Źródło obrazu: Getty Images
Jedną z obaw wielu inwestorów jest wpływ inflacji na ich strumienie dochodów pasywnych. Nawet jeśli spółka co roku zwiększa dywidendę na akcję, jeśli wzrost ten nie jest tak silny jak inflacja, jej wartość realna może z czasem spaść. To pomaga wyjaśnić, dlaczego National Grid (LSE:NG) przyciąga niektórych lojalnych inwestorów prywatnych. Operator sieci elektroenergetycznej notowanej na giełdzie FTSE 100 zamierza co roku zwiększać dywidendę na akcję zgodnie z wiodącą miarą inflacji lub nawet wyżej.
Czy to mogłoby sprawić, że byłby to rodzaj generatora pasywnego dochodu, który chciałbym mieć w swoim portfelu, aby spróbować złagodzić potencjalnie szkodliwy wpływ inflacji na moje dochody z dywidend?
Ten biznes ma kilka atrakcyjnych cech.
Zanim przejdziemy do dywidend, pozwólcie, że wyjaśnię, dlaczego podoba mi się działalność National Grid.
Ludzie potrzebują energii i wygląda na to, że z biegiem czasu jej zużycie będzie rosło, a nie spadało. Dlatego przenoszenie energii z miejsca jej wytworzenia do miejsca wykorzystania nadal będzie dużym biznesem.
Jest to nie tylko duży biznes, ale także kosztowny i trudno dostępny. Typ sieci budowanych przez National Grid przez dziesięciolecia jest w wielu przypadkach niemożliwy do odtworzenia. Nawet gdyby rywal mógł to zrobić, byłoby to prawdopodobnie zbyt drogie.
Daje to National Grid dużą siłę cenową; w rzeczywistości potencjalnie tak bardzo, że rząd reguluje wiele z ich cen. Można to postrzegać jako niekorzystne dla potencjalnego zysku, ale pomaga zapewnić przejrzystość w zakresie możliwych przyszłych poziomów cen.
Ale jest coś, co nie podoba mi się w National Grid.
Na razie w porządku.
Jednak choć firma ma wiele mocnych stron, wybrany przez nią obszar działalności stawia ją także przed poważnym wyzwaniem. Dzięki temu sieć działa i spełnia swoje zadanie.
Nie chodzi tylko o wysłanie kilku inżynierów w furgonetkach w burzliwą noc (choćby to było ważne). Wiąże się to również z ogromnym zadaniem konserwacji i przekształcania sieci w celu dostosowania jej do zmieniających się wzorców wytwarzania i zużycia energii.
Tego typu prace infrastrukturalne są kosztowne.
Jak drogie? Ujmijmy to tak: tylko w pierwszej połowie bieżącego roku finansowego firma wydała na nakłady inwestycyjne 5 miliardów funtów.
To dużo pieniędzy, nawet jak na firmę o kapitalizacji rynkowej wynoszącej 63 miliardy funtów. W rzeczywistości ciągłe wydatki kapitałowe pomagają wyjaśnić, dlaczego National Grid zadłużył się netto w wysokości 42 miliardów funtów.
Dywidenda była już obcinana i może zostać obcięta ponownie
I co z tego?, pytasz.
Utrzymujący się wysoki potencjał generowania przychodów przez National Grid z pewnością mógłby pomóc w sfinansowaniu takich wydatków kapitałowych?
W rzeczywistości problemem jest finansowanie. Przychody w pierwszym półroczu wyniosły 7 miliardów funtów. Zatem nakłady inwestycyjne o wartości 5 miliardów funtów są znaczne.
Dla operatora sieci elektroenergetycznej wydawanie dużych pieniędzy na utrzymanie i modernizację sieci ma sens. Jednak National Grid ma także inne rzeczy do sfinansowania, od odsetek od tego dużego długu po pensje pracowników.
Rozwiązaniem potrzeb wydatkowych spółki mogłaby być obniżka dywidendy, która faktycznie obniżyła już dywidendę na akcję w ubiegłym roku, pomimo zadeklarowanego celu wzrostu.
Obawiam się, że taka sytuacja może się powtórzyć w przyszłości, dlatego nie planuję inwestować.

