W coraz bardziej napiętym środowisku politycznym dyrektor generalny JPMorgan Jamie Dimon trzyma się z daleka od jakiejkolwiek „binarnej” perspektywy.
Polityka makroekonomiczna i zagraniczna Białego Domu w ramach Trumpa 2.0 podzieliła opinie: krytycy skrytykowali jego plany taryfowe jako „zastraszanie”, podczas gdy obrońcy uważają, że Gabinet Owalny po prostu koryguje nieuczciwe praktyki handlowe.
Tytan z Wall Street jest zainteresowany znalezieniem złotego środka, zwłaszcza jeśli wynik niektórych polityk pozostaje niejasny. Przemawiając w tym tygodniu na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w Szwajcarii, Dimon wielokrotnie powtarzał, że chce uniknąć wyciągania „binarnych” wniosków na temat gospodarki i wpływu polityki zagranicznej.
Nawet jeśli chodzi o politykę Białego Domu, która jego zdaniem byłaby „katastrofą”, powiedział, że nadal jest otwarty na pomysł eksperymentu. Na przykład prezydent Donald Trump naciska na amerykańskich prawodawców, aby przyjęli przepisy ograniczające oprocentowanie kart kredytowych na poziomie 10%, po tym jak wezwał banki w mediach społecznościowych do dobrowolnego podpisania się pod umową.
„Byłaby to katastrofa gospodarcza” – powiedział Dimon zgromadzonym w Davos, sugerując, że wyeliminuje linie kredytowe dla 80% Amerykanów. Badanie opublikowane w poniedziałek przez American Bankers Association wykazało, że w przypadku wprowadzenia limitu od 74% do 85% rachunków kart kredytowych otwartych w całym kraju zostałoby zamkniętych lub ich linie kredytowe zostałyby drastycznie ograniczone, gdyby wprowadzono limit – do 159 milionów posiadaczy kart.
Nawet wtedy „Mam świetny pomysł” – powiedział Dimon. „Ponieważ istnieje wiele rozbieżności w tej kwestii… myślę, że powinniśmy spróbować”.
Dyrektor generalny największego amerykańskiego banku wyraził pewność, że JPMorgan przetrwa takie wydarzenie, dodając: „Ludzie, którzy najbardziej będą płakać, nie będą wystawcy kart kredytowych. Będą to restauracje, sprzedawcy detaliczni, biura podróży, szkoły i gminy, ponieważ ludzie nie będą płacić za wodę, tej płatności, tej płatności”.
„Powinni tego spróbować” – dodał.
Kwestia polityki zagranicznej
W ostatnich tygodniach Trump wzbudził jeszcze większe zainteresowanie ze względu na swoje żądania w zakresie polityki zagranicznej. Obejmuje to grożenie nałożeniem ceł grupie krajów europejskich, które sprzeciwiają się próbie przejęcia Grenlandii.
Chociaż od tego czasu zagrożenia te zostały odwrócone, Trump podzielił się kilkoma równie kontrowersyjnymi poglądami na temat NATO. Prezydent groził już wcześniej opuszczeniem sojuszu wojskowego, a także stwierdził w swoim przemówieniu w Davos w tym tygodniu: „Stany Zjednoczone są traktowane przez NATO bardzo niesprawiedliwie. Kiedy się nad tym zastanowić, nikt nie może się z tym sprzeczać. Dajemy tak wiele, a tak mało dostajemy w zamian.
„Od wielu lat jestem krytykiem NATO, a mimo to zrobiłem dla NATO więcej niż jakikolwiek inny prezydent, zdecydowanie jakakolwiek inna osoba” – dodał. „Nie mielibyśmy NATO, gdybym się nie zaangażował podczas mojej pierwszej kadencji”.
Zapytany, czy podejście Trumpa wzmocniło, czy osłabiło sojusz NATO, 69-letni Dimon odpowiedział, że odpowiedź nie jest tak „binarna”.
Wyjaśnił, że podkreślanie słabych stron NATO i obszarów wymagających poprawy jest zrozumiałe, ale odpowiedział: „Myślę, że można to podkreślić – byłbym grzeczniejszy w tej kwestii, mówiąc o słabościach Europy i o tym, co musi zrobić. Ale jeśli celem jest ich wzmocnienie, a nie fragmentacja Europy, to myślę, że jest to w porządku”.
Niechęć do polaryzacji politycznej jest czymś w rodzaju anomalii w obecnym klimacie politycznym. W lipcu firma Pew Research opublikowała badanie, z którego wynika, że 80% Amerykanów twierdzi, że wyborcy Partii Republikańskiej i Demokratycznej nie tylko nie zgadzają się co do ważnych wyzwań stojących przed krajem, ale także co do podstawowych faktów.
Elita Davos
Dimon odmówił także komentarza na temat tego, czy wśród amerykańskich liderów biznesu panuje „kultura strachu”, jeśli chodzi o krytykę administracji. Pytanie, które wywołało aplauz publiczności, wywołało kilka dosadnych komentarzy ze strony tych, których Dimon nazwał „elitą Davos”.
„Przyjeżdżałem do Davos przez te wszystkie lata i słuchałem rozmów i tym podobnych rzeczy” – powiedział. „I nie wykonałeś szczególnie dobrej roboty, czyniąc świat lepszym miejscem. Myślę, że to wspaniale, że się spotykamy i rozmawiamy”.
Walka o zrównoważony pogląd jest cechą charakterystyczną Dimona od czasu, gdy Trump wygrał Gabinet Owalny, i dzięki niej dyrektor naczelny (który sam przygotowuje się do kariery na Kapitolu, od Gabinetu Owalnego po Rezerwę Federalną) stał się swego rodzaju krytycznym przyjacielem Białego Domu.
Poparł niektóre polityki, na przykład stwierdzając, że Biały Dom dobrze spisał się, rozwiązując problem braku równowagi handlowej między Stanami Zjednoczonymi a ich partnerami. W majowym wywiadzie dla Fox powiedział, że początkowo uważał, że retoryka taryfowa była „za duża, za duża i zbyt agresywna, kiedy się zaczęła”.
Jednak był zaniepokojony proklamacją Gabinetu Owalnego nakładającą nową opłatę w wysokości 100 000 dolarów za wizy H-1B. Wizy specjalistyczne umożliwiają amerykańskim pracodawcom tymczasowe zatrudnianie pracowników spoza USA, zwykle do specjalistycznych prac w sektorze technologii, i są w rękach niektórych z najbardziej znanych nazwisk z Doliny Krzemowej.
„Błagam prezydenta” – powiedział CNBC podczas 10. dorocznej konferencji inwestorów indyjskich JPMorgan we wrześniu. „Powinniśmy mieć dobrą imigrację. Myślę, że pojawi się pewien sprzeciw wobec wiz H-1B”.
Bankier z mocą podsumował swoje poglądy w Davos jako „globalista”. Powiedział: „Dałem jasno do zrozumienia, że chcę silniejszego NATO, silniejszej Europy. Niektóre z rzeczy, które zrobił Trump, są tego przyczyną, inne nie. Nie jestem fanem ceł, chociaż zastosowałbym je w (w niektórych) przypadkach. Myślę, że powinni zmienić swoje podejście do imigracji. Powiedziałem to”.

