Źródło obrazu: Getty Images
Od kilku lat inwestorzy skupiają się na akcjach spółek wzrostowych, szczególnie tych z sektora technologicznego. Firmy takie jak „7 Magnificant” w Stanach Zjednoczonych osiągnęły ogólnie lepsze wyniki niż rynek i rosły w siłę.
Jednak eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie skłania mnie do zastanowienia się nad własnym portfelem inwestycyjnym. Rosną napięcia geopolityczne, a inwestorzy są zdenerwowani.
Choć łatwo wpaść w panikę, szybkie spojrzenie na najnowszą historię dało nam powód, aby zastanowić się dwa razy nad zakupem akcji spółek z branży technologicznej.
Korekty rynkowe sprzyjają dywidendom
Piszę do Państwa tuż przed otwarciem giełdy 2 marca, a światowe rynki akcji pozostają niestabilne po ostatniej eskalacji konfliktu między Stanami Zjednoczonymi, Izraelem i Iranem.
Najnowsza historia pokazuje, że w takich czasach spółki wypłacające stabilne dywidendy zwykle radzą sobie lepiej niż spółki szybko rozwijające się, których wyceny są wysokie.
Poduszka stopy dywidendy pomaga złagodzić część strat nawet w przypadku spadku cen akcji, podczas gdy wyceny akcji spółek wzrostowych często szybko się obniżają, gdy nastroje się pogarszają.
Zarówno podczas bańki internetowej w latach 1999-2001, jak i światowego kryzysu finansowego w latach 2007-2009, wiarygodni amerykańscy płatnicy dywidend znacznie przewyższali akcje spółek wzrostowych.
Dzieje się tak głównie dlatego, że akcje spółek wzrostowych z sektora technologicznego są wyceniane w oparciu o wysokie wielokrotności oczekiwanych przyszłych zysków, podczas gdy spółki wypłacające dywidendy na ogół w dalszym ciągu zapewniają wymierną stopę zwrotu.
Ponieważ obecny kontekst geopolityczny stwarza nową niepewność, ta sama dynamika może powrócić. Ale czy to oznacza, że należy teraz unikać wszelkich udziałów we wzroście?
Wyjątki od reguły?
Myślę, że BAE Systems (LSE: BA) to ciekawy przypadek. Kontrahent z branży obronnej notowany jest ze wskaźnikiem ceny do zysku (P/E) powyżej 30 po wczorajszym wzroście ceny akcji o 5,5%. Tego rodzaju wycena jest zwykle kojarzona z akcjami spółek technologicznych o wysokim wzroście, a nie z tradycyjnymi spółkami przemysłowymi.
Spółka działa jednak w branży, która bezpośrednio czerpie korzyści ze zwiększonych napięć geopolitycznych. Niestety, globalne wydatki na obronność w dalszym ciągu rosną, w miarę jak rządy dokonują ponownej oceny swojego stanu bezpieczeństwa, a portfel zamówień BAE pozostaje solidny.
Jednak w grze inwestycyjnej nie ma oczywistej wygranej. Obecna wycena jest już dość wysoka w porównaniu do szerszego indeksu FTSE 100. Oznacza to, że znaczna część oczekiwanego przyszłego wzrostu znajduje odzwierciedlenie w bieżącej cenie akcji.
Do tego dochodzi fakt, że kontrakty obronne są zazwyczaj umowami długoterminowymi, wieloletnimi, ze stałymi cenami. Dzisiejszy wzrost zamówień może nie przełożyć się na znaczący wzrost zysków przez kilka kwartałów, jeśli nie lat.
BAE musi także stawić czoła ostrej konkurencji ze strony amerykańskich firm z branży obronnej, takich jak Lockheed Martin i Northrop Grumman. Obie firmy korzystają z większych budżetów wewnętrznych i preferencyjnego dostępu do Pentagonu.
mój werdykt
Na razie szersza niechęć do ryzyka sprawia, że wypłacające dywidendy akcje defensywne są bardziej atrakcyjne niż wysoko wyceniane akcje wzrostowe.
Choć BAE Systems oferuje intrygujący wyjątek, termin pojawienia się potencjalnych korzyści pozostaje niepewny. Obecna wycena oferuje ograniczony margines bezpieczeństwa w przypadku szerszej korekty akcji.
Inwestorzy chcący stawić czoła etycznym wyzwaniom związanym z inwestowaniem w tym sektorze i przyjąć długoterminową perspektywę, mogą uznać BAE za wart rozważenia pomimo ceny.
Jednak dopóki nie ustąpi niestabilność geopolityczna i poprawi się widoczność zysków, myślę, że pozostanę przy najnowszej historii i będę bardziej defensywny w stosunku do płatników wysokiej jakości dywidend.

