Źródło obrazu: Getty Images
Kiedy rynek otworzył się dzisiaj (26 listopada), indeks Pets at Home (LSE:PETS) odnotował największy wzrost na indeksie FTSE 250. W pewnym momencie wzrósł o ponad 6%, po czym powrócił do skromniejszego wzrostu o 3,3%.
Jednak przy cenie 214 pensów jest jeszcze daleko od inwestorów, którzy pięć lat temu kupili akcje po cenie 425 pensów.
Jakie są szanse, że akcje indeksu FTSE 250 odzyskają dawną świetność? Przyjrzyjmy się bliżej.
Opowieść o dwóch biznesach
Pets at Home składa się z dwóch części swojej działalności: sprzedaży detalicznej (karma dla zwierząt domowych, akcesoria, zabawki, usługi pielęgnacyjne itp.) i weterynaryjnej. Ta pierwsza ma trudności z niską frekwencją w sklepach i presją wydatków konsumenckich (co przekłada się na zakup mniejszej liczby zabawek i słodyczy). Jednak strona weterynaryjna jest nadal silna i jest znacznie bardziej opłacalna.
Zaglądając głębiej, widzimy ten sam wzór co poprzednio. Sprzedaż detaliczna spadła o 2,3% rok do roku do 680 mln funtów, podczas gdy przychody weterynarzy wzrosły o 6,7% do 376 mln funtów. W zasadzie jeden słaby, drugi mocny.
Zysk grupy przed opodatkowaniem spadł o 33,5% do 36,2 mln funtów, a straty spowodował sektor detaliczny, gdzie zyski spadły o 84,1% do zaledwie 3,5 mln funtów. Było to efektem słabszej sprzedaży w sklepach oraz celowych obniżek cen.
Natomiast jednostka weterynaryjna odnotowała wzrost zysków o 8,3% do 45 mln funtów. Ten biznes generuje większość zysków. Właściwie bez niego aż strach pomyśleć, w jakim miejscu byłaby teraz ta firma. Prawdopodobnie poza FTSE 250!
Od ponad 30 lat Pets at Home to firma z jasnym celem, ugruntowanym rynkiem i lojalną bazą klientów, ale jasne jest, że potrzebne są pilne i niezbędne działania, aby przywrócić rozwój działalności detalicznej. Ian Burke, tymczasowy dyrektor generalny.
Niektóre pozytywne aspekty
Ale nie wszystko było negatywne. Po dwóch ostrzeżeniach dotyczących zysków na początku tego roku firma w dalszym ciągu spodziewa się spełnić skorygowane całoroczne założenia dotyczące zysku przed opodatkowaniem na poziomie 90–100 mln GBP. Oczekuje się, że ponad 80% tej kwoty będzie pochodzić z branży weterynaryjnej.
W pierwszym półroczu firma otworzyła pięć nowych praktyk i pozostaje na dobrej drodze do otwarcia 10 nowych praktyk w roku finansowym 2026. W perspektywie średnioterminowej zamierza otworzyć 100 nowych klinik weterynaryjnych, wykorzystując jednocześnie model joint venture typu capital-light.
Tymczasem w bilansie nie ma żadnych problemów, a skorygowany dług netto wynosi 12 milionów funtów. Tymczasowa dywidenda pozostała na poziomie 4,7 pensów na akcję, a 50% tegorocznego wykupu akcji za 25 mln funtów zostało zakończone.
Na koniec firma nakreśliła czteroetapowy plan zmiany swojej działalności detalicznej. Obejmuje to ulepszenie asortymentu produktów, utrzymanie konkurencyjnych cen, lepszą realizację i zmniejszenie kosztów ogólnych o 20 milionów funtów.
akcja
Spółka wciąż szuka nowego prezesa i nie wiemy, w jakim kierunku to wszystko pójdzie. Ale Pets at Home ma zaufaną markę, silną firmę weterynaryjną i 7,9 miliona aktywnych klientów Pets Club. Zatem moim zdaniem istnieją elementy umożliwiające możliwą zmianę kursu.
Akcje notowane są tanio, około 12,8 razy przewyższające zyski z transakcji terminowych, a ich rentowność wynosi 6,15% (chociaż dywidenda może zostać obniżona w celu zachowania środków pieniężnych).
Po rozważeniu sytuacji uważam, że warto przyjrzeć się akcjom jako potencjalnej szansie na poprawę sytuacji. Ale nikt nie rozważa zakupu, przynajmniej na razie.

