W ciągu ostatniego roku, dzień po tym, jak Tesla złożyła swój najnowszy raport kwartalny, autor ten obliczył wskaźnik, który nazywam „Musk Magic” Premium. Krótko mówiąc, rysunek pokazuje, w jakim stopniu wycena pioniera pojazdów elektrycznych wynika z jego obecnych wyników, a w jakim stopniu opiera się na założeniach inwestorów, że Musk dostarczy ogromne ilości różnych obiecanych innowacji, od robotyki po roboty humanoidalne, czyli obszary, w których opłacalne wersje nie pojawiły się i nadal są opóźniane.
Obliczyłem ten wskaźnik jeszcze raz, kierując się raportem Tesli za trzeci kwartał, opublikowanym po zamknięciu rynku w środę, 22 października. Firma odnotowała rekordową sprzedaż w tym kwartale. Jednak tragiczne dane o zyskach kontrastują z niedawnym wzrostem akcji spółki, który podwoił kapitalizację rynkową producenta od początku kwietnia do 1,46 biliona dolarów na początku tego tygodnia. Połączenie rosnącej wyceny i ogromnych spadków zysków od czasów świetności firmy na początku dekady sprawia, że Magic Premium staje się halloweenowym demonem prześladującym Wall Street.
Podstawowe zyski Tesli stanowią około połowę zysków GM
Aby dostać się do Magic Premium, najpierw wdrażam formułę, która zakłada solidne, powtarzalne wygrane. Aby to osiągnąć, zaczynam od zarobków netto GAAP i koryguję dwie pozycje.
Pierwsza: sprzedaż kredytów regulacyjnych. Spadają już teraz, gdy administracja Trumpa odstąpiła od wcześniejszego wymogu, zgodnie z którym amerykańscy producenci samochodów płacą ogromne kary Tesli i innym producentom pojazdów elektrycznych za nieosiągnięcie celów wymaganych do wyprodukowania wystarczającej liczby ekologicznych pojazdów. Musk przyznał, że strumień przychodów z tych płatności będzie nadal spadać, a następnie praktycznie zniknie. Po drugie: Tesla co kwartał odnotowuje zyski lub straty na swoich dużych zasobach Bitcoinów. Jest to pozycja szczególna, nieoperacyjna, którą również wykluczam usuwając zyski z zysków (lub dodając straty).
W trzecim kwartale Tesla odnotowała zysk netto w wysokości 1 372 mln dolarów. Oznacza to spadek o 37% w porównaniu z analogicznym okresem trzech miesięcy ubiegłego roku. Odejmując składkę po opodatkowaniu od ulg regulacyjnych w wysokości około 300 mln dolarów i dodając stratę w wysokości 62 mln dolarów z tytułu udziałów w spółkach cyfrowych niezwiązaną z wynikami biznesowymi Tesli, otrzymam trwały zysk netto w wysokości 1134 mln dolarów (1372 mln dolarów minus 238 mln dolarów redukcji netto tych pozycji niezwiązanych z podstawową działalnością).
Dodanie tej kwoty do skorygowanych zysków za ostatnie trzy kwartały daje łączny odczyt bazowy na poziomie 3,6 miliarda dolarów za ostatnie 12 miesięcy. To mniej więcej połowa tego, co General Motors, archetypowy producent metalu, wyprodukował w tym samym okresie.
Ile zatem jest dziś „warta” Tesla, biorąc pod uwagę pieniądze, które faktycznie zarabia (w przeciwieństwie do cudów, które obiecuje jej dyrektor generalny)? Jeśli podamy PE równe 30, równe średniej S&P 500 (która, nawiasem mówiąc, jest mocno zawyżona przez ceny akcji Mag 7, w tym Teslę), otrzymamy „wartość godziwą” w wysokości 108 miliardów dolarów (30 pomnożone przez 3,6 miliarda dolarów zysków). Inwestorzy obstawiają jednak, że wartość producenta samochodów wynosi 1,46 biliona dolarów. Różnica, wartość zależna od ciągle zmieniających się obietnic Muska dotyczących tego, co ma nadejść, równa się Musk Magic Premium: w tym przypadku 1,35 biliona dolarów. Inaczej mówiąc: obietnica mglistych wizji, które wciąż oddalają się niczym miraż na pustyni, stanowi 90% kapitalizacji rynkowej Tesli.
Jak szybko muszą rosnąć zyski Tesli, aby stać się Musk Magic Premium?
Przy cenie 1,46 biliona dolarów Tesla sprzedaje za 405 razy powtarzalne zyski. Przyjrzyjmy się teraz wysokości, jaką muszą osiągnąć akcje, aby w ciągu najbliższych siedmiu lat osiągnąć nawet skromne 10% rocznej stopy zwrotu. Aby to osiągnąć, wycena Tesli musiałaby się podwoić do 2,9 biliona dolarów.
Wygenerowanie zysków wystarczających do uzasadnienia tak gigantycznej kapitalizacji rynkowej wymagałoby od Muska rozpoczęcia podróży charakteryzującej się szybko rosnącą rentownością i zawrotnym wzrostem, a towarzyszący mu inwestorzy musieliby stawić czoła komnacie grozy. Będziemy hojni i wyobrazimy sobie, że do końca 2032 roku Tesla będzie miała ten sam bogaty PE wynoszący 30. W takim scenariuszu firma musiałaby do tego czasu generować zyski w wysokości 97 miliardów dolarów rocznie. Mniej więcej tyle zarabiają dziś Microsoft i Apple, a ich obecne zyski należą do największych w annałach kapitalizmu.
Przejście z obecnego kursu wynoszącego 3,6 miliarda dolarów do 97 miliardów dolarów oznacza, że Musk musiałby zwiększać zyski o 60% rocznie, każdego roku, aż do 2032 roku. Tylko w ciągu ostatnich 12 miesięcy musiałby dodać dziesiątki miliardów dodatkowych zysków.
Oczywiście Musk w przeszłości czynił cuda. Ale w to Halloween przepędzenie demonów prześladujących Teslę wydaje się cudem za daleko.

