Przez lata niektórzy inwestorzy radzili sobie dobrze, posiadając akcje British American Tobacco (LSE:BATS). Niektórym pomogły ruchy cen. Jednak dla wielu główną atrakcją jest dywidenda. Rośnie corocznie od kilkudziesięciu lat.
Ogłoszona dziś (25 lutego) znaczna obniżka dywidendy w innej spółce nie ma nic wspólnego z producentem papierosów.
Źródło obrazu: Getty Images
Ostra obniżka dywidendy spółki FTSE 100
Cięcie, o którym mowa, miało miejsce w Diageo (LSE: DGE). Do niedawna przez dziesięciolecia zwiększał także co roku dywidendę na akcję.
W ostatnich latach działalność gorzelni i piwowara stała się bardziej skomplikowana. Osłabienie zaufania konsumentów sprawia, że ludzie rzadziej wydają pieniądze na drogie alkohole premium.
Powołano nowego szefa z doświadczeniem w branży dóbr konsumpcyjnych i handlu detalicznego, który koncentruje się na obniżeniu dywidendy i próbie zwiększenia konkurencyjności spółki. Rozumiem, że oznacza to między innymi niższe ceny.
To mogłoby zadziałać w Tesco czy Unileverze i być może okazać się gorzkim lekarstwem, jakiego potrzebuje Diageo.
Jednak na razie wydaje się to niewłaściwym rozwiązaniem dla firmy produkującej alkohole premium. Jako akcjonariusz Diageo jestem wściekły z powodu cięć, które uważam za niewłaściwy priorytet finansowy.
Atrakcyjnym celem obniżek mogą być drogie dywidendy
Ale Diageo to nie British American Tobacco. Dlaczego więc skupiłem się na wypłacie tej firmy, która obecnie daje stopę zwrotu 5,2%?
Coroczne podnoszenie dywidend przez dziesięciolecia jest kosztowne. W zeszłym roku British American Tobacco wydało na dywidendy 5,2 miliarda funtów. To ponad dwukrotnie więcej niż 2,3 miliarda funtów, które Diageo wydało na płatności dla akcjonariuszy.
Zmieniający się krajobraz popytu
W Diageo toczy się debata na temat tego, czy firma znajduje się w złej sytuacji z powodu przejściowych nacisków ekonomicznych, czy też jej rynek zmienił się w dłuższej perspektywie, ponieważ mniej osób pije alkohol.
Jeśli chodzi o tytoń, ta debata została już dawno rozstrzygnięta. Niewiele osób twierdzi, że w dłuższej perspektywie branża tytoniowa odnotuje coś więcej niż spadek sprzedaży papierosów.
Brytyjczycy w zeszłym roku nadal przewieźli 465 miliardów patyków, ale było to o 8% mniej niż w roku poprzednim.
Jest to najlepszy w swojej klasie operator, posiadający silne sieci dystrybucyjne, marki premium, takie jak Lucky Strike, i długie doświadczenie w branży.
Czy dywidenda będzie trwała?
Obecny zarząd stwierdził, że jego celem jest dalsze coroczne zwiększanie dywidendy. Jeśli tego nie zrobi, myślę, że będzie musiał rzucić się na swój miecz.
Ale co się stanie, jeśli przyjdzie nowy szef i obniży płace, jak widzieliśmy w 2020 r. w Diageo, a także u rywala tytoniowego Imperial Brands?
To zdecydowanie ryzyko.
Jeśli posunięcie Diageo się opłaci, spółce notowanej na indeksie FTSE 100, takiej jak British American, może być łatwiej sprzedać inwestorom dużą obniżkę dywidendy. Uważam, że ryzyko to jest dziś większe niż wczoraj, przed obniżką Diageo.
Mimo to Brytyjsko-Amerykańska pozostaje maszyną generującą pieniądze i rozwija także swoją działalność niezwiązaną z papierosami. Nawet rozważając ryzyko obniżki, nadal uważam ją za spółkę, którą powinni rozważyć inwestorzy dochodowi.

