pracownicy faktycznie mogli dostosowywać się bardziej elastycznie dzięki mobilności zawodowej i podnoszeniu kwalifikacji”.
Ponowny trening pomaga również złagodzić cios. Pracownicy, którzy uczestniczyli w programach zawodowych lub technicznych w ciągu trzech lat od wysiedlenia, doświadczyli o około dwa punkty procentowe większego skumulowanego wzrostu płac w ciągu następnej dekady i byli o 10 punktów procentowych mniej narażeni na powrót na bezrobocie.
Goldman przez kilka lat szacował, że sztuczna inteligencja może w ciągu następnej dekady spowodować wyparcie od 6% do 7% amerykańskich pracowników. Z tego zbioru danych obejmujących 40 lat wynika, że pracownicy, którzy powinni być najbardziej zaniepokojeni, nie są najmłodsi na sali: są to starsi, mniej mobilni pracownicy, posiadający umiejętności ściśle związane z ich zawodem i nieposiadający po swojej stronie momentu chroniącego przed recesją.
W tej historii dziennikarze magazynu „Fortune” wykorzystali generatywną sztuczną inteligencję jako narzędzie dochodzeniowe. Redaktor sprawdził dokładność informacji przed ich opublikowaniem.

