W pewnym sensie 10-letni Giancarlo jest jednym ze szczęśliwców. Nadal chodzi do szkoły.
Każdego ranka on i jego rodzina pakują się i opuszczają mieszkanie w Minneapolis, aby poczekać na autobus. Jego młodszy brat nosi swój plecak, mimo że kilka tygodni temu przestał chodzić do przedszkola, ponieważ mama za bardzo boi się go nosić.
Kiedy czekają za płotem z kutego żelaza, matka Giancarlo zabiera dzieci do cienia drzewa, aby się pomodliły. To jedyny moment, kiedy przestaje rozglądać się po ulicy w poszukiwaniu agentów imigracyjnych.
„Boże, proszę, chroń mojego syna, gdy nie ma mnie w domu” – mówi po hiszpańsku. Rozmawiała z Associated Press pod warunkiem zachowania częściowej anonimowości dla rodziny, ponieważ obawia się, że stanie się celem władz imigracyjnych.
Dla wielu rodzin imigrantów w Minnesocie wysłanie dziecka do szkoły wymaga wiary, że federalni agenci imigracyjni rozmieszczeni w całym stanie ich nie powstrzymają. Tysiące dzieci pozostaje w domu, często z powodu braku transportu od drzwi do drzwi lub po prostu braku zaufania.
Strach stał się rzeczywistością. Zatrzymano wielu rodziców i część dzieci, w tym 5-letniego Liama Conejo Ramosa, który wraz z ojcem pochodzącym z Ekwadoru został zatrzymany w Columbia Heights na przedmieściach Minneapolis, gdy wracał do domu ze szkoły. Zostali wysłani do ośrodka zatrzymań w Teksasie, ale wrócili, gdy sędzia nakazał ich uwolnienie.
Szkoły, rodzice i grupy społeczne zmobilizowały się, aby pomóc uczniom w dotarciu na zajęcia, aby mogli się uczyć, nawiązywać kontakty towarzyskie i mieć stały dostęp do posiłków. A dla tych, którzy nadal wysyłają swoje dzieci, podróż do i ze szkoły jest jednym z jedynych zagrożeń, jakie są skłonni podjąć.
„Nie czuję się bezpiecznie, jeśli on pójdzie do szkoły” – stwierdziła matka Giancarlo, kręcąc głową. „Ale każdego dnia budzi się i chce odejść. Chce być z przyjaciółmi”.
Szkoła pozostaje schronieniem w czasach zamieszania
Szkoła podstawowa Giancarlo w Minneapolis to najlepsze, co go ostatnio spotkało. W przerwie można pograć w piłkę nożną. Rejestrator do nauki. Giancarlo postanowił nauczyć się grać na flecie w przyszłym roku, kiedy piątoklasiści wybiorą instrument. Ma „zbyt wielu” (zbyt wielu) najlepszych przyjaciół, żeby wymienić.
Jednak zamknięcie w domu matki i brata ciąży na nim. Oszczędza połowę jedzenia, które otrzymuje w szkole, na śniadanie i lunch, aby się z nimi podzielić, a w tym roku schudł cztery funty. Szczególną starannością przywozi pizzę czy hamburgery, częstuje rodzinę jadłem w restauracjach, gdy jej matka, azylantka z Ameryki Łacińskiej, jeszcze pracowała, a oni czuli się bezpiecznie wychodząc z domu. Giancarlo również zwrócił się o azyl, a jego brat Yair ma obywatelstwo amerykańskie.
Czasami przychodzi tylko siedmiu kolegów z klasy Giancarlo, podczas gdy powinno być ich około 30. „Nauczyciele płaczą” – powiedział. „To smutne”.
Ponieważ w tym roku po stanie przemierza nawet 3000 agentów federalnych, niektórzy rodzice-imigranci założyli się, że ich dzieci będą bezpieczniejsze, podróżując lub spacerując z białymi mieszkańcami Minnesoty, którzy jeszcze kilka tygodni temu byli obcymi, zamiast siedzieć we własnych samochodach lub trzymać się za ręce.
Pewna matka, imigrantka z Meksyku, rzuciła pracę w sprzątaniu domu, a jej mąż przestał chodzić do pracy na budowie, aby zminimalizować ryzyko zatrzymania. Jej 10-letnia córka, urodzona w Stanach Zjednoczonych, jako jedyna opuszcza dom, a rodzice innego ucznia zabierają ją do jej prywatnej szkoły chrześcijańskiej w Minneapolis.
„To podnosi mi ciśnienie krwi” – powiedziała matka. Mówiła pod warunkiem zachowania anonimowości w obawie przed atakiem ze strony władz imigracyjnych.
W szkołach na obszarze Twin Cities gwałtownie wzrosła absencja
Zgodnie z wieloletnimi wytycznymi, które administracja Trumpa odrzuciła, szkoły i inne „wrażliwe lokalizacje”, takie jak szpitale i kościoły, były wcześniej uważane za niedostępne dla agentów imigracyjnych i celnych oraz innych urzędników imigracyjnych. Dzieci, niezależnie od ich statusu imigracyjnego, mają konstytucyjne prawo do uczęszczania do szkoły publicznej.
Tej zimy wzrosła absencja w szkole i zapotrzebowanie na naukę online, gdy na szkolnych parkingach pojawili się agenci imigracyjni.
Według danych uzyskanych przez AP 14 stycznia w St. Paul było nieobecnych ponad 9 000 uczniów, co stanowi ponad jedną czwartą z 33 000 uczniów w okręgu. W Fridley, na przedmieściach Minneapolis, frekwencja w szkołach spadła o prawie jedną trzecią, wynika z pozwu złożonego w tym tygodniu przez okręg, mającego na celu zablokowanie działań mających na celu egzekwowanie prawa imigracyjnego w pobliżu szkół.
Dzieci wysłały listy do superintendent St. Paul Stacie Stanley, prosząc ją o zaoferowanie nauki online. Podczas wywiadu głos jej się trząsł, gdy czytała list od uczennicy szkoły podstawowej: „Nie czuję się bezpiecznie przychodząc do szkoły ze względu na ICE”.
Kiedy okręg wprowadził tymczasową opcję wirtualnego nauczania, w ciągu pierwszych 90 minut zapisało się ponad 3500 uczniów. Od tego czasu liczba ta wzrosła do ponad 7500 uczniów.
Towarzysz szkolny i zabezpieczenie dla małej dziewczynki.
W środę po zajęciach około 20 nauczycieli i emerytowany dyrektor wypełnili główne biuro szkoły podstawowej Valley View Elementary School, do której uczęszcza Liam Conejo Ramos, na sesję informacyjną, po czym eskortowali dzieci mieszkające w pobliżu domu. Władze szkoły twierdzą, że zatrzymano kilku innych uczniów i ponad dwudziestu rodziców.
„Żyjemy w miejscu, gdzie ICE jest wszędzie” – powiedział René Argueta, łącznik rodzinny w szkole. Argueta, który sam był imigrantem z Salwadoru, zorganizował nauczycieli, którzy chodzili i zabierali uczniów do i z domów.
Dzień wcześniej grupa spotkała się z agentami federalnymi w okolicy w czasie zwolnienia. Argueta uznała za konieczne uspokojenie części nauczycieli zdenerwowanych spotkaniem.
„Waszym jedynym celem jest doprowadzenie uczniów do domu, bez względu na to, co zobaczą” – powiedział grupie. „Nie podchodzimy do ICE. Nie wyciągamy telefonów”.
Po rozdaniu krótkofalówek Argueta i dwóch innych nauczycieli napotkali grupę 12 dzieci czekających na nie na korytarzu. Argueta wzięła za rękę najmłodsze dziecko, przedszkolaka, i wyprowadziła grupę na zewnątrz.
Na koniec kolejki nauczycielka drugiej klasy Jenna Scott rozmawiała z byłą uczennicą, obecnie uczennicą trzeciej klasy. Starał się, aby rozmowa była lekka.
„Jestem bardzo podekscytowany widokiem twojego domu” – powiedział mu Scott.
„Czy zapisałeś się na konferencję dla rodziców i nauczycieli?”
„Nie, pani ICE” – powiedziała dziewczyna.
„Wiem. Powiedz rodzicom, że tym razem możesz to zrobić online”.
Potem dziewczynka z trzeciej klasy pobiegła do domu. Później Scott powiedział, że 10-minutowy spacer to delikatny taniec. „Nie chcesz przestraszyć dzieci, ale chcesz też, żeby szły szybko”.
Argueta powiedziała, że dzień wcześniej odprowadzali uczniów do domu, gdy usłyszeli trąbienie samochodów ostrzegające, że w pobliżu znajdują się agenci imigracyjni. Dziewczyna z przodu wpadła w panikę i pobiegła w stronę Arguety.
„ICE nadchodzi” – krzyknął.
Wziął ją za rękę i szedł dalej. Zapytała go, czy się boi.
Nie, powiedział.
Zapytał go, czy ma dokumenty, czy przebywa w kraju legalnie. Argueta ma zieloną kartę i pozwolenie na pracę, ale kłamał. Powiedział jej nie, żeby nie czuła się samotna.
Jej dłoń rozluźniła się w jego dłoni. Znowu się uśmiechnęła.
Trzymał ją za rękę, aż dotarli do drzwi i weszła z matką.
___
Dziennikarka Associated Press, Sharon Lurye z Filadelfii, przyczyniła się do powstania tego raportu.
___
Działalność edukacyjna Associated Press otrzymuje wsparcie finansowe od wielu prywatnych fundacji. AP ponosi wyłączną odpowiedzialność za całą zawartość. Znajdź standardy AP dotyczące współpracy z organizacjami filantropijnymi, listę osób wspierających i obszary objęte finansowaniem na AP.org.

