Miesiące krytyki obwiniały pokolenie Z za złe postawy, brak etyki pracy i zbyt wysokie wymagania. Dane z rynku pracy przedstawiają jednak znacznie mniej wygodną historię. Wśród najmłodszych pracowników w Ameryce pierwsze szczeble drabiny zawodowej są podzielone, a dane jasno pokazują, że nie jest to defekt pokoleniowy. To upadek strukturalny.
Wskaźniki wyprzedzające wskazują na silny rynek pracy. Pod maską mnożą się utrzymujące się słabości. Rynek „niskiego zatrudnienia i niskiego zatrudnienia” oznacza, że pracodawcy niechętnie wprowadzają zmiany w swoich listach płac. Dla pracowników w połowie kariery zawodowej ta stabilność przynosi ulgę. Dla młodych ludzi próbujących znaleźć pierwszą pracę jest to ślepy zaułek.
W 2025 r. odsetek bezrobotnych Amerykanów wchodzących na rynek pracy po raz pierwszy osiągnął najwyższy poziom od 37 lat, osiągając najwyższy poziom 13,3% w lipcu, po czym ustabilizował się na poziomie 10,6% w lutym. Liczba ta pozostaje wyższa niż w jakimkolwiek innym okresie Wielkiej Recesji. Kiedy zwalnia się zatrudnienie, drzwi zamykają się najpierw przed absolwentami i osobami, które dopiero wchodzą na rynek pracy.
(Statystyka najwyższa od 37 lat została przesunięta w górę i umieszczona w nagłówku akapitu; jest to najbardziej alarmujący punkt danych w artykule, a wcześniej został pominięty jako szczegół uzupełniający. „To wciąż więcej niż jakikolwiek punkt podczas Wielkiej Recesji” – dla podkreślenia osobne zdanie).
Praca, która miała być Twoja, zniknęła
Obecny postęp na rynku pracy jest odizolowany i nierówny i w dużej mierze pomija młodych pracowników. Wzrost liczby miejsc pracy koncentruje się w wąskim zakresie w opiece zdrowotnej i usługach społecznych. Tymczasem usługi finansowe i informacyjne – branże, które niegdyś zapewniły szybki rozwój najnowszym absolwentom szkół wyższych – powodują uszczuplenie miejsc pracy, od 2023 r. zwalnianych jest średnio 9 000 stanowisk miesięcznie. Przed pandemią w tych samych branżach co miesiąc przybywało 44 000 stanowisk pracy. Młodzi pracownicy aktualizują portale z ofertami pracy, aby znaleźć malejącą liczbę ofert pracy. Rekordowa liczba nowych pracowników pojawia się u bram rynku pracy w chwili, gdy pracodawcy je zamykają.
Pokoleniu Z nie brakuje pośpiechu. Ponieważ to pokolenie próbuje znaleźć swoje miejsce na tradycyjnym rynku, wiele osób zwraca się ku bocznym interesom. Ponad połowa (57%) pokolenia Z łączy obecnie dodatkowe prace, takie jak tworzenie treści, sprzedaż rękodzieła i praca w gospodarce gig, w porównaniu z zaledwie 21% pokolenia wyżu demograficznego. W boomie bocznym panuje prawdziwy duch przedsiębiorczości, ale jest też sygnał ostrzegawczy. W całej gospodarce rosnący odsetek pracowników, aby utrzymać się na rynku, łączy pracę w niepełnym wymiarze godzin lub pracę na kilku etatach. W tym kontekście wzrost kultury pobocznej pracy odzwierciedla pokolenie gromadzące dochody na rynku, który oferuje bardzo małą stabilność i bardzo niewiele możliwości rozwoju.
Dyplom uniwersytecki nie gwarantuje już tego, co dawniej
To, co ekonomiści pracy po raz pierwszy udokumentowali dziesięć lat temu wśród czarnych absolwentów szkół wyższych – że robienie wszystkiego „właściwie” nadal nie gwarantowało stabilnego zatrudnienia – od tego czasu rozprzestrzeniło się na cały rynek pracy.
Dyplom uczelni nie gwarantuje już pracy ani większych szans na stabilne wynagrodzenie. Od czasu Wielkiej Recesji różnica w stopie bezrobocia między absolwentami szkół wyższych a osobami bez wyższego wykształcenia zmniejsza się. Obecnie prawdopodobieństwo bezrobocia wśród niedawnych absolwentów szkół wyższych jest większe niż wśród całej siły roboczej.
Być może najbardziej zaskakujące: przez sześć miesięcy 2025 r. pracownicy ze stopniem zawodowym w rzemiośle (hydraulicy, elektrycy, monterzy rur) osiągali nieco lepsze wyniki w pracy niż absolwenci szkół wyższych. Jest to pierwszy raz, kiedy absolwenci szkół wyższych tracą przewagę w zatrudnieniu, odkąd rząd federalny zaczął monitorować te dane w latach 90.
AI grozi zamknięciem drzwi od wewnątrz
Gdy drzwi do rynku pracy zamykają się przed młodymi ludźmi, sztuczna inteligencja grozi zamknięciem zasuwy od wewnątrz. Masowe bezrobocie spowodowane sztuczną inteligencją jeszcze nie nadeszło, ale dla pracowników na początku kariery pojawiają się pierwsze sygnały ostrzegawcze. Niedawne badanie Uniwersytetu Stanforda wykazało, że pracownicy w wieku od 22 do 25 lat wykonujący zawody wysoce narażone na sztuczną inteligencję (tworzenie oprogramowania, obsługa klienta) odnotowali 13% spadek zatrudnienia od 2022 r.
Nawet liderzy technologii biją na alarm. Dyrektor generalny Anthropic, Dario Amodei, ostrzegł, że sztuczna inteligencja może w ciągu najbliższych pięciu lat zlikwidować około połowę stanowisk kierowniczych na stanowiskach kierowniczych na podstawowym szczeblu. Podsumowując, niedoświadczeni młodzi pracownicy stoją w obliczu ogromnego ryzyka pozostawienia blizn na rynku pracy: wejścia na rynek pracy, który jednocześnie kurczy się na poziomie podstawowym i automatyzuje pozostałe role.
Ta niepewność ciąży na młodych pracownikach. Conference Board stwierdza, że jedynie 57% pracowników poniżej 25 roku życia deklaruje zadowolenie ze swojej pracy w porównaniu z 72% pracowników w wieku powyżej 55 lat. W roku charakteryzującym się najszybszym wzrostem zadowolenia z pracy w historii, młodzi pracownicy byli jedyną grupą, której zadowolenie spadło.
Co naprawdę trzeba zmienić
Zrzucanie winy na pokolenie Z jest łatwe. Dane pokazują, że to również jest błędne. To pokolenie dojrzewa na rynku pracy, który jest mniej bezpieczny, mniej dynamiczny i mniej przewidywalny niż ten, na który weszli ich rodzice, na którym miejsca pracy coraz częściej korzystają z technologii nadzoru, a świadczenia emerytalne ulegają erozji. Nie potrzeba wykładu na temat etyki pracy. Potrzebujemy gospodarki oferującej wiele trwałych ścieżek do bezpieczeństwa klasy średniej.
Możemy ożywić obietnicę czteroletniego dyplomu, inwestując w staże, programy usług publicznych i inne sprawdzone ścieżki do stabilnego zatrudnienia. Ponieważ sztuczna inteligencja zmienia siłę roboczą, decydenci muszą zadbać o to, aby pracownicy mieli wpływ na sposób jej wdrażania i aby korzyści, jakie zapewnia, były szeroko udostępniane, a nie skupiane pomiędzy nielicznymi.
Pokolenie Z nie jest bezrobotne. Pukają za zamknięte drzwi. Zadanie, jakie stoi przed nami, polega na ich ponownym otwarciu i zadbaniu o to, aby szansa przeciwko klasie średniej nie stała się reliktem przeszłości.
Opinie wyrażane w komentarzach Fortune.com są wyłącznie poglądami ich autorów i niekoniecznie odzwierciedlają opinie i przekonania Fortune.

