Źródło obrazu: Getty Images
Zaledwie miesiąc temu niektórzy obserwatorzy sugerowali, że akcje Diageo (LSE:DGE) osiągnęły poziom okazyjny. Cena akcji grupy napojów alkoholowych spadła o 54% w ciągu około czterech lat. Notowany był po dawno nienotowanych wycenach. Nowy dyrektor generalny „Drastic Dave” miał ogłosić wyniki za pierwszą połowę swojej kadencji, mając nadzieję, że będzie to katalizatorem ożywienia poobijanej firmy.
Co się stało? Akcje stały się jeszcze tańsze. W związku z utrzymującym się brakiem popytu w kluczowych regionach, takich jak Chiny i Ameryka Północna – i bez pomocy ogromnej obniżki dywidendy – cena akcji spadła o 26% w ciągu jednego miesiąca i obecnie jest o 66% niższa od wartości szczytowej. Akcje zmieniają teraz właścicieli po cenie, którą ostatnio widziano w 2016 r. lub wcześniej. Jeśli nadchodzą zmiany, może to być okazja do zakupu zdarzająca się raz na dekadę, prawda?
Obawy
Trzeba przyznać, że naiwni nie są bez powodu. Ten 66% spadek nie wziął się znikąd, ale był wywołany poważnymi obawami o przyszłość nawyków konsumenckich.
Z jednej strony mamy mniejsze zużycie. Pomiędzy młodszymi pokoleniami, które piją mniej, ludźmi, którzy chcą być zdrowsi poprzez eliminację alkoholu, a skutkami ubocznymi nowomodnych leków odchudzających, które powodują, że ludzie nie cieszą się działaniem alkoholu, mamy potrójne wpadnięcie. Zaobserwowaliśmy jedynie niewielkie oznaki osłabienia popytu w przychodach Diageo, ale każdy z tych trendów może z biegiem czasu rosnąć.
Drugim czynnikiem jest to, że ludzie kupują tanio ze względu na wysoką inflację i kryzys kosztów życia. Jest to sprzeczne ze strategią „premiumizacji” Diageo polegającą na skupianiu się na górnej części rynku.
Więc tam właśnie jesteśmy. Ale dokąd idziemy?
Gładkość
Cóż, sam biznes rozwija się stosunkowo dobrze. W Guinnessie firma sprzedaje jeden z najbardziej lubianych i popularnych napojów na świecie. Nazwiska takie jak Johnnie Walker, Tanqueray i Smirnoff również nie pozostają daleko w tyle. Silne marki oznaczają lojalność klientów, co jest niezbędnym trybem sukcesu wielu firm.
I chociaż histeria wokół zmniejszonego spożycia napojów osiągnęła szczyt, jej wpływ na sprzedaż był minimalny. Przychody w ostatnich latach utrzymywały się na stałym poziomie, mimo że cena akcji spadała.
Analitycy są zgodni co do tego, że sprzedaż, zyski i wolne przepływy pieniężne zaczną rosnąć do roku fiskalnego 2027. Oczekuje się, że zyski wzrosną na wszystkich rynkach z wyjątkiem Afryki (najmniejszy).
Ponieważ nowy dyrektor generalny przechodził proces eliminowania wszystkich złych rzeczy w pierwszym roku, zawsze istniało ryzyko, że sytuacja się pogorszy, zanim się poprawi. Dlatego spadek wartości akcji może stać się okazją do zakupów zdarzającą się raz na dziesięć lat. Powiedziałbym, że jest to coś do rozważenia.

