Źródło obrazu: Getty Images
Co zatem przeraża dziś inwestorów? A czy inwestorzy akcji powinni rozważyć możliwość odzyskania banku po jego kolejnym upadku?
Dobra wiadomość
W 2025 r. pożyczkodawców prześladowały obawy przed kolejnym kosztownym skandalem dotyczącym niewłaściwego postępowania. W niechcianym przypomnieniu wielomiliardowego skandalu z PPI banki spotkały się z oskarżeniami o nielegalne płacenie tajnych prowizji dealerom samochodowym.
Wydarzenia ostatnich miesięcy sprawiły, że Lloyds i jego akcjonariusze odetchnęli z ulgą. W sierpniu Sąd Najwyższy ujawnił, że takie umowy są rzeczywiście legalne. Zamknęło to możliwość ogromnej rekompensaty dla całej branży, która według niektórych analityków może sięgnąć 50 miliardów funtów.
Kredytodawcy w dalszym ciągu byli narażeni na wysokie kary w wyniku dochodzenia FCA mającego na celu sprawdzenie, czy praktyki pozostały nieuczciwe. Jednak wydaje się, że tego scenariusza również udało się uniknąć, stwierdził wczoraj organ regulacyjny.
Powiedział, że powodowie otrzymają średnio 700 funtów odszkodowania każdy. To mniej niż 950 funtów prognozowanych wcześniej dla transakcji kredytowych o wartości 14 milionów funtów, co daje łączny rachunek w wysokości 8,2 miliarda funtów, przy dolnej granicy szacunków.
Dlaczego więc Lloyds upadł?
Jak podał w czwartek bank, wydaje się, że się spieszyli, choć „pozostaje niepewność co do interpretacji i realizacji propozycji”, dodając, że „prawdopodobnie wymagany będzie dodatkowy zapis, który może być istotny”.
Lloyds przeznaczył już 1,2 miliarda funtów na pokrycie potencjalnych kosztów.
Duże ryzyko
Cena akcji Lloyds wzrosła w tym roku o 53%. Uważam, że jest to wzrost, który nie odzwierciedla mnogości zagrożeń stojących przed bankiem i moim zdaniem naraża go na ewentualną korektę.
Pogorszenie sytuacji narasta i może w dalszym ciągu kierować się na północ w miarę trudności brytyjskiej gospodarki i wzrostu inflacji. Perspektywy przychodów wynikają również z tej presji i rosnącej konkurencji we wszystkich liniach produktów.
Krążą także spekulacje, że bank może zostać dotknięty ogólnobranżowym podatkiem od nieoczekiwanych zysków, ogłoszonym w listopadowym budżecie.
Pozytywną stroną jest niezrównana siła marki Lloyds w zakresie podstawowych usług bankowości detalicznej, która może chronić zyski. Podobnie mogłaby wyglądać możliwość obniżki stóp procentowych przez Bank Anglii w mniejszym stopniu niż oczekiwano, co mogłoby zwiększyć marże banków. Jednak ten drugi scenariusz stwarza również znaczne ryzyko, ponieważ wyższe stopy procentowe mogą silnie uderzyć w popyt na kredyty hipoteczne, segment krytyczny dla Lloyds.
Kurs akcji Lloyds ma obecnie terminowy stosunek ceny do zysków (P/E) wynoszący 12,2 razy i najwyższy wśród banków notowanych na indeksie FTSE 100. Biorąc pod uwagę ryzyko, które opisałem, uważam, że inwestorzy powinni dziś rozważyć unikanie tych akcji.

