Pod koniec 2023 roku kupiłem akcje Lloyds (LSE:LLOY) po 41 pensów za sztukę z zamiarem posiadania ich przez co najmniej pięć lat. Ale sprzedałem je niecały rok później po około 60 pensów za sztukę.
W normalnych warunkach zwrot na poziomie 46% bez dywidend byłby zaskakującym wynikiem. Jednak po biczowaniu ławki Czarnego Konia przeszedł z kłusu do galopu i wreszcie do galopu.
W chwili gdy piszę, akcje FTSE 100 kosztują 105 pensów. Od tego czasu wzrosła o kolejne 75%!
Czy wtedy gorzko żałuję swojej decyzji? Niezupełnie, bo akcje, które kupiłem zamiast Lloydsa, również radziły sobie bardzo dobrze.
Mówię o HSBC (LSE:HSBA), którego wartość wzrosła ponad dwukrotnie, odkąd dodałem do niej gotówkę Lloyds. Ponadto przyznano hojne dywidendy.
Więc nie było tragicznie. Nic podobnego.
Źródło obrazu: Getty Images
Ale dlaczego sprzedałem?
Powodów dla których dokonałem zmiany było kilka. Po pierwsze, akcje HBSC przyniosły wówczas stopę dywidendy na poziomie 7,2%, znacznie powyżej stopy Lloyds wynoszącej 4,7%. Oznacza to, że osiągnąłem lepszą wydajność. Niemniej jednak wypłaty Lloyds rosły w zeszłym roku w szybszym tempie (wzrost dywidendy na akcję o 15%).
Preferowałem także rosnącą ekspozycję HSBC na rozwijające się rynki Azji i Bliskiego Wschodu, szczególnie w zakresie zarządzania majątkiem. Należą do nich Indie, Chiny, Hongkong i Singapur.
We wrześniu pożyczkodawca otworzył swoje pierwsze centrum majątkowe na Bliskim Wschodzie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (Dubaj), aby obsługiwać rosnącą listę zamożnych klientów. Jak zauważył Mohamed Al Marzooqi, dyrektor generalny HSBC w Zjednoczonych Emiratach Arabskich: „Zjednoczone Emiraty Arabskie stały się wiodącym na świecie miejscem docelowym dla zamożnych inwestorów i przedsiębiorców, przyciągając większy napływ milionerów netto niż jakikolwiek inny kraj na świecie”.
HSBC otworzyła także centra dziedzictwa kulturowego w Chinach, Hongkongu, Tajwanie, Wielkiej Brytanii, Malezji i Meksyku. Ten globalny zasięg przemawia do mnie jako inwestora.
Zamiast tego Lloyds koncentruje się prawie wyłącznie na gospodarce Wielkiej Brytanii. Nie ma w tym nic złego, co widać po wzroście kursu akcji Lloydsa. Jednak w Wielkiej Brytanii obserwuje się odwrotną tendencję niż na Bliskim Wschodzie i w Azji: bogaci pakują się i wyjeżdżają.
Z badań przeprowadzonych przez deVere Group wynika, że liczba zamożnych ludzi opuszczających Wielką Brytanię w 2026 roku może się podwoić. Nastąpi to po rekordowym odpływie milionerów w 2025 r.
deVere przypisuje ten exodus zmianom podatkowym, końcowi non-dom, a także obawom związanym z nadmierną regulacją i stagnacją gospodarczą.
Oczywiście krucha gospodarka stwarza ryzyko dla długoterminowego wzrostu Lloyds. Gdy ustanie nacisk na wyższe stopy procentowe, aby dobrze sobie radzić, niezbędna jest dobrze prosperująca gospodarka krajowa. Niestety, nie wydaje się to prawdopodobne w perspektywie krótkoterminowej, biorąc pod uwagę wzrost PKB w czwartym kwartale wynoszący zaledwie 0,1%.
Co się dzisiaj dzieje?
Obecnie nie ma zbyt wielu różnic między akcjami, jeśli chodzi o wycenę. Jednak oczekiwana stopa zwrotu HSBC jest jeszcze wyższa (tylko) 4,4% w porównaniu do 4,2% Lloydsa.
O ile Azja i Bliski Wschód wyraźnie oferują większy potencjał wzrostu, o zamożnych klientów również istnieje duża konkurencja. Ciągłe cła wprowadzone przez prezydenta Trumpa również zaburzają sytuację azjatyckich eksporterów.
Rozumiem, dlaczego niektórzy inwestorzy wolą Lloyds. Jest firmą rodzinną, dobrze zarządzaną i stanowiącą serce brytyjskiej gospodarki. Jednak według mnie warto rozważyć HSBC zamiast Lloyds ze względu na jego większy potencjał wzrostu w perspektywie długoterminowej.

