Sędzia federalny musi ponownie rozważyć potencjalne konsekwencje dla bezpieczeństwa narodowego wstrzymania budowy wartej 400 milionów dolarów sali balowej Białego Domu dla prezydenta Donalda Trumpa, orzekł w sobotę sąd apelacyjny.
Panel złożony z trzech sędziów Sądu Apelacyjnego Stanów Zjednoczonych dla Okręgu Dystryktu Kolumbii stwierdził, że nie ma wystarczających informacji, aby zdecydować, jaka część projektu może zostać zawieszona bez narażania bezpieczeństwa prezydenta, jego rodziny lub personelu Białego Domu.
Sprawa wróciła do sędziego, który orzeczeniem z 31 marca zakazał wykonywania pracy bez zgody Kongresu, ale zawiesił wykonanie tego nakazu na 14 dni. Sąd apelacyjny przedłużył ten termin o trzy dni, do 17 kwietnia, aby umożliwić administracji Trumpa złożenie wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy przez Sąd Najwyższy.
Panel nakazał sędziemu okręgowemu USA Richardowi Leonowi wyjaśnienie, czy (i w jaki sposób) jego orzeczenie sądu koliduje z planami administracji w zakresie bezpieczeństwa.
Prawnicy rządowi argumentowali, że projekt obejmuje krytyczne elementy bezpieczeństwa mające chronić przed różnymi potencjalnymi zagrożeniami, takimi jak drony, rakiety balistyczne i zagrożenia biologiczne, a opóźnienie budowy „zagroziłoby prezydentowi i innym osobom mieszkającym i pracującym w Białym Domu”.
Wydając tymczasową pauzę, León doszedł do wniosku, że grupa ekologiczna stojąca za skargą prawną prawdopodobnie odniesie sukces, ponieważ prezydent nie ma uprawnień do budowy sali balowej bez zgody Kongresu.
León zrzekł się wszelkich prac budowlanych niezbędnych do zapewnienia bezpieczeństwa Białego Domu, ale oświadczył, że zapoznał się z materiałami przedstawionymi prywatnie przez rząd, zanim stwierdził, że zakłócenie nie zagrozi bezpieczeństwu narodowemu.
W swoim odwołaniu administracja republikańska przytoczyła materiały, które zostaną zainstalowane w celu budowy „silnie ufortyfikowanego” obiektu, i stwierdziła, że konstrukcja będzie obejmowała schrony przeciwbombowe, obiekty wojskowe i centrum medyczne pod salą balową.
Komisja apelacyjna zauważyła, że większość obaw rządu dotyczyła podziemnych prac związanych z bezpieczeństwem, które zdaniem Białego Domu „różniły się od budowy samej sali balowej i mogły być prowadzone niezależnie”.
Teraz jednak Biały Dom wydaje się sugerować, że te ulepszenia bezpieczeństwa są „nierozerwalnie związane” z projektem jako całością, stwierdził sąd apelacyjny, pozostawiając niejasnym, „czy i w jakim stopniu” konieczne są dalsze prace nad niektórymi aspektami sali balowej w celu zapewnienia bezpieczeństwa tych ulepszeń.
Carol Quillen, prezes i dyrektor generalna National Trust for Historic Preservation, stwierdziła w oświadczeniu, że organizacja oczekuje na dalsze wyjaśnienia ze strony sądu rejonowego. Powiedział, że grupa jest zaangażowana w „uhonorowanie historycznego znaczenia Białego Domu, obronę naszej zbiorowej roli stewardów i pokazanie, jak szerokie konsultacje, w tym z narodem amerykańskim, dają lepszy ogólny wynik”.
Organizacja złożyła pozew w grudniu, tydzień po tym, jak Biały Dom zakończył wyburzanie wschodniego skrzydła w celu zbudowania sali balowej o powierzchni 90 000 stóp kwadratowych (8400 metrów kwadratowych), która według Trumpa może pomieścić 999 osób. Władze podały, że budowa sali balowej rozpocznie się w kwietniu.
W zeszłym miesiącu León doszedł do wniosku, że pozew ma duże szanse zakończyć się sukcesem, ponieważ „żadna ustawa nie zapewnia prezydentowi władzy, za jaką twierdzi”.
„Prezydent Stanów Zjednoczonych jest zarządcą Białego Domu dla przyszłych pokoleń Pierwszych Rodzin. Jednak nie jest właścicielem!” – napisał Leon, nominowany przez prezydenta George’a W. Busha, republikanina.
Dwa dni po orzeczeniu Leóna projekt sali balowej uzyskał ostateczną zgodę kluczowej agencji, w której Trump współpracował z sojusznikami. Inny organ nadzorczy złożony z lojalistów Trumpa zatwierdził projekt na początku tego roku. Zanim jednak zwrócił się do komisji, prezydent dokonał największej zmiany strukturalnej w Białym Domu od ponad 70 lat.
Trump twierdzi, że projekt jest finansowany z darowizn prywatnych, chociaż budowę podziemnych bunkrów i poprawę bezpieczeństwa pokrywają pieniądze publiczne.
W skład panelu składającego się z trzech sędziów sądu apelacyjnego weszli Patricia Millett, Neomi Rao i Bradley Garcia. Millett został nominowany przez prezydenta Baracka Obamę, Demokratę. Rao został nominowany przez Trumpa. Garcia został nominowany przez prezydenta Joe Bidena, Demokratę.
Rao napisał zdanie odrębne, w którym powołał się na ustawę umożliwiającą prezydentowi wprowadzanie ulepszeń w Białym Domu.
„Co ważne, rząd przedstawił wiarygodne dowody na utrzymujące się luki w zabezpieczeniach Białego Domu, które uległyby przedłużeniu w przypadku wstrzymania budowy” – napisał Rao, dodając, że takie obawy przeważają nad „powszechnymi szkodami estetycznymi” przedstawionymi w pozwie.

