Przez lata akcje spółek technologicznych stały się stałym elementem portfeli milionów osób oszczędzających na emeryturę.
Pracownicy, którzy stale dodawali pieniądze do planów 401(k), IRA i funduszy typu target-date, osiągnęli duże zyski dzięki głównym indeksom giełdowym, które były w coraz większym stopniu zdominowane przez niewielką liczbę potężnych spółek technologicznych.
W latach 2009–2025 Nasdaq-100 odnotował roczny wzrost na poziomie około 17%, podczas gdy oparty na technologii S&P 500 odnotował w tym samym okresie roczny wzrost na poziomie około 11%. Dla wielu Amerykanów te zyski stały się częścią długoterminowego planowania emerytalnego.
Potem sztuczna inteligencja wszystko poprawiła.
Inwestorzy wpompowali pieniądze w Microsoft (MSFT), Alphabet (GOOGL), Meta Platforms (META) i inne duże firmy technologiczne, które zazwyczaj dominują w takich portfelach.
Inwestycje w te portfele opierają się na przekonaniu, że ogromne wydatki na sztuczną inteligencję odblokują nowy rozwój, podaje CNBC. Rynek myślał głównie, że sztuczna inteligencja sprawi, że produkty firm programistycznych staną się bardziej wartościowe, potrzebne i zyskowne, co również im pomogło.
Coraz trudniej obronić optymizm.
Jednocześnie Wall Street przygląda się bliżej, ile pieniędzy trzeba wydać na sztuczną inteligencję, aby zachować konkurencyjność, i czy te inwestycje faktycznie wygenerują pieniądze, które rynek już wycenił.
To ma znaczenie, nawet poza Doliną Krzemową.
Wiele osób oszczędzających na emeryturę ma teraz dużo pieniędzy w tych samych funduszach technologicznych i indeksach, których ceny się zmieniają. Może to być trudna, ale możliwa do wprowadzenia zmiana dla młodszych pracowników, ale znacznie większy problem dla osób bliskich emerytury.
Akcje technologiczne stały się domeną emerytalną
Technologia nie stała się filarem emerytury z dnia na dzień. Z biegiem czasu stał się nim dzięki latom doskonałych wyników.
Wiele osób oszczędzających nie zamierzało inwestować zbyt dużych pieniędzy w technologię. Posiadali jedynie fundusze szerokiego rynku, fundusze wzrostu o dużej kapitalizacji lub fundusze docelowej daty, które w miarę wzrostu zwycięzców rynku stawały się bardziej skoncentrowane na sektorach. To, co zaczęło się jako bierna różnorodność, stopniowo przekształciło się w subtelną zależność od kilku wybranych korporacji.
Stężenie jest naprawdę wysokie.
Forbes twierdzi, że z danych Morningstar wynika, że 10 największych aktywnie zarządzanych funduszy inwestycyjnych objętych planami 401(k) posiada średnio 38% swoich portfeli w zakresie usług technologicznych i komunikacyjnych. Niektóre z tych samych firm, które inwestorzy uważają za duże technologie, w tym Alphabet, Microsoft i Meta, znajdują się w drugiej grupie. „Wspaniała 7”, do której należą Apple (AAPL), Microsoft, Alphabet, Amazon (AMZN), Meta, Nvidia (NVDA) i Tesla (TSLA), stanowi obecnie około jednej trzeciej indeksu S&P 500.
Taka konfiguracja działała bardzo dobrze, o ile przywództwo utrzymywało koncentrację, a dynamika była silna.
Sprawiło to jednak, że konta emerytalne były bardziej podatne na nagłą zmianę, gdy zmieniło się spojrzenie rynku na sztuczną inteligencję, zyski z oprogramowania i wydatki megakapitalistyczne.
Choć na pierwszy rzut oka wydawało się to dywersyfikacją, to takie myślenie było błędnym założeniem. Kryje to poważny problem, ponieważ wydajność nie była szeroko zakrojona. Zamiast tego skupiono się na małej grupie przedsiębiorstw, które nadal dominowały.
CNBC zauważyło, że Bill Bengen, emerytowany konsultant, którego badania pomogły spopularyzować zasadę 4%, już skłania się ku bardziej defensywnej pozycji. W ciągu ostatnich kilku lat zmniejszył swoją ekspozycję na akcje z 65% do 32% i całkowicie wyeliminował ekspozycję na akcje spółek technologicznych. Jak powiedział, „zbyt trudno jest określić, jak to nastąpi”.
To pozostaje sednem sprawy.
Nie chodzi tylko o to, czy akcje spółek technologicznych radzą sobie słabo. Chodzi o to, czy miliony oszczędzających, z których wielu nie chciało podejmować ryzyka związanego z dużymi technologiami, muszą teraz z niepokojem polegać na wynikach handlu sztuczną inteligencją.
Powiązane: Ile złota powinieneś mieć w swoim portfelu emerytalnym?
Przez większą część ostatnich dwóch lat sztuczna inteligencja wzmacniała argumenty zwyżkowe. Inwestorzy postrzegali sztuczną inteligencję jako dobrą rzecz zarówno dla firm zajmujących się oprogramowaniem, jak i większych firm zajmujących się półprzewodnikami i chmurami, i uważali, że technologia ta raczej wzmocni fosy, niż je osłabi. Efektem końcowym był rynek, który nadal dawał więcej pieniędzy tym samym zwycięzcom.
Długie serie zwycięstw mogą jednak ukryć ryzyko.
Kiedy branża rządzi latami, inwestorzy często zapominają, w jakim stopniu zależy od niej ich przyszłość.
W tym scenariuszu ludzi niepokoi nie tylko fakt, że zapasy technologii mogą spaść. Chodzi o to, że miliony osób oszczędzających na emeryturę mogą być bardziej narażone na zmianę narracji AI, niż kiedykolwiek planowały.
Zdjęcie: José Luis Raota w Getty Images
Sztuczna inteligencja zmienia handel oprogramowaniem
Największa zmiana skupia się teraz na oprogramowaniu.
W szczytowym okresie boomu na sztuczną inteligencję rynek uważał, że lepsze narzędzia zwiększą wartość firm zajmujących się oprogramowaniem. Niektórzy inwestorzy zaczynają się martwić, że w niektórych częściach sektora może wydarzyć się sytuacja odwrotna. Niektóre firmy mogą utracić część przewagi, która kiedyś zwiększała wartość ich akcji, jeśli narzędzia do kodowania AI pomogą w szybszym i tańszym tworzeniu konkurencyjnych produktów.
Ta zmiana cen już następuje.
Według raportu Forbesa fundusz iShares Expanded Tech-Software Sector ETF (IGV), który w szerokim zakresie śledzi zapasy oprogramowania, spadł w tym roku o 25%.
Więcej działań AI:
Morgan Stanley obniża zaskakującą cenę docelową dla Broadcom Morgan Stanley wyznacza zaskakującą cenę docelową w mikronach po zdarzeniu Bank of America aktualizuje prognozę akcji Palantir po prywatnym spotkaniu
W tym roku indeksy Magnificent 7 również spadły średnio o około 11%, ponieważ szerszy rynek spowalnia sytuację, a inwestorzy ponownie oceniają, jak naprawdę trwały jest handel sztuczną inteligencją.
Jest jeszcze jeden punkt nacisku. Aby utrzymać przewagę w dziedzinie sztucznej inteligencji, największe firmy technologiczne wydają ogromne kwoty na chipy, serwery i centra danych. Początkowo rynkowi podobał się ten wydatek. Inwestorzy chcą teraz wyraźniejszych dowodów na to, że pieniądze z czasem przyniosą zyski, a nie po prostu na utrzymanie konkurencyjności firmy wyższym kosztem.
Nie oznacza to, że wszystkie inwestycje w sztuczną inteligencję zawiodą lub że wszyscy producenci oprogramowania zbankrutują. Oznacza to jednak, że rynek staje się coraz bardziej wymagający.
Firmy, które mają silny ekosystem, siłę cenową i realny popyt, nadal mogą dobrze sobie radzić. Osoby posiadające słabsze produkty lub pozycje, które trudniej obronić, mogą mieć znacznie trudniejszy czas niż podczas początkowej części rajdu AI.
Dlatego historia jest tak ważna dla codziennych inwestorów. Wall Street nie wierzy już, że sztuczna inteligencja jest zawsze dobra dla każdej firmy w łańcuchu. Zaczyna oddzielać prawdopodobnych zwycięzców od prawdopodobnych przegranych, a tego rodzaju zmiana cen zazwyczaj nie dotyczy jednej części rynku.
Rynek, który przez lata nagradzał optymizm w zakresie sztucznej inteligencji, musi teraz stawić czoła niepokojom. Jest to zupełnie inne ćwiczenie i zwiększa ryzyko większej zmienności w przypadku tych samych nazw, które od dłuższego czasu stały się złotym standardem w przypadku kont emerytalnych.
Ostrzeżenie Billa Bengena jest ważniejsze w przypadku osób bliskich emerytom
Najbardziej zagrożeni nie są zazwyczaj najmłodsi inwestorzy, którym pozostały jeszcze dziesięciolecia do oszczędzania.
Bardziej zaniepokojeni są ludzie, którzy są bliscy przejścia na emeryturę lub już wycofują pieniądze ze swojego portfela. Kiedy rynek spada na początku emerytury, wycofanie pieniędzy może prowadzić do strat i pozostawić mniej pieniędzy na inwestycje, gdy rynek ponownie wzrośnie.
Na tym właśnie polega ryzyko sekwencji zwrotów. Sytuacja pogarsza się, gdy portfel jest silnie powiązany z grupą przywódczą, która nagle traci dynamikę.
Dlatego ta historia jest ważniejsza niż zwykły spadek zapasów spółek wzrostowych.
Jeśli sztuczna inteligencja wpływa na sposób, w jaki inwestorzy wyceniają firmy produkujące oprogramowanie i największe nazwiska w branży IT, będzie to miało wpływ nie tylko na fundusze hedgingowe i traderów. Pojawi się na saldach rachunków osób regularnie oszczędzających, które miały poczucie, że posiadają duży, zdywersyfikowany portfel emerytalny.
Kluczowe wnioski dla oszczędzających na emeryturę Wiele 401(k) i funduszy emerytalnych po kilku latach doskonałych wyników obecnie w dużym stopniu wykorzystuje technologię. Sztuczna inteligencja zmusza akcjonariuszy do odnowienia i ponownego przemyślenia wycen oprogramowania i korzyści konkurencyjnych. dopóki technologia to umożliwiła.
Nic z tego nie oznacza, że inwestorzy powinni natychmiast sprzedawać swoje akcje technologiczne.
Niektórzy doradcy uważają jednak, że niedawny spadek jest dobrą rzeczą i okazją do inwestycji długoterminowych. Niektórzy uważają, że przywrócenie równowagi to najlepsza opcja, zwłaszcza dla osób bliskich emerytury, które nie mogą sobie pozwolić na długie oczekiwanie na powrót do zdrowia.
Łatwiej jest uczyć się na argumentach rynkowych niż na praktycznej lekcji: wiedz, co posiadasz.
Wiele portfeli, które na pierwszy rzut oka wydają się zróżnicowane, zależy jednak w dużym stopniu od wycen oprogramowania, wydatków spółek o dużej kapitalizacji i przyszłości rozwoju sztucznej inteligencji. W miarę kontynuowania wymiany łatwo było zapomnieć o tej potrzebie.
Kiedy inwestorzy zaczną się zastanawiać, czy sztuczna inteligencja sprawi, że Big Tech stanie się jeszcze potężniejsza lub uszkodzi elementy modelu, które w ogóle uczyniły te firmy tak cennymi, znacznie trudniej będzie to zignorować.
Od lat akcje spółek technologicznych pomagają ludziom oszczędzać pieniądze na emeryturę. Inwestorzy uważali, że podstawy są solidne, ale sztuczna inteligencja kwestionuje teraz ten pomysł.
Powiązane: Emeryci ponownie zastanawiają się nad tą „bezpieczną” strategią emerytalną

