Inwestorzy, którzy zignorowali zeszłomiesięczny strach przed sztuczną inteligencją (AI) w sektorze ubezpieczeń, mogą chcieć przygotować się na sprawdzian z rzeczywistości. W nowym raporcie BofA Global Research szacuje się, że opłaty w branży ubezpieczeniowej wynoszące ponad 15 miliardów dolarów uznaje się za „o niskiej złożoności” i wiąże się z nieistotnym ryzykiem dezintermediacji sztucznej inteligencji. Innymi słowy: realna możliwość.
BofA się z tym nie zgadza.
„Naszym zdaniem wielojęzyczni agenci cyfrowi mogą skutecznie wykonywać niematerialną część pracy wykonywanej obecnie przez 20 000–30 000 niezależnych agentów w całych Stanach Zjednoczonych” – stwierdza raport BofA.
Trzon niedźwiedziej tezy firmy koncentruje się na ogromnym zestawie rutynowych polis ubezpieczeniowych o niskim stopniu złożoności. Analitycy BofA, Joshua Shanker, Joseph Turnillo, Cyril Onyango i Fatima Keita, przeanalizowali zaledwie sześciu dużych przewoźników obsługujących małe firmy i linie prywatne: Travellers, Hartford, Progressive, Cincinnati Financial, Hanover i Selective. Tylko spośród tych sześciu firm BofA zidentyfikowała ponad 15 miliardów dolarów prowizji wypłaconych niezależnym agentom w 2025 r., które są w dużym stopniu ukierunkowane na ryzyko o niskiej złożoności.
Na przykład firma Progressive zapłaciła w zeszłym roku niezależnym agentom ponad 6 miliardów dolarów, podczas gdy Travellers i Hartford zapłaciły odpowiednio około 3,35 miliarda dolarów i 1,25 miliarda dolarów w segmentach zdominowanych przez linie prywatne i małe firmy. BofA zauważa, że tego typu polisy, takie jak standardowe ubezpieczenia domu i samochodu, stanowią proste transakcje, w których agenci ludzcy mają niewielką wartość dodaną, co sprawia, że kanały cyfrowe kierowane bezpośrednio do konsumenta zapewniają kupującemu znaczne oszczędności.
Amrish Singh, dyrektor generalny startupu ubezpieczeniowego AI Liberate, powiedział Fortune, że jego zdaniem szacunki BofA są prawidłowe. Ich własne obliczenia pokazują szeroki zakres zadań ubezpieczeniowych o wartości od 4,8 miliarda do 33,6 miliarda dolarów, które można zautomatyzować w samych Stanach Zjednoczonych.
Efekt kuli śnieżnej
Podczas gdy byki argumentują, że duzi brokerzy ubezpieczeniowi nie są mocno zaangażowani w linie osobiste ani małe rynki komercyjne, BofA odpowiada, że lata ciągłych „fuzji i przejęć” stworzyły „efekt kuli śnieżnej”. Setki przejętych małych sklepów umieściło znaczną liczbę przedsiębiorstw o niskim stopniu złożoności i niskiej wartości pod parasolem dużych brokerów, a luka ta często jest ukrywana przez nieprawidłowe ujawnianie informacji publicznych. Co więcej, nawet duże, złożone firmy (które raczej nie staną w obliczu bezpośredniego wycofania się z pośrednictwa) mogą doświadczyć deflacji cen, ponieważ sztuczna inteligencja objaśnia rynki ubezpieczeniowe wyrafinowanym nabywcom korporacyjnym.
Niektórzy inwestorzy utożsamiają zagrożenie ze strony sztucznej inteligencji z szeroko komentowanym, ale powolnym do zrealizowania zakłóceniem rozwoju samochodów autonomicznych. Jednakże BofA dokonuje wyraźnego rozróżnienia. Chociaż przejście na pojazdy autonomiczne będzie wymagało infrastruktury wartej biliony dolarów i zajmie wiele lat, wdrażanie wielkojęzycznych modeli chatbotów jest tanie, łatwe i możliwe do zrealizowania już teraz. Jako przykład w raporcie wskazano firmę NextInsurance należącą do Monachium Re, która już oferuje na swojej stronie chatbota opartego na sztucznej inteligencji, za pomocą którego klienci mogą kupować i łączyć polisy komercyjne bezpośrednio, bez udziału człowieka.
Przyznając, że sporządzanie długoterminowych prognoz w obliczu innowacji technologicznych jest „trudne”, BofA zauważa, że Facebook/Meta i Google/Alphabet nie zastąpiły reklam drukowanych z dnia na dzień, ale w ciągu 20 lat zmieniły się zachowania konsumentów, co radykalnie zmniejszyło rynek reklam drukowanych. „Nie twierdzimy, że pośrednicy ubezpieczeniowi znikną lub że Coca-Cola będzie kupować ubezpieczenie za pośrednictwem chat-bota” – stwierdził BofA, ale nalegał, aby inwestorzy uważnie obserwowali ten sektor, ponieważ nie wydaje się, aby działania dystrybutorów ubezpieczeń dyskontowały ryzyko.
BofA zauważa, że sektor ten notuje obecnie 22-krotność wolnych przepływów pieniężnych i 15-krotność wartości przedsiębiorstwa w stosunku do końcowej EBITDA. Choć byki mogą argumentować, że akcje wyglądają tanio po spadku o 24% w stosunku do szczytowych wycen ustalonych rok temu, BofA ostrzega, że te mnożniki po prostu wróciły do poziomów sprzed pandemii. Ponadto BofA twierdzi, że spółki zajmujące się dystrybucją ubezpieczeń często stosują liberalne „korekty” swoich zysków (takie jak wyłączanie kosztów integracji ze stałego strumienia przejęć), które zwykle znacznie schlebiają ich prawdziwej sile zysków.
Ostatecznie BofA nie przewiduje z dnia na dzień upadku agenta ubezpieczeniowego ani nie sugeruje, że ogromne korporacje, takie jak Coca-Cola, nagle będą kupować złożone polisy ubezpieczeniowe za pośrednictwem chatbota. Firma ostrzega jednak, że w przypadku agencji agencyjnej, która obecnie odnotowuje organiczny wzrost przychodów od 3% do 7%, w obliczu przełomowej technologii mogą one spaść do 1% do 5%. BofA konkluduje, że biorąc pod uwagę, że od 10% do 20% dzisiejszego biznesu potencjalnie grozi zaprzestanie pośrednictwa, wyceny premii branżowych pozostawiają bardzo mało miejsca na błędy.
W tej historii dziennikarze magazynu „Fortune” wykorzystali generatywną sztuczną inteligencję jako narzędzie dochodzeniowe. Redaktor sprawdził dokładność informacji przed ich opublikowaniem.

