24 lutego 2026 r. prezydent Donald Trump wygłosił najdłuższe w historii orędzie o stanie Unii, w którym uczcił naród, który według niego jest „większy, lepszy, bogatszy i silniejszy niż kiedykolwiek”, w związku ze stale rosnącymi obawami wyborców o „przystępność cenową”. Ponieważ dług publiczny wynosi prawie 38,8 biliona dolarów i szybko przyspiesza do poziomu 39 bilionów dolarów, prezydent ani razu podczas swojego przemówienia skupiającego się na gospodarce nie użył określenia „dług publiczny”.
W długim przemówieniu, które liczyło 10 887 słów i trwało godzinę i 47 minut, Trump bronił osiągnięć gospodarczych swojej administracji, podkreślając rosnące dochody, spadającą inflację bazową i giełdę, która od czasu jego wyboru osiągnęła 53 najwyższe poziomy w historii. A jednak, pomimo długiego czasu trwania, słowo „dług” pojawiło się prezydentowi tylko raz i wtedy w metaforyczny sposób mówił o „długu, jaki jesteśmy winni bohaterom, którzy byli przed nami”.
Trump unikał mówienia o długu publicznym, ale krótko nawiązał do budżetu federalnego. Oficjalnie zapowiedział „wojnę z oszustwami”, którą będzie prowadził wiceprezydent JD Vance, stwierdzając, że jeśli administracji uda się znaleźć wystarczającą liczbę oszustw w systemie, „właściwie z dnia na dzień będziemy mieli zrównoważony budżet”.
Jednak według grup odpowiedzialnych za politykę fiskalną jakiekolwiek zyski odzyskane w wyniku „wojny z oszustwami” nie spowodują nawet zmniejszenia długu publicznego.
W oświadczeniu dla Fortune będącym odpowiedzią na przemówienie Carolyn Bourdeaux, dyrektor wykonawcza Concord Action, stwierdziła, że jej organizacja docenia ukłon w stronę idei zrównoważonego budżetu, ale propozycje Trumpa nie przybliżą Stanów Zjednoczonych do tego celu. „Chociaż wyeliminowanie oszustw w programach federalnych jest bardzo ważnym celem, nie zrównoważy budżetu federalnego”. W pierwszym raporcie Government Accountability Office, w którym podjęto próbę oszacowania wielkości strat związanych z oszustwami w całym rządzie, opublikowanym w 2024 r., na podstawie danych z lat podatkowych 2018–2022 podano kwotę od 233 do 521 miliardów dolarów. Dla porównania w roku budżetowym 2025 niedobór wyniósł 1,78 biliona dolarów.
Wydaje się, że komentarze Trumpa pojawiły się tutaj przede wszystkim w kontekście jego wrogów politycznych z Partii Demokratycznej, ponieważ wspomniał byłą spikerkę Nancy Pelosi wraz z możliwym zakazem wykorzystywania informacji poufnych przez członków Kongresu, a także „somalijskich piratów, którzy splądrowali Minnesotę”. Mąż Pelosi, który w 2022 r. został zaatakowany młotkiem w swoim domu przez obłąkanego zwolennika Trumpa, od dawna jest krytykowany za handel akcjami, podczas gdy sytuacja w Minnesocie ma oczywiście związek ze śledztwem prowadzonym przez amatorskiego dziennikarza YouTube w sprawie rzekomo fałszywych ośrodków opieki dziennej, które poprzedziło śmiertelną akcję ICE w Minneapolis, w której zastrzelono dwóch obywateli amerykańskich.
Trump również mocno promował swój system taryfowy, twierdząc, że cła „zebrały setki miliardów dolarów” z zagranicy i ostatecznie „w znacznym stopniu zastąpią nowoczesny system podatku dochodowego”. Niektórzy analitycy twierdzą, że cła generują znaczne dochody, a Biuro Budżetowe Kongresu stwierdziło, że w ciągu następnej dekady mogą zmniejszyć deficyt o 4 biliony dolarów.
Rażące pominięcie długu publicznego stoi w jaskrawym kontraście z szybko pogarszającą się rzeczywistością fiskalną, przed którą stoją Stany Zjednoczone. W październiku 2025 roku Departament Skarbu USA poinformował, że dług publiczny przekroczył granicę 38 bilionów dolarów, wzrastając o 1 bilion dolarów w nieco ponad dwa miesiące. Według Fundacji Petera G. Petersona, bezstronnego organu nadzoru fiskalnego, która reprezentowała najszybsze tempo wzrostu poza pandemią Covid-19, dwukrotnie wyższe niż od 2000 r.
Konsekwencje tego szybkiego zadłużenia mają już konsekwencje w całej gospodarce. Spłaty odsetek od długu publicznego stały się najszybciej rosnącą kategorią w budżecie federalnym i wynoszą obecnie około 1 biliona dolarów rocznie. Przewiduje się, że w ciągu następnej dekady te koszty odsetek wzrosną do 14 bilionów dolarów, co grozi wyparciem kluczowych inwestycji publicznych i prywatnych. W raporcie Yale Budget Lab z marca 2025 r. podkreślono, że rosnący dług federalny wywiera presję na inflację i stopy procentowe. Co więcej, Biuro Służby Fiskalnej Departamentu Skarbu USA wyraźnie ostrzegło, że obecna polityka stawia naród na „ścieżce fiskalnej niezrównoważonej”.
Milczenie Trumpa w sprawie długu publicznego ignoruje także rzadki punkt dwustronnego konsensusu wśród amerykańskiego społeczeństwa. Według indeksu ze stycznia 2026 r. sponsorowanego przez Fundację Petersona przeważająca 82% wyborców zgadza się, że prawodawcy powinni spędzać więcej czasu na zajęciu się długiem publicznym. Wyborcy ze wszystkich stron politycznych stwierdzili, że uważają redukcję zadłużenia za pilną kwestię: 89% Republikanów, 75% Demokratów i 70% niezależnych uznało ją za jeden z „trzech najważniejszych priorytetów” prezydenta i Kongresu. Wyborcy pozostają głęboko zaniepokojeni kierunkiem polityki budżetowej kraju, zwłaszcza po burzliwym roku 2025, który charakteryzował się rekordowymi wydatkami, najwyższymi w historii kosztami odsetek i historycznym zamknięciem rządu.
Eksperci podatkowi twierdzą jednak, że obecna polityka i impas polityczny poważnie pogłębiają problem. Obecne zamknięcie rządu, które niedawno wkroczyło w trzeci tydzień, dodaje miliardy do wydatków federalnych i opóźnia niezbędne reformy budżetowe. Ponieważ Stany Zjednoczone nie mają już najwyższego ratingu kredytowego od żadnej z trzech głównych agencji, presja rośnie. Nawet gdy Prezydent ogłasza, że „nadchodzi złoty wiek Ameryki”, grożący dług w wysokości 39 bilionów dolarów pozostaje nieuniknionym, choć niewypowiedzianym, cieniem nad finansami kraju.

