To rozsądne pytanie, tak właśnie zdecydowało jury w Los Angeles. W uważnie obserwowanej przełomowej sprawie sąd orzekł na korzyść 20-letniej powoda znanego jako KGM, która pozwała Meta i Google, utrzymując, że funkcje projektowe, takie jak nieskończone przewijanie, filtry i autoodtwarzanie na Instagramie, Facebooku i YouTube, utrzymywały ją w Internecie nawet przez 16 godzin dziennie i pogłębiały jej depresję, stany lękowe, dysmorfię ciała i samookaleczenia. (TikTok i Snap rozstrzygnęły tę samą sprawę na początku tego roku). Wyrok może otworzyć drzwi do tysięcy podobnych pozwów, a nawet ograniczyć to, jak daleko Big Tech może się posunąć, aby konkurować o naszą uwagę.
Wyzwania prawne, wraz z rosnącą liczbą badań nad mózgiem i obawami zgłaszanymi przez organizacje zajmujące się ochroną zdrowia, zwiększają pilność szeroko dyskutowanego pytania w środowisku akademickim i przy stole: czy „uzależnienie od technologii” jest prawdziwe? A jeśli tak, co to oznacza dla modelu biznesowego, który napędza najcenniejsze firmy na świecie?
Tam klienci rezygnują ze smartfonów, gier, mediów społecznościowych i innych technologii (często na miesiące) i spędzają od 24 do 30 godzin tygodniowo na intensywnej terapii. Leczenie kosztuje średnio około 1000 dolarów dziennie, chociaż czasami może być pokryte przez ubezpieczenie na wypadek powiązanych zaburzeń, takich jak depresja i stany lękowe.
„Warto” – mówi Hill. „Po popełnieniu tylu błędów w końcu otrząsnąłem się i powiedziałem: «Chcę wyjść z tego niekończącego się kręgu»” – mówi Fortune. „Muszę coś zrobić, aby poprawić siebie i swoje życie”.
Współzałożycielka reSTART, Cosette Rae, leczy klientów od prawie dwudziestu lat: graczy nie wychodzących z domu, dorosłych uzależnionych od rzeczywistości wirtualnej lub porno oraz, w coraz większym stopniu, osób uzależnionych od chatbotów AI. Technologia, jej zdaniem, jest „wszędzie”, co oznacza, że osoby w trakcie rekonwalescencji zmuszone są nieustannie odmawiać czemuś, czego nigdy nie będą w stanie całkowicie uniknąć.
Rae twierdzi, że w dobie sztucznej inteligencji stawka jest coraz wyższa. Martwi się, że coraz bardziej wyrafinowane chatboty i wirtualni towarzysze mogą stać się dla młodych ludzi „figurami przywiązania zastępczego”, wypierając prawdziwe relacje. Obawia się, że nadchodzi „tsunami” dla rodzin, które nadal nie rozumieją, przed czym stoją ich dzieci i jak te produkty mogą zmienić ich przyszłość.
Psychiatra ze Stanford, Anna Lembke, autorka książki Dopamine Nation i biegły powołany przez powodów w pozwie Meta i YouTube, twierdzi, że kompulsywne korzystanie z technologii oddziałuje na mózgowe obwody nagrody w sposób odzwierciedlający uzależnienie od narkotyków. Kiedy ludzie aktualizują media społecznościowe lub wygrywają grę wideo, ich mózgi otrzymują przypływ dopaminy, który uczy ich ciągłego szukania tego hitu. Z biegiem czasu te wybuchy mogą znieczulić ścieżki nagrody i osłabić korę przedczołową (część mózgu odpowiedzialną za planowanie i samokontrolę), przez co trudniej jest oprzeć się impulsom, nawet gdy cierpi na tym praca, szkoła lub relacje. Badania obrazowania mózgu osób, u których zdiagnozowano zaburzenia związane z grami internetowymi lub mediami społecznościowymi, wykazały zmiany strukturalne i funkcjonalne w tych regionach, które przypominają objawy obserwowane przez lekarzy w przypadku uzależnień od gier i innych uzależnień behawioralnych.
Nauka jest daleka od rozstrzygnięcia, a firmy technologiczne szybko zwracają uwagę, że uzależnienie od technologii nie zostało formalnie uznane w Podręczniku diagnostycznym i statystycznym zaburzeń psychicznych; DSM uznaje jedynie „zaburzenia związane z grami internetowymi” jako stan zasługujący na dalsze badania. Niektórzy badacze twierdzą, że przyklejanie etykiety „uzależnienia” intensywnemu korzystaniu z technologii może w rzeczywistości przynieść odwrotny skutek. W serii badań badacz z California Institute of Technology, Ian Anderson i Wendy Wood, profesor na Uniwersytecie Południowej Kalifornii, odkryli, że kiedy ludzie opisywali korzystanie z Instagrama jako uzależnienie, „czuli się zablokowani i mniej pewni, że potrafią się zmienić”. Tak, napisali, firmy powinny „modyfikować swoje platformy, aby pomóc użytkownikom odzyskać kontrolę nad swoimi nawykami”. Doszli jednak do wniosku: „Prawda jest taka, że intensywne używanie niekoniecznie oznacza uzależnienie”.
W sprawie KGM szef Instagrama Adam Mosseri powiedział sądowi, że media społecznościowe nie powodują „klinicznie uzależniającego działania”. W oświadczeniu dla Fortune rzecznik Meta wskazał inne czynniki w życiu KGM jako przyczynę jego problemów, dodając: „Dowody po prostu nie potwierdzają ograniczania trudności życiowych do jednego czynnika, a nasza sprawa będzie w dalszym ciągu podkreślać tę rzeczywistość”. Rzecznik Google, właściciela YouTube, nazwał te zarzuty „po prostu fałszywymi”, wskazując na kontrolę rodzicielską, narzędzia bezpieczeństwa ukierunkowane na nastolatków i zasady mające na celu zapewnienie wrażeń dostosowanych do ich wieku. (TikTok odmówił komentarza, a Snap nie odpowiedział na prośby o komentarz).
Co, jeśli w ogóle, należy zrobić? Decydenci wdrażają rozwiązania, począwszy od etykiet ostrzegawczych na szczeblu stanowym i ograniczeń dotyczących spersonalizowanych kanałów dla nieletnich, a skończywszy na całkowitych zakazach korzystania z mediów społecznościowych dla nastolatków w niektórych krajach. Platformy wdrożyły różnorodne środki ochronne, tryby dla nastolatków i regulacje czasu wyświetlania.
Jednak jak zauważa autor i inwestor technologiczny Nir Eyal, proszenie firm, aby uczyniły swoje produkty mniej atrakcyjnymi i atrakcyjnymi, może być trudne do sprzedania. Uważa, że obawy związane z uzależnieniem od technologii wynikają z „paniki moralnej” i utrzymuje, że nierozsądne jest obciążanie firm technologicznych odpowiedzialnością za nadmierne korzystanie z ich produktów przez niektóre osoby. „Przestać czynić produkt interesującym? To nonsens” – mówi. „Dlatego używamy tego produktu. Nazywa się to «zabawą i zaangażowaniem»”. Twierdzi, że należy skupić się na tworzeniu „lepszych i bezpieczniejszych” produktów, a nie mniej przyjemnych w użyciu.
Przeczytaj artykuł magazynu Fortune na temat uzależnienia od technologii tutaj.

