Po ponad dziesięciu latach kształtowania współczesnego romansu Justin McLeod opuszcza Hinge, aby rozpocząć swoje kolejne przedsięwzięcie: kolejną aplikację randkową z odrobiną sztucznej inteligencji o nazwie Overtone.
Dziś Hinge ma ponad 30 milionów użytkowników, a data jest ustalana co dwie sekundy. Jednak w 2011 roku, kiedy została uruchomiona, McLeod był jeszcze młodym studentem Harvard Business School i wpadł na pomysł aplikacji „przeznaczonej do usunięcia”. A dwudziestoletni młody przedsiębiorca tak bardzo chciał, żeby ludzie zarejestrowali się w jego aplikacji, że nawet przekupił ich czekoladą.
W tamtym czasie randki online odbywały się głównie na komputerach stacjonarnych i wymagały prawdziwego wysiłku. Pomysł przesuwania palcem w celu znalezienia miłości swojego życia (lub przygody na jedną noc) na telefonie komórkowym wydawał się dziwny.
Zatem przekonanie innych studentów – którym nie brakowało okazji do poznawania ludzi na zajęciach, w akademikach i na imprezach – do zapisania się do Hinge było wyzwaniem, mówi McLeod Fortune.
„Pamiętam czasy, kiedy biegałem po bibliotece uniwersyteckiej w Waszyngtonie, na tym uniwersytecie w Georgetown, i przekupywałem dzieci KitKatami, żeby wypróbowały moją aplikację” – śmieje się. „Jeśli w ogóle, mielibyśmy dziesiątki użytkowników dziennie”.
Funding Hinge również wymagało dużo pracy i McLeod wspomina, że aby uruchomić aplikację, musiał „dużo żebrać i pożyczać”.
„Nawiązywałem kontakty i rozmawiałem z tak wieloma osobami, jak tylko mogłem, i brałem pieniądze od każdego, kto mi je dał. Czasem właśnie tego potrzeba” – mówi. „Dosłownie realizowałem czeki na 5000 dolarów i czeki na 10 000 dolarów, aby przyjść i znaleźć Hinge”.
Wielki przełom dla dyrektora generalnego Hinge nastąpił dzięki ofercie pracy w McKinsey
W dzisiejszych czasach wystarczająco trudno jest odbyć staż w trakcie studiów, a co dopiero podjąć pracę na pełen etat zaraz po ukończeniu studiów. Ale w przypadku McLeoda tak nie było: nie ukończył nawet drugiego roku szkoły biznesu, gdy McKinsey zaoferował mu miejsce w swoim pożądanym programie dla absolwentów.
Kariera w konsultingu umożliwiłaby McLeodowi sześciocyfrową pensję, a Glassdoor szacuje, że przeciętny konsultant zarabia od 173 000 do 233 000 dolarów rocznie. Sama premia za podpisanie kontraktu McLeoda wyniosła 12 000 dolarów.
Okazało się, że był to wielki przełom, jakiego potrzebowałem: aby w końcu podnieść Hinge z ziemi.
„Potrafiłem zwlekać z ofertą przez kilka lat” – wspomina, dodając, że „pożyczył” pieniądze na stworzenie swojej aplikacji.
„Kiedy Hinge zaczął odnosić sukcesy i zobaczyli, że jestem założycielem, powiedzieli: «Prawdopodobnie nie będziesz tutaj analitykiem, prawda?». I oczywiście w tym momencie musiałem go zwrócić.
Dlaczego McLeod wybrał wysoce ryzykowną ścieżkę przedsiębiorczości, skoro mógł mieć wygodną karierę w McKinsey?
„Odrzuciłem moją ofertę i zacząłem pracować nad Hinge, właściwie dlatego, że bardzo mi się ten pomysł spodobał. Kiedy zacząłem o tym myśleć, trudno było mi przestać. Naprawdę wiedziałem, że to jest to, nad czym muszę popracować”.
Oczywiście było warto: do 2015 roku Hinge zebrała 26,35 miliona dolarów, a jego wycena była szacowana na 75,5 miliona dolarów, zanim Match Group kupiła firmę od McLeoda za nieujawnioną kwotę.
Wkrótce potem założyciel podarował sobie i swojej rodzinie mieszkanie w Nowym Jorku za prawie 13 milionów dolarów. Tymczasem w zeszłym roku Hinge zebrał 396 mln dolarów w 2023 r., a szacuje się, że w ubiegłym roku zebrał 550 mln dolarów.
Wskazówki dla absolwentów przedsiębiorczości pokolenia Z
Podobnie jak McLeod, dzisiejsi młodzi ludzie nie marzą o pracy od 9 do 17 po ukończeniu studiów lub wspinaniu się po drabinie korporacyjnej. Badania konsekwentnie pokazują, że chcą być swoimi własnymi szefami.
I już spełniają te marzenia: według LinkedIn obecnie drugim najszybciej rozwijającym się stanowiskiem wśród absolwentów pokolenia Z jest „założyciel”.
Twoja rada dla młodych przedsiębiorców? „Trzeba być jednocześnie beznadziejnie idealistycznym i bezwzględnie praktycznym; w ten sposób tworzy się coś wielkiego i udanego”.
„Niektórzy ludzie, którzy również należą do obozu desperacko idealistycznego, marzą, ale nigdy niczego nie realizują, a ludzie, którzy również należą do obozu bezwzględnie praktycznego, robią rzeczy, ale nie są to nic wielkiego ani zmieniającego reguły gry” – wyjaśnia McLeod.
Zamiast tego twierdzi, że założyciele odnoszący sukcesy, tacy jak on, stale równoważą te dwie rzeczy: zasadniczo mają wielkie marzenia, ale „zwracają uwagę na bardzo praktyczne, codzienne realia, aby to osiągnąć”.
Tymczasem przedstawicielom pokolenia Z, którzy nie wiedzą, co chcą robić w karierze po szkole, jej rada jest taka, aby przestali się zamartwiać i po prostu dali pracy szansę, niezależnie od tego, czy chodzi o założenie własnej firmy, czy o udział w wyścigu szczurów.
„Myślę, że ludzie, którzy za bardzo angażują się w takie rzeczy, jak: Jaka będzie moja kariera? Co będę robić? Tracą okazję do kultywowania swojej pasji i zainteresowania czymś, co jest na świecie” – mówi.
„Nigdy bym nie odkryła, czego chcę, gdybym po prostu siedziała i nad tym medytowała. Musiałam przepracować lato w służbie zdrowia i zdałam sobie sprawę, że to nie to. Zanim przyszedł do mnie Hinge, pracowałam nad kilkoma innymi pomysłami na start-up i wymagało to wiele czasu, aby dowiedzieć się, co mi się nie podoba lub co do mnie nie przemawia. Ale za każdym razem stawałam się trochę mądrzejsza i trochę bliżej”.
Wersja tej historii pierwotnie opublikowana na Fortune.com 22 września 2024 r.

