Dyrektor generalny JPMorgan Chase (JPM), Jamie Dimon, stanął w poniedziałek przed kamerami na Wall Street, desperacko poszukując wyważonego głosu. Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran w weekend, rynki ropy zostały wstrząśnięte, a inwestorzy chcieli wiedzieć, jak poważne mogą być konsekwencje inflacyjne. Odpowiedź Dimona była ostrożna, ale jasna.
W rozmowie z Lisą Abramowicz z telewizji Bloomberg na konferencji JPMorgan w Miami Beach Dimon powiedział, że konflikt w krótkim okresie spowoduje wzrost cen gazu. Ale nakreślił wyraźną granicę między krótkim zobowiązaniem a długim. „Jeśli to nie potrwa długo” – powiedział Bloombergowi – „nie będzie to poważny cios inflacyjny. Gdyby trwało to długo, byłoby inaczej”.
To ostrzeżenie jest teraz niezwykle ważne. Prezydent Trump zasygnalizował, że kampania wojskowa w Iranie może trwać tygodnie, a nie dni. Ruch tankowców przez Cieśninę Ormuz prawie ustał, a firmy żeglugowe i towarzystwa ubezpieczeniowe usuwają statki z najbardziej krytycznego na świecie wąskiego gardła ropy.
Co obecnie robi rynek ropy
Reakcja rynku energii była gwałtowna, ale jeszcze nie katastrofalna. Ropa Brent wzrosła w poniedziałek o około 9% do około 79 dolarów za baryłkę, podczas gdy cena ropy US West Texas Intermediate wzrosła o ponad 7% do około 72 dolarów. Obydwa rynki wycofały się z popołudniowych maksimów, gdy rynki rozważały decyzję OPEC o zwiększeniu wydobycia o 206 000 baryłek dziennie w kwietniu.
Na pompie Amerykanie już to czują. W poniedziałek średnia krajowa za galon zwykłej benzyny osiągnęła 3 dolary, po raz pierwszy od grudnia, co oznacza wzrost o 8 centów w porównaniu z zeszłym tygodniem. Patrick De Haan z GasBuddy ostrzegł, że pod koniec tygodnia średnia może wynieść od 3,10 do 3,20 dolara.
Więcej analiz ekonomicznych:
Ernst & Young mocno ocenia gospodarkę przez rzeczywistość Urzędnik Rezerwy Federalnej ostro krytykuje ostatnią pauzę w stopach procentowych MFW wydaje zdecydowane ostrzeżenie dla amerykańskiej gospodarki
Największym problemem jest Cieśnina Ormuz. Przepływa przez nią około 20% światowych codziennych dostaw ropy naftowej. Od początku konfliktu na wodach Zatoki Perskiej zaatakowano już cztery statki. Jeśli napływ tankowców nie zostanie szybko wznowiony, Wood Mackenzie ostrzega, że cena ropy może przekroczyć 100 dolarów za baryłkę.
Inflacja była już największym zmartwieniem Dimona
Jeszcze przed atakami Iranu Dimon bił na alarm w związku z uporczywym oporem inflacji. W poniedziałek nazwał to „imprezowym skunksem” ze względu na gospodarkę, która na pozór wydaje się silna. Obraz jest zamierzony: wszystko wydaje się w porządku, dopóki nie poczujesz zapachu.
Ich zmartwieniem nie jest tylko ropa naftowa. Wskazał na szerszą gamę nacisków, które utrzymują ceny na wysokim poziomie znacznie powyżej docelowego poziomu 2% Rezerwy Federalnej. Najnowsze dane to potwierdzają.
Styczniowy CPI wyniósł 2,4% rok do roku wobec 2,7% w grudniu, a bazowy CPI wyniósł 2,5%. Obydwa odczyty były lepsze niż oczekiwano. Jednak Dimon twierdzi, że leżące u podstaw naciski nie zniknęły.
To, co mówi Dimon, utrzymuje inflację na stabilnym poziomie. Deficyty budżetowe znacznie przekraczają normy historyczne, a poziom długu publicznego określił Dimon jako bezprecedensowy. Rynek pracy, który choć ochładza się, nadal wspiera wzrost płac powyżej wzrostu wydajności. Relokacja i restrukturyzacja łańcucha dostaw zwiększają koszty strukturalne we wszystkich sektorach. Wydatki na obronę i infrastrukturę zwiększają utrzymującą się presję popytową na gospodarkę. Konflikt z Iranem dodaje do tego wszystkiego krótkoterminowy szok cenowy energii.
Na styczniowym posiedzeniu Rezerwa Federalna utrzymała stopy procentowe na niezmienionym poziomie, utrzymując referencyjną stopę funduszy federalnych w przedziale od 3,5% do 3,75% po trzech kolejnych obniżkach do końca 2025 r. Rynki były sceptyczne co do obniżki już w marcu, przed konfliktem z Iranem. Obecnie ten sceptycyzm znacznie się wzmocnił.
Zdjęcie: Bloomberg z Getty Images
Narzędzie FedWatch CME pokazało, że prawdopodobieństwo zawieszenia na posiedzeniu w dniach 17–18 marca było od poniedziałku bliskie 97%, a konflikt w Iranie wyeliminował wszelkie pozostałe przesłanki do krótkoterminowego poluzowania polityki pieniężnej. Dimon nie wezwał wprost Fed do utrzymania swojego stanowiska, ale jego postrzeganie inflacji jako nierozwiązanego ryzyka pozostawiło niewiele miejsca na inny wniosek.
Dlaczego głos Dimona ma teraz wagę
Dimon przyznał w poniedziałek, że amerykański sektor przedsiębiorstw i konsumentów jest w dobrej kondycji. Wskaźniki obsługi zadłużenia są stabilne, bilanse zdrowe, a gospodarka w dalszym ciągu rośnie. Uważał jednak, aby nie ogłosić zwycięstwa.
„Obecnie gospodarka ma się dobrze, ceny aktywów są wysokie” – powiedział Bloomberg Television. „Myślę, że jest trochę więcej entuzjazmu, niż powinno być”. Ostrzegł również inwestorów, aby w następstwie ataków Iranu spodziewali się cyberataków i ewentualnych działań terrorystycznych, zauważając, że celem mogą być banki.
Czas trwania konfliktu z Iranem jest obecnie najważniejszą zmienną wpływającą na inflację, rynki energii i politykę Rezerwy Federalnej w nadchodzących miesiącach. Przesłanie Dimona nie było wyrazem paniki. Był to przykład bezkompromisowego realizmu: ekonomia może wchłonąć krótkie zaangażowanie, ale długie całkowicie zmienia matematykę.
Powiązane: Dyrektor generalny JP Morgan ma dla inwestorów trudny komunikat w sprawie akcji

