Wednesday, April 1, 2026

„Ouch”: Czołowy bank inwestycyjny zagląda pod maskę gospodarki i odkrywa, że ​​„rynek pracy nie wygląda najlepiej” | Fortuna

Koniecznie przeczytaj

Duży bank inwestycyjny przedstawił zaskakującą diagnozę amerykańskiej gospodarki: rynek pracy, od dawna będący filarem odporności, może mieć poważne kłopoty. W swoich najnowszych prognozach gospodarczych ekonomiści UBS pod przewodnictwem Jonathana Pingle’a nakreślili obraz rosnącej słabości, która wykracza daleko poza liczbę miejsc pracy, ostrzegając przed rosnącym ryzykiem dla gospodarstw domowych i szerzej rozumianym ożywieniem gospodarczym.

Ostatnia notatka „US Economics Weekly” szwajcarskiego banku inwestycyjnego wzbudziła duże oczekiwania, biorąc pod uwagę rychły koniec zawieszenia działalności rządu federalnego. Ekonomiści i obserwatorzy rynku byli pozbawieni federalnych danych gospodarczych na ponad 40 dni, co pod koniec października była komisarz Biura Statystyki Pracy, Erica Groshen, określiła mianem „latania na ślepo”. Zespół Pingle’a spodziewa się, że w przypadku ponownego otwarcia rządu w przyszłym tygodniu zostaną opublikowane wrześniowe dane o zatrudnieniu i potencjalnie październikowy raport o inflacji, czyli Indeks cen towarów i usług konsumenckich.

Ekonomiści potrzebują teraz tych danych bardziej niż kiedykolwiek. Przez większą część roku czołowi ekonomiści, w tym prezes Rezerwy Federalnej Jerome Powell, twierdzili, że na rynku pracy panuje „niski poziom zatrudnienia, niski poziom zatrudnienia”. Przez większą część roku pracodawcy lakonicznie zatrudniali pracowników i wydawało się, że boją się zwalniać pracowników; być może nadal zraniony „Wielkim Wyrzeczeniem” ery pandemii. UBS nie jest jedyną firmą na Wall Street zaniepokojoną faktem, że być może część równania „pod ostrzałem” nie jest już do końca prawdziwa.

Obecnie „dostępnych jest mnóstwo pracowników i ogólnie rzecz biorąc, firmy prawdopodobnie nie odczuwają potrzeby zatrzymywania pracowników dłużej niż to konieczne” – powiedziała Bloombergowi Veronica Clark, ekonomistka w Citigroup Inc.

Tymczasem Dan North, starszy ekonomista w Allianz Trade Americas, również powiedział Bloombergowi, że „istnieje znaczna liczba firm o ugruntowanej pozycji, które w znacznym stopniu redukują zatrudnienie”.

Ludzie są zwalniani i nie zatrudniani ponownie.

Zwolnienia są wyższe niż zapowiadano, argumentuje UBS, powołując się na fakt, że „wnioski z tytułu ubezpieczenia na wypadek bezrobocia, ogłoszenia o zwolnieniach i zawiadomienia WARN wyprzedzają tempo przed pandemią. Nawet opóźnione dane o dynamice zatrudnienia w przedsiębiorstwach, stanowiące złoty standard danych o dynamice tworzenia i niszczenia miejsc pracy, pokazują w najnowszych danych tempo utraty miejsc pracy na poziomie lub wyższym od tempa przed pandemią”.

W rzeczywistości cięcia znacznie przyspieszyły. Zgodnie ze standardem branżowym Challenger, Gray & Christmas w październiku ogłoszono 157 000 zwolnień w firmach, co stanowi najwyższą sumę miesięcznych zwolnień od lipca 2020 r. Szczególnie mocno ucierpiały technologia i pamięć masowa, a cięcia były również powiązane z automatyzacją i sztuczną inteligencją.

Liczba dotychczasowych w tym roku? Oszałamiająca liczba 760 000 cięć skorygowanych sezonowo do października, znacznie przewyższająca ten sam okres w 2024 r. i przewyższająca jakikolwiek rok od 2009 r., czyli okresu po wielkim kryzysie finansowym. Największe firmy podejmują działania: Amazon zwolnił 14 000 pracowników, UPS zwolnił w ciągu ostatniego roku 48 000 pracowników, a Target zwolnił za jednym zamachem prawie 2000 pracowników.

Ryzyko „wanny” i słabego zatrudnienia

Pracownicy są wrzucani do rosnącej grupy innych, którzy nie mogą znaleźć pracy. UBS porównuje rynek pracy do wanny: przy utrzymujących się odejściach (zwolnieniach) i spadku liczby zatrudnionych (zatrudnień), poziom wody (zatrudnienie ogółem) z pewnością spadnie. Wskaźnik zatrudnienia, mierzony wieloma badaniami biznesowymi, spadł do poziomów obserwowanych w przeszłości jedynie podczas recesji. Z wyłączeniem opieki zdrowotnej i pomocy społecznej, które utrzymują się na stosunkowo stabilnym poziomie, zatrudnienie w sektorze prywatnym spada średnio o 36 000 miejsc pracy miesięcznie.

Od początku roku zatrudnienie w gospodarstwach domowych, mierzone w głównym badaniu rządowym, spadało do sierpnia o około 72 000 miejsc pracy miesięcznie. Tempo to jest „znacznie niższe” od tempa potrzebnego do dotrzymania tempa wzrostu populacji, nie mówiąc już o utrzymaniu stabilnej stopy bezrobocia, która osiągnęła obecnie najwyższy poziom po 2021 roku. Udział siły roboczej spadł i ponad 800 000 osób odeszło z siły roboczej, ale nadal twierdzi, że chce pracy.

Ekonomiści zauważają, że szersza miara niepełnego zatrudnienia, znana jako U-6, wzrosła od stycznia o 0,6 punktu procentowego do 8,1%. To obecnie o 1,3 punktu procentowego więcej niż na koniec 2019 r. Warto zauważyć, że wzrost nie wynika tylko z braku pracy: więcej Amerykanów pracuje w niepełnym wymiarze godzin ze względów ekonomicznych, co jest kolejną klasyczną oznaką spadającego popytu. „To dokładnie odwrotność tego, co powinno się zdarzyć w przypadku negatywnego szoku podaży pracy spowodowanego imigracją” – napisał UBS, odnosząc się do argumentu administracji Trumpa, że ​​ograniczenia imigracji zacieśnią rynek pracy.

Liczba ofert pracy w dalszym ciągu spada: pod koniec października serwis Indeed.com poinformował, że liczba ofert pracy spadła do najniższego poziomu od 2021 r., przy czym prawie wszystkie sektory odnotowują spadki rok do roku. Tymczasem średnia tygodniowa liczby nowych bezrobotnych przekracza poziom z 2023 r., a liczba wniosków ciągłych jest bliska najwyższego poziomu od czasu pandemii.

Pingle argumentował, że nawet wakaty, które wydają się aktywne, mogą nie być powiązane z rzeczywistymi działaniami rekrutacyjnymi.

Według Pingle, wskaźnik zatrudnienia „utrzymujący się na poziomie recesji” stanowi lukę „tak dużą, że wydaje się, że prawdopodobnie nie będzie zbyt wiele wysiłku w zapełnieniu wielu wakatów”. „Możemy także przyjrzeć się 14 milionom ludzi, którzy nie pracują, ale chcą lub szukają pracy, lub 2 milionom pobierającym zasiłki dla bezrobotnych. Biorąc pod uwagę tę liczebność, wydaje się, że przynajmniej część wakatów nie wydaje się chętna do obsadzenia”.

Świąteczne zatrudnianie i spadające nastroje

Nie tylko pracownicy tracą pracę, ale także kurczy się rynek nowych możliwości. Sezonowe plany zatrudnienia na wakacje są znacznie poniżej norm sprzed pandemii. Firma Challenger, Gray & Christmas podaje, że we wrześniu i październiku ogółem ogłoszono zaledwie 400 000 ogłoszeń wakacyjnych, czyli znacznie poniżej średniej wynoszącej 625 000 w latach 2014–2019, a nawet poniżej tej z ostatnich lat. Kluczowi sprzedawcy detaliczni, tacy jak Target, nawet nie publikują danych liczbowych, a Krajowa Federacja Detalistów sugeruje, że liczba miejsc pracy sezonowych może spaść o 40% w porównaniu z rokiem ubiegłym.

To ochłodzenie wpływa na zaufanie konsumentów i przedsiębiorstw. Wskaźnik zaufania konsumentów na Uniwersytecie Michigan spadł w listopadzie do 50,3, nieco powyżej rekordowo niskiego poziomu z 2022 r. Mniej gospodarstw domowych zgłasza duże zatrudnienie, a odsetek spodziewających się wzrostu bezrobocia w przyszłym roku wzrósł do poziomu nienotowanego od naznaczonych recesją lat 80. Wśród małych przedsiębiorstw optymizm „z trudem zyskuje na popularności” w obliczu obaw o inflację i ciągłych zawirowań na rynku pracy.

Fed rozważa dostępne opcje

Przedstawiciele Rezerwy Federalnej są coraz bardziej podzieleni, a niektórzy decydenci ostrzegają, że ryzyko dla miejsc pracy jest obecnie porównywalne z obawami dotyczącymi inflacji. Niektórzy widzą argument za obniżkami stóp procentowych w celu złagodzenia rynku pracy, inni obawiają się, że inflacja nie jest jeszcze pod kontrolą. Gubernator Rezerwy Federalnej przyznała, że ​​obawia się, że „rynek pracy może bardzo szybko się pogorszyć” i wezwała do ostrożności i elastyczności przy publikowaniu każdego nowego zestawu danych ekonomicznych.

Wniosek banku inwestycyjnego? Jeśli zwolnienia utrzymają tempo, a zatrudnienie będzie nadal spadać, rynek pracy zmierza w stronę „bardziej widocznego skurczenia się”. A to, ostrzegają, może wkrótce spływać i podważać zaufanie gospodarstw domowych, wydatki konsumentów i całe ożywienie gospodarcze. „Jeśli bez zmiany kranu woda w wannie będzie odpływać coraz szybciej, w końcu poziom wody zacznie spadać. Stanowi to poważne ryzyko dla perspektyw”.

Website |  + posts
- Advertisement -spot_img
- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł