Rynek pracy jest drażliwą kwestią dla pokolenia Z. Stopa bezrobocia wśród młodych absolwentów szkół wyższych wynosi 5,6% i jest blisko najwyższego poziomu od ponad dekady poza pandemią. Tymczasem wybitni dyrektorzy – od Dario Amodei z Anthropic po Jima Farleya z Forda – ostrzegali, że sztuczna inteligencja zmniejszy liczbę stanowisk pracy na stanowiskach podstawowych w korporacjach.
Niektóre firmy zdają sobie jednak sprawę, że wykluczenie młodych pracowników z projektu nie jest zrównoważoną długoterminową strategią. IBM, gigant technologiczny o wartości 240 miliardów dolarów, właśnie ujawnił, że zwiększa, a nie zmniejsza, zatrudnienie w pokoleniu Z.
„Firmy, które za trzy do pięciu lat odniosą największy sukces, to te, które podwoiły liczbę pierwszych pracowników w tym środowisku” – powiedział w tym tygodniu Nickle LaMoreaux, dyrektor ds. zasobów ludzkich IBM.
„Potrajamy liczbę pracowników na poziomie podstawowym i tak, dotyczy to programistów i wszystkich tych zawodów, które, jak nam powiedziano, może wykonać sztuczna inteligencja”.
Przyznając, że wiele obowiązków, które kiedyś definiowały stanowiska pracy na poziomie podstawowym, można teraz zautomatyzować, IBM od tego czasu zmienił swoje role w różnych branżach, aby uwzględnić płynność sztucznej inteligencji. Na przykład inżynierowie oprogramowania będą spędzać mniej czasu na rutynowym kodowaniu, a więcej na interakcji z klientami, a pracownicy działów kadr będą bardziej angażować się w chatboty, zamiast odpowiadać na każde pytanie.
Zmiana, stwierdził LaMoreaux, rozwija trwalsze umiejętności pracowników, tworząc jednocześnie większą długoterminową wartość dla firmy.
Biorąc pod uwagę, że w 2026 r. warunki na rynku pracy prawdopodobnie pozostaną trudne dla młodych kandydatów, kandydaci, którzy wykazują inicjatywę i dobrze radzą sobie ze sztuczną inteligencją, mogą wyróżniać się w firmach takich jak IBM. Według LinkedIn umiejętność korzystania ze sztucznej inteligencji jest obecnie najszybciej rozwijającą się umiejętnością w USA.
Redukcja talentów na początku może przynieść odwrotny skutek na dłuższą metę, mówi szef działu kadr IBM
Ponieważ sztuczna inteligencja zwiększa presję na firmy, aby były bardziej elastyczne i produktywne, wczesne zatrudnienie często wydawało się najłatwiejszym sposobem na ograniczenie zatrudnienia. Z raportu Korn Ferry wynika, że 37% organizacji planuje zastąpienie stanowisk na początku kariery sztuczną inteligencją.
Jednak strategia ta, argumentował LaMoreaux, może być pomocna w finansach krótkoterminowych i może siać spustoszenie w przyszłości.
Zmniejszanie liczby młodszych pracowników grozi ostatecznym niedoborem menedżerów średniego szczebla. Próba pozyskania talentów od konkurencji będzie prawdopodobnie bardziej kosztowna, a pracownikom zewnętrznym zazwyczaj zajmuje więcej czasu dostosowanie się do wewnętrznych systemów i kultury.
Dlatego, powiedział, liderzy HR muszą walczyć.
„Zatrudnieni na najniższym szczeblu: Twoim obowiązkiem jest promowanie tej kwestii” – powiedział. „Stwórz uzasadnienie biznesowe już teraz – nawet jeśli Twoim liderom może to nie wydawać się takie oczywiste, ponieważ sztuczna inteligencja ułatwi im pracę za trzy lata”.
Dyrektor generalny IBM, Arvind Krishna, wysłuchał już prośby LaMoreaux i odrzucił pomysł, że sztuczna inteligencja powinna przełożyć się na mniejsze możliwości dla absolwentów.
„Ludzie mówią o zwolnieniach lub zamrożeniu zatrudnienia, ale ja właściwie chcę powiedzieć, że jest odwrotnie” – Krishna powiedział CNN w październiku. „Spodziewam się, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy prawdopodobnie zatrudnimy więcej osób kończących studia niż w ciągu ostatnich kilku lat, więc zobaczycie”.
Jednak zaledwie tydzień po jego komentarzach IBM ogłosił, że do końca roku zwolni tysiące pracowników, skupiając się na szybko rozwijających się obszarach oprogramowania i sztucznej inteligencji. Rzecznik firmy powiedział wówczas „Fortune”, że runda zwolnień dotknie stosunkowo niewielki procent siły roboczej firmy na całym świecie, a w połączeniu z nowymi pracownikami sprawi, że siła robocza IBM w USA pozostanie w dużej mierze bez zmian.
Firma Fortune zwróciła się do IBM z prośbą o dalszy komentarz.
Podobnie jak IBM, niektóre firmy technologiczne na nowo zastanawiają się nad pulami talentów i włączają pokolenie Z
IBM nie jest jedyną firmą, która stawia na to, że młodsi pracownicy mogą przyspieszyć wdrażanie sztucznej inteligencji. Według Melanie Rosenwasser, dyrektor ds. kadr Dropbox, pokolenie Z przychodzi do pracy wyposażone w lepsze umiejętności w zakresie sztucznej inteligencji niż ich starsi rówieśnicy.
„To tak, jakby oni jeździli na rowerach podczas Tour de France, a reszta z nas nadal miała kółka treningowe” – Rosenwasser powiedział Bloombergowi. „Szczerze mówiąc, właśnie w tym stopniu nas przewyższają”.
Firma zajmująca się udostępnianiem plików poszerzy ofertę staży i nowych programów dla absolwentów o 25%, aby wykorzystać płynność sztucznej inteligencji młodszych pracowników.
Ravi Kumar S, dyrektor generalny firmy informatycznej Cognizant, podobnie powiedział w zeszłym roku magazynowi „Fortune”, że utworzy więcej stanowisk pracy dla początkujących pracowników ze względu na optymistyczne podejście do pokolenia Z.
„Wiele firm ma piramidę, której podstawę tworzą absolwenci szkół. Piramida ta będzie szersza i krótsza, a droga do doświadczenia będzie szybsza” – powiedział.
„W tym roku zatrudniamy więcej absolwentów szkół niż kiedykolwiek wcześniej. Mogę przyjąć absolwenta szkoły i zapewnić mu narzędzia, dzięki którym naprawdę przekroczy swoje możliwości. Sztuczna inteligencja wzmacnia ludzki potencjał. To nie jest strategia przemieszczenia”.

