We wtorek parlament Mołdawii głosował za wprowadzeniem stanu wyjątkowego w sektorze energetycznym kraju po rosyjskich atakach na sieć energetyczną sąsiedniej Ukrainy, które spowodowały odłączenie kluczowej linii energetycznej łączącej Mołdawię z Rumunią.
Nocne strajki doprowadziły do odłączenia linii wysokiego napięcia Isaccea-Vulcanesti, łączącej południową Mołdawię z Rumunią, członkowską UE, po czym władze Mołdawii wezwały obywateli do „racjonalnego” zużycia energii elektrycznej w godzinach szczytu, podczas gdy przeprowadzane są naprawy.
Siedemdziesięciu dwóch prawodawców w 101-osobowej legislaturze zatwierdziło to rozwiązanie, które obowiązywać będzie przez 60 dni. Nikt nie głosował przeciw, 18 wstrzymało się od głosu.
„To, co dzieje się dzisiaj w sektorze energetycznym, nie jest przypadkiem” – powiedział premier Mołdawii Alexandru Munteanu. „Ataki Rosji na cywilną infrastrukturę energetyczną na Ukrainie stanowią zbrodnię wojenną, ale także atak na nas, tu, w Republice Mołdawii… Wyłączną odpowiedzialność za to ponosi Rosja”.
Stan wyjątkowy zacznie obowiązywać w środę. Umożliwi to władzom „szybsze działanie: zmobilizowanie dodatkowych zasobów, ochronę infrastruktury krytycznej i, jeśli to konieczne, podjęcie dodatkowych działań w celu ograniczenia skutków kryzysu” – dodał Munteanu. „Zachowujemy czujność i działamy na rzecz bezpieczeństwa wszystkich obywateli… To nie jest miara paniki, to miara odpowiedzialności”.
Systemy energetyczne Mołdawii z czasów radzieckich pozostają połączone z Ukrainą, a kraj doświadcza okresowych przerw w dostawie prądu, odkąd Rosja całkowicie najechała Ukrainę w 2022 r. Minister energetyki Mołdawii Dorin Junghietu powiedział, że naprawa uszkodzonej linii energetycznej zajmie od pięciu do siedmiu dni.
Podczas inwazji Moskwa wielokrotnie atakowała infrastrukturę cywilną Ukrainy, taką jak tamy i porty rzeczne. Od chwili rozpoczęcia pełnej inwazji wpływ sąsiedniej wojny odbił się echem w całej Mołdawii, byłej republice radzieckiej posiadającej status kandydata do UE.
W zeszłym tygodniu dziesiątki tysięcy Mołdawian zostało pozbawionych wody po kolejnym rosyjskim ataku na elektrownię wodną na Ukrainie, w wyniku którego ropa zanieczyściła główną rzekę przepływającą przez oba kraje.
Ukraińska fabryka znajduje się około 15 kilometrów (9 mil) w górę rzeki od północnej granicy Mołdawii z Ukrainą i dostarcza wodę dla około 80% około 2,5-milionowej populacji Mołdawii. W styczniu w Mołdawii doszło do poważnych przerw w dostawie prądu, m.in. w stolicy Kiszyniowie, po tym jak przerwa w linii energetycznej z Ukrainy spowodowała spadek napięcia.
Prezydent Mołdawii Maia Sandu we wtorek obwiniła Moskwę, stwierdzając, że „Rosja w dalszym ciągu celowo podważa bezpieczeństwo Republiki Mołdawii i zagraża życiu naszych obywateli”.
„Po zbombardowaniu ukraińskiej elektrowni wodnej… dziś wieczorem nowy brutalny atak spowodował odłączenie linii Isaccea-Vulcanesti, która w niektórych okresach zapewnia od 60 do 70% naszego zużycia energii elektrycznej” – napisał na Facebooku. „To wszystko nie są wypadki, ale celowe działania Rosji mające na celu osłabienie i pozostawienie Mołdawii w ciemności”.
Rosja wielokrotnie zaprzeczała, jakoby próbowała zdestabilizować Mołdawię.
Posiadam wykształcenie w zakresie dziennikarstwa i komunikacji. Interesuję się bieżącymi wydarzeniami, mediami oraz sprawami społecznymi. Jako dziennikarz skupiam się na przekazywaniu jasnych, rzetelnych i wiarygodnych informacji.

