Według danych opóźnionych i prawdopodobnie zniekształconych przez zamknięcie rządu, inflacja w USA nieoczekiwanie spadła w zeszłym miesiącu.
Departament Pracy podał w czwartek, że wskaźnik cen towarów i usług konsumenckich wzrósł w listopadzie o 2,7% w porównaniu z rokiem poprzednim. Jednak inflacja rok do roku utrzymuje się znacznie powyżej celu Rezerwy Federalnej wynoszącego 2%, a Amerykanie są przerażeni wysokimi kosztami życia.
Publikacja raportu została opóźniona o osiem dni z powodu 43-dniowego zawieszenia działalności rządu federalnego, co również uniemożliwiło Departamentowi Pracy sporządzenie w październiku ogólnych danych dotyczących cen konsumpcyjnych i inflacji bazowej. Czwartkowy raport dał inwestorom, przedsiębiorstwom i decydentom pierwszy rzut oka na wskaźnik CPI od czasu publikacji danych we wrześniu 24 października.
Ceny konsumpcyjne wzrosły we wrześniu o 3% w porównaniu z rokiem poprzednim, a prognostycy spodziewali się, że listopadowy CPI będzie równy wzrostowi rok do roku.
„Prawdopodobnie jest to trochę zniekształcone” – stwierdziła Diane Swonk, główna ekonomistka w firmie podatkowej i konsultingowej KPMG. „Dobra wiadomość jest taka, że się ochłodzi. Odniesiemy zwycięstwo, kiedy będziemy w stanie je zdobyć”.
Mimo to Swonk dodał: „Dane są obcięte i po prostu nie wiemy, jak bardzo ufać”. Zakłócając gospodarkę – zwłaszcza kontrakty rządowe – zamknięcie mogło przyczynić się do ochłodzenia cen, stwierdził.
Ceny energii, pod wpływem gwałtownego wzrostu cen paliw, wzrosły w listopadzie o 4,2%. Po wyłączeniu zmiennych cen żywności i energii tzw. inflacja bazowa wzrosła o 2,6% w porównaniu z 3% wzrostem rok do roku we wrześniu i najniższym poziomem od marca 2021 r.
Inflacja w USA utrzymuje się na niezmiennie wysokim poziomie, częściowo w związku z decyzją prezydenta Donalda Trumpa o nałożeniu dwucyfrowych podatków na import z niemal każdego kraju na świecie, wraz z ukierunkowanymi cłami na określone produkty, takie jak stal, aluminium i samochody.
Jak dotąd prezydenckie cła okazały się mniej inflacyjne, niż obawiali się ekonomiści. Wywierają jednak presję na wzrost cen i komplikują sytuację Rezerwy Federalnej, która próbuje zdecydować, czy kontynuować obniżki referencyjnej stopy procentowej, aby wesprzeć niestabilny rynek pracy, czy też poczekać, aż presja inflacyjna osłabnie. W zeszłym tygodniu bank centralny podjął decyzję o obniżce stóp procentowych po raz trzeci w tym roku, ale przedstawiciele Fed zasygnalizowali, że spodziewają się tylko jednej obniżki w 2026 roku.
Kay Haigh, globalna współszefowa ds. rozwiązań o stałym dochodzie i płynności w Goldman Sachs Asset Management, ostrzegła, że listopadowe dane były „zaszumione… Anulowanie październikowego raportu uniemożliwia na przykład porównania miesięczne z miesiąca na miesiąc, podczas gdy skrócony proces gromadzenia danych spowodowany przestojem mógł spowodować systematyczne błędy w danych.
„Zamiast tego Rezerwa Federalna skoncentruje się na grudniowym wskaźniku CPI opublikowanym w połowie stycznia, zaledwie dwa tygodnie przed następnym posiedzeniem, jako dokładniejszym wskaźniku inflacji”.
W środę Trump wygłosił nacechowane politycznie przemówienie, które zostało wyemitowane na żywo w stacji telewizyjnej w godzinach największej oglądalności, w którym chciał zrzucić winę na Demokratów za wyzwania gospodarcze.
Przemówienie było powtórzeniem jego ostatnich przesłań, które jak dotąd nie uspokoiły niepokoju opinii publicznej w związku z rosnącymi cenami żywności, mieszkań, mediów i innych podstawowych towarów.
Jak wynika z nowego sondażu AP-NORC, wraz ze zbliżaniem się sezonu świątecznego Amerykanie sięgają do swoich oszczędności, szukając okazji i czując, że ogólna gospodarka się załamuje.
Z badania przeprowadzonego przez Associated Press-NORC Center for Public Affairs Research wynika, że zdecydowana większość dorosłych Amerykanów twierdzi, że w ostatnich miesiącach zauważyła wyższe niż zwykle ceny żywności, prądu i prezentów świątecznych.
Około połowa Amerykanów twierdzi, że trudniej niż zwykle kupić rzeczy, które chcą podarować na święta, a podobna liczba częściej niż zwykle opóźnia duże zakupy lub ogranicza wydatki, które nie są niezbędne.
Trump obiecał boom gospodarczy, ale inflacja pozostaje wysoka, a rynek pracy znacznie się osłabił w wyniku nałożenia przez niego podatków importowych.
Cła Trumpa odbijają się na Wolverine Worldwide, producencie marek obuwia takich jak Merrell i Saucony. W obliczu dodatkowych kosztów ceł wynoszących 10 mln dolarów w tym roku i 55 mln dolarów w 2026 r. firma z Rockford w stanie Michigan była zmuszona w czerwcu podnieść ceny niektórych produktów o 5–8% i będzie musiała ponownie podnieść ceny w przyszłym roku. Zamroziło zatrudnienie i inwestycje kapitałowe.
Firma znajduje się pod presją, mimo że dywersyfikuje swoją sieć dostaw poza Chinami, które obecnie wytwarzają mniej niż 10% jej produktów. Podczas pierwszej kadencji Trumpa Wolverine przeniósł produkcję do Wietnamu. Obecnie przenosi się do Bangladeszu, Kambodży i Indonezji.
Problemem nie są tylko koszty taryf. To niepewność wynikająca z nieprzewidywalnego sposobu, w jaki Trump je wdraża. „Z punktu widzenia lidera biznesu złe wieści to jedno” – powiedział dyrektor generalny Wolverine, Christopher Hufnagel. „Po prostu powiedz mi, jakie są złe wieści, a postaram się to naprawić. To niepewność co do tego, jak to się faktycznie potoczy, powoduje wiele problemów, ponieważ wtedy modelujemy wszystkie te różne scenariusze i wydaje się, że wszystko może się zmienić w środku nocy”.
____
Pisarka AP Retail, Anne D’Innocenzio, przyczyniła się do powstania tego artykułu z Nowego Jorku.
Ta historia pierwotnie pojawiła się na Fortune.com

