Wyobraź sobie taką sytuację: wybiegasz z domu, aby zobaczyć Blazing Saddles w samochodzie z przyjaciółmi. Wsiadasz do samochodu, uruchamiasz silnik, włączasz radio i rytmiczny głos Eltona Johna unosi się w powietrzu, gdy zaczyna grać „Bennie and the Jets”. To idealny rodzaj nocy, z wyjątkiem jednego problemu: w samochodzie kończy się benzyna, a to oznacza, że obudzisz się o 4 rano, tylko po to, by godzinami czekać w stacji benzynowej, aż się zapełni, jeśli będziesz mieć szczęście.
Dla większości z nas kryzys gazowy jest abstrakcją. Wiemy, że ceny rosną. Narzekamy. Może będziemy jeździć mniej. Nie wiemy (być może dlatego, że niektórzy z nas nigdy tego nie doświadczyli) to inny rodzaj kryzysu gazowego, w którym cena nie ma znaczenia, bo nie ma co kupić. Taki, w którym numer tablicy rejestracyjnej określa dni, w których możesz opuścić dom. Taki, w którym najważniejszą informacją dnia była zielona, żółta lub czerwona flaga zawieszona przed stacją benzynową. Że Ameryka istniała naprawdę i może być bliżej niż nam się wydaje.
Ceny benzyny w USA wzrosły od tego czasu w zeszłym roku o prawie 11%. Konflikt z Iranem dotknął Cieśninę Ormuz (wąską drogę wodną, przez którą codziennie przepływa około 20% światowych złóż ropy i skroplonego gazu ziemnego), natomiast Katar, który produkuje 20% światowego LNG, całkowicie wstrzymał produkcję. Dla większości Amerykanów natychmiastowym odruchem jest obserwowanie wzrostu liczby na pompie i poczucie niejasnej bezradności. Ale dla osób powyżej 65. roku życia bieżąca chwila niesie ze sobą inny rodzaj strachu.
Co wydarzyło się podczas kryzysu gazowego lat 70.?
W październiku 1973 roku arabscy członkowie Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) ogłosili embargo nałożone na Stany Zjednoczone w odwecie za amerykańskie wsparcie militarne dla Izraela podczas wojny Jom Kippur. Ale nie tylko podnieśli ceny: odcięli podaż. W ciągu kilku tygodni ceny benzyny na stacjach wzrosły w ciągu jednego miesiąca o 40%. Do połowy 1974 r. efektywna cena wzrosła trzykrotnie, a dostępność paliwa gwałtownie spadła.
Wróćmy do tamtego wieczoru z przyjaciółmi. Proponujesz, że zabierzesz dwa z nich w drodze do punktu samochodowego (carpooling, który po raz pierwszy zyskał popularność w czasach racjonowania II wojny światowej, stał się już wtedy popularny, zwłaszcza ze względu na kryzys gazowy). Dojazd wydaje się trochę rzadki; Nie możesz wiedzieć, czy było to spowodowane tym, że ludzie korzystali ze wspólnych przejazdów, czy nie. Tak czy inaczej, pokonałeś klasyk Mela Brooksa, wróciłeś do domu i ustawiłeś budzik na 4 rano.
Następnego ranka przed świtem wracasz do samochodu, mając nadzieję, że wystarczy ci benzyny, aby dojechać do najbliższej stacji z zieloną flagą. Aby dowiedzieć się, czy na stacji jest paliwo, zanim trzeba będzie poczekać kilka godzin, musisz nauczyć się czytać flagi. Kolor zielony oznacza dostępność gazu. Kolor żółty oznacza obowiązujące racjonowanie: dostaniesz trochę, ale nie pełny zbiornik. Czerwony oznacza: nie przejmuj się.
Mijasz swoje lokalne miejsce, ale nikogo tam nie ma, gdy na wietrze powiewa czerwona flaga. Podjeżdżasz do kolejnego z nadzieją pokonania kolejki, która ciągnęła się już wzdłuż drogi. Wyłączając silnik, aby zaoszczędzić paliwo, włącz bieg neutralny i co kilka minut przesuwaj samochód o kilka stóp do przodu. Siedzisz tak przez godzinę, potem dwie, potem trzy. Wreszcie po trzech samochodach od dystrybutora pracownik stacji wywiesza odręczny napis: Zakaz benzyny.
Gdy linie gazowe zaczęły się wydłużać, stany zaczęły wprowadzać racjonowanie nieparzystych i parzystych tablic rejestracyjnych, w którym ostatnia cyfra tablicy rejestracyjnej określała, w jakie dni można było kupić benzynę. Liczby nieparzyste oznaczały, że kupiłeś w nieparzyste, parzyste dni kalendarzowe. Niektóre stany ograniczyły każdy zakup paliwa do 1 dolara (obecnie około 8,47 dolara), co przekłada się na około cztery galony. Ludzie odbywali dwa lub trzy takie podróże tygodniowo podczas dnia racjonowania, aby mieć zbiorniki napełnione do połowy. Jeśli zapomniałeś o swoim dniu, odczekałbyś 48 godzin i miał nadzieję, że twoja stacja nadal ma zapasy.
Oprócz powyższych środków miało to miejsce w chwili, gdy Stany Zjednoczone nałożyły ogólnokrajowe ograniczenie prędkości do 55 mil na godzinę w celu zwiększenia efektywności paliwowej oraz kiedy wprowadzono federalne normy dotyczące zużycia paliwa, zwiększające średnią wydajność samochodów o 81% w latach 1975–1988. Strategiczna Rezerwa Ropy Naftowej również została utworzona w 1975 r. jako bufor awaryjny.
Co się dzisiaj dzieje?
Wygląda to na powtórkę z lat 70.: konflikt na Bliskim Wschodzie zakłóca funkcjonowanie krytycznego regionu produkującego ropę naftową, globalne dostawy kurczą się, a koszty ponoszą amerykańscy konsumenci. Ale są znaczące różnice. Stany Zjednoczone były importerem netto ropy w 1973 roku. Dziś kraj ten jest największym producentem ropy na świecie.
Wydaje się, że nie powinniśmy mieć na to wpływu (a przynajmniej w takim stopniu), ale ropa naftowa to rynek globalny, a ceny gazu odpowiadają międzynarodowemu benchmarkowi, czyli ropie Brent. I choć Stany Zjednoczone mają pod dostatkiem ropy, wiele krajowych rafinerii produkujących benzynę wykorzystuje ropę z importu, a nie lekką, słodką ropę, której pełno jest w Basenie Permskim.
Chociaż racjonowanie żywności nie powróciło jeszcze do Stanów Zjednoczonych, Birma już przywróciła zasady jazdy parzystej i nieparzystej. Nie trzeba też cofać się do lat 70., żeby pamiętać, jak wyglądał kryzys gazowy. Kiedy w październiku 2012 r. superburza Sandy uderzyła w północny wschód, zniszczyła siedem terminali naftowych w New Jersey i Nowym Jorku oraz uszkodziła infrastrukturę dystrybucyjną niezbędną do przesyłania gazu z magazynów do pomp. W ciągu zaledwie kilku dni działała tylko około jedna czwarta stacji benzynowych w Nowym Jorku. W New Jersey linie rozciągały się do 1,5 mili. Ludzie nocowali w samochodach, żeby zarezerwować sobie miejsce. W New Jersey niemal natychmiast wprowadzono racjonowanie nieparzyste i parzyste, podczas gdy Nowy Jork i Long Island wprowadziły tę praktykę tydzień później. Kryzys gazowy trwał 21 dni i był skutkiem burzy, a nie globalnego wydarzenia geopolitycznego.

