Inwestorzy lubią wierzyć, że są racjonalni, zdyscyplinowani i ponadprzeciętni w zarządzaniu pieniędzmi. Rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana, a konsekwencje mogą być kosztowne, szczególnie dla osób zbliżających się do emerytury lub żyjących na niej.
Zdaniem Dany Anspach, dyrektora generalnego i założycielki Sensible Money oraz współgospodarza programu Making Retirement Make Sense, ten rozdźwięk między pewnością siebie a kompetencjami leży u podstaw wielu błędów inwestycyjnych. Nadmierna pewność siebie, strach i inne uprzedzenia behawioralne rutynowo popychają ludzi do porzucenia rozsądnych strategii na rzecz skoncentrowanych zakładów lub skrajnej ostrożności, często w najgorszym możliwym momencie.
W niedawnym wywiadzie Anspach wyjaśnił, jak inwestorzy mogą zachowywać się rozsądniej.
Poniżej znajduje się transkrypcja zredagowana dla przejrzystości i zwięzłości tej rozmowy.
Robert Powell: Jeśli chodzi o inwestowanie, ludzie nie zawsze są rozsądni. Dołączyła do mnie Dana Anspach, dyrektor generalna i założycielka Sensible Money. Dana, witaj.
Dana Anspach: Cześć Bob. To zabawny temat, którym dzisiaj się zajmiemy.
Robert Powell: Uwielbiam tę ironię. Mówimy o byciu rozsądnym, ale ludzie często tak nie robią, jeśli chodzi o swoje inwestycje. Wiele z tego widziałeś na własne oczy.
Dana Anspach wyjaśnia, jak uprzedzenia behawioralne, strach i nadmierna pewność siebie prowadzą do kosztownych błędów inwestycyjnych, zwłaszcza w okresie zbliżającej się emerytury.
Zdjęcie: PodMatch na Unsplash
Nadmierna pewność siebie i inne pułapki behawioralne
Dana Anspach: Ludzie nie zawsze są rozsądni, a wiele z tego wynika z uprzedzeń behawioralnych i poznawczych. Jedną z najczęstszych jest nadmierna pewność siebie, czasami nazywana nastawieniem „lepiej niż przeciętnie”. Istnieje również zjawisko, które badacze określają mianem iluzorycznego efektu wyższości.
Początki tego badania sięgają 1981 r., w którym poproszono uczestników o ocenę własnych umiejętności prowadzenia pojazdu. Dziewięćdziesiąt trzy procent stwierdziło, że były powyżej średniej, choć matematycznie jest to niemożliwe. Ta sama dynamika pojawia się, gdy ludzie oceniają swoje zdolności sportowe, umiejętności przywódcze, a nawet to, czy uważają, że są stronniczy.
Ta rozbieżność między percepcją a rzeczywistością często wpływa na decyzje inwestycyjne. Ludzie wmawiają sobie, że coś jest pewne. Jeśli nie jest to część przemyślanej strategii, może się to bardzo źle skończyć. Widziałem, jak ludzie tracili wszystkie swoje pieniądze, stawiając tego typu zakłady. Widziałem także przypadki, w których mogłem interweniować i powstrzymać kogoś przed wyrządzeniem prawdziwej krzywdy.
To właśnie mają na myśli ludzie, gdy mówią o roli doradcy w coachingu behawioralnym. Są chwile, kiedy wiem z całą pewnością, że ktoś byłby w znacznie gorszej sytuacji, gdybym nie wkroczył i nie wniósł logiki do rozmowy.
Wymierna wartość coachingu behawioralnego
Robert Powell: Przyznaję, moje dzieci lubią mi przypominać, że powiedziałem, że jestem najlepszym kierowcą, jakiego znam, więc mogę być winny postawionych mi zarzutów.
Istnieją również badania, które pokazują, że coaching behawioralny jest ważny. Badania przeprowadzone przez Vanguard i innych sugerują, że doradca, który pomaga klientom zarządzać zachowaniami, może dodać do wyników 1–2% rocznie, niezależnie od alokacji aktywów. Pomaganie ludziom w unikaniu nadmiernej pewności siebie lub uprzedzeń co do nieaktualności może mieć duże znaczenie.
Dana Anspach: Ćwiczę od 1995 roku i widziałem, jak te wzorce powtarzają się w kółko. Pod koniec lat 90. była to bańka technologiczna. Ludzie chcieli wszystko przenieść na działania naukowo-techniczne.
Na początku XXI wieku wszystko kręciło się wokół nieruchomości. Kiedy mieszkałem w Phoenix, ludzie korzystali ze wszystkiego, co mieli, aby kupować nieruchomości na wynajem. Widziałem, jak ludzie bankrutowali, gdy ten rynek się załamał.
Po Wielkiej Recesji nastawienie się zmieniło. Ludzie tak się bali, że przez lata, a czasem nawet przez dekadę, trzymali zbyt dużo gotówki, tracąc większość ożywienia na rynku.
Niedawno zaobserwowaliśmy to w przypadku akcji związanych ze sztuczną inteligencją i tak zwanej „Siedmiu Wspaniałych”. Ludzie wmawiają sobie, że są lepsi w doborze akcji i rezygnują z dywersyfikacji. Nie do końca rozumieją ryzyko, jakie podejmują, i widziałem, jak katastrofalne może to być, gdy te zakłady się nie powiodą.
Poznaj różnorodność wyników
Robert Powell: Jakiej rady udzieliłbyś osobom, które chcą zachować rozsądek i unikać tych błędów?
Dana Anspach: Skupiam się na pomaganiu ludziom w zrozumieniu realistycznego zakresu wyników. Zwłaszcza na emeryturze powinieneś mieć czystą podłogę, minimalny wynik potrzebny do utrzymania stylu życia.
Zdywersyfikowany portfel może zapewnić rozsądny zasięg na tym poziomie. Możesz mieć zły rynek i spaść nieco poniżej niego, ale nie na tyle, abyś musiał wracać do pracy.
Kiedy ludzie porzucają dywersyfikację i stawiają skoncentrowane zakłady, zakres wyników dramatycznie się poszerza. Tak, zalety mogą wydawać się większe, ale wady mogą stać się katastrofalne.
Powiązane: Dave Ramsey wysyła mocny sygnał w sprawie ubezpieczeń społecznych i opieki zdrowotnej
Widziałem to w przypadku poszczególnych akcji, technologii, nieruchomości, Bitcoina, a teraz w przypadku firm takich jak Nvidia. Ludzie są przekonani, że tym razem te inwestycje będą inne.
Pracowałem kiedyś z mężczyzną, który pięć lat przed emeryturą chciał wszystko włożyć w akcje swojego pracodawcy. Akcje te pozostawały w stagnacji przez prawie 20 lat. Zdywersyfikowany portfel prawdopodobnie podwoiłby się w tym okresie. To ogromny koszt alternatywny.
Za każdym razem, gdy stawiasz skoncentrowany zakład, musisz zadać sobie pytanie, czego nie wiesz i jaki jest naprawdę pełen zakres wyników. Gdyby to było pewne, każdy by to zrobił.
Rola doradcy jako przeciwwagi
Robert Powell: Bez doradcy inwestorzy są prawdopodobnie bardziej podatni na efekt potwierdzenia i będą szukać wyłącznie informacji potwierdzających to, w co już wierzą.
Dana Anspach: Dokładnie tak. Dobry doradca oferuje inny punkt widzenia. W niektórych przypadkach mówiłem klientom, że jeśli chcą kontynuować określony ruch, będą musieli to zrobić beze mnie.
Prawdziwy powiernik czasami jest skłonny odmówić, nawet jeśli wiąże się to z ryzykiem utraty klienta. Właśnie takiego doradcy potrzebujesz, ponieważ może on ochronić Cię przed trwale szkodliwymi skutkami.
Istnieje duża różnica pomiędzy normalną zmiennością rynku a trwałą utratą kapitału. Widziałem ludzi po sześćdziesiątce, którzy stracili wszystko i musieli wrócić do pracy. Nie jest to sytuacja, z której łatwo się otrząsnąć.
Żal i wyciągnięte wnioski
Robert Powell: Jakich żalów widzisz najczęściej?
Dana Anspach: Ludzie żałują, że ze strachu zbyt długo wstrzymywali się z gotówką. Inni żałują, że nie zaoszczędzili więcej i nie zaplanowali wcześniej.
Widziałem także żal w związku ze złożonymi produktami. Same produkty niekoniecznie były złe, ale sprzedawano je bez spójnego planu. Klienci nie rozumieli konsekwencji podatkowych ani wpływu tych produktów na ich dochody na emeryturze.
Zazwyczaj żal ten wynika z braku komfortu, by powiedzieć: „Nie rozumiem tego”.
Oddziel bezpieczne pieniądze od wirtualnych pieniędzy
Robert Powell: Kiedyś słyszałem, jak Jim Cramer mówił, że w „Mad Money” mówi nie o pieniądzach emerytalnych. Pieniądze na emeryturę powinny być pieniędzmi bezpiecznymi.
Dana Anspach: To rozróżnienie może się bardzo dobrze sprawdzić, jeśli jest jasne. Niektórzy dobrze radzą sobie z małą kategorią „gier”, pod warunkiem, że reszta ich portfolio opiera się na przewidywalności i niezawodności.
Kiedy ludzie wpadają w kłopoty, mylą szczęście z umiejętnościami. Jeśli obstawisz na czerwony i wygrasz, nie oznacza to, że jest to dobra strategia inwestycyjna. Jeśli ktoś naprawdę chce wyjścia, zwykle sugeruję ograniczenie go do nie więcej niż 5% portfela, czyli na tyle małej kwoty, że jej utrata nie wykolei Twojej emerytury.
Powiązane: Drogi do emerytury

