Thursday, April 2, 2026

W obliczu stopy inflacji wynoszącej 682% Wenezuelczycy pracują na co najmniej trzech stanowiskach pracy i nadal ledwo mogą sobie pozwolić na zakup żywności. „Wszystko jest bardzo drogie” | Fortuna

Koniecznie przeczytaj

W Białym Domu prezydent Donald Trump obiecuje, że interwencja USA w Wenezueli zainwestuje miliardy dolarów w infrastrukturę kraju, ożywi kwitnący niegdyś przemysł naftowy i ostatecznie zapoczątkuje nową erę dobrobytu w narodowi Ameryki Łacińskiej.

Jednak tutaj, na rozległym targu ulicznym w stolicy, pracownica przedsiębiorstwa użyteczności publicznej Ana Calderón po prostu żałuje, że nie może kupić składników do przygotowania garnka zupy.

„Żywność jest niewiarygodnie droga” – mówi Calderón, wskazując na szybko rosnące ceny, w wyniku których seler kosztuje dwa razy więcej niż zaledwie kilka tygodni temu, a kilogram (2 funty) mięsa kosztuje ponad 10 dolarów, czyli 25 razy więcej niż miesięczna płaca minimalna w kraju. „Wszystko jest bardzo drogie”.

Wenezuelczycy trawiący wieści o bezczelnym schwytaniu przez Stany Zjednoczone byłego prezydenta Nicolása Maduro słyszą wspaniałe obietnice przyszłej sprawności gospodarczej, nawet gdy żyją w dzisiejszych wyniszczających realiach gospodarczych.

„Wiedzą, że krajobraz znacznie się zmienił, ale nadal nie widzą tego na żywo. To, co widzą, to represje. Widzą wiele zamieszania” – mówi Luisa Palacios, urodzona w Wenezueli ekonomistka i była dyrektor ds. ropy naftowej, która jest badaczem w Centrum Globalnej Polityki Energetycznej na Uniwersytecie Columbia. „Ludzie mają nadzieję i nadzieję, że wszystko się zmieni, ale to nie znaczy, że zmieni się to teraz”.

Jakakolwiek nadzieja, że ​​zaangażowanie USA poprawi gospodarkę Wenezueli, jest spotęgowana przez miażdżące codzienne prawdy, których doświadcza większość tutaj. Ludzie często pracują na dwa, trzy lub więcej etatów, aby przeżyć, a mimo to szafki i lodówki są prawie puste. Dzieci chodzą wcześnie spać, aby uniknąć napadów głodu; Rodzice wybierają pomiędzy zrealizowaniem recepty a zakupem żywności. Szacuje się, że osiem na dziesięć osób żyje w ubóstwie.

Doprowadziło to miliony ludzi do ucieczki z kraju do innych miejsc.

Ci, którzy pozostali, skupieni są w miastach Wenezueli, w tym w jej stolicy, Caracas, gdzie targ uliczny w dzielnicy Catia był kiedyś tak zatłoczony, że kupujący wpadali na siebie i unikali nadjeżdżających pojazdów. Jednak w miarę jak w ostatnich dniach ceny wzrosły, miejscowi coraz bardziej oddalali się od straganów, redukując chaos do względnej ciszy.

Neila Roa, trzymając na rękach swoje 5-miesięczne dziecko, sprzedaje przechodniom paczki papierosów, codziennie monitorując wahania kursów walut, aby dostosować cenę.

„Inflacja i jeszcze raz inflacja i dewaluacja” – mówi Roa. „To wymknęło się spod kontroli”.

Roa nie mógł uwierzyć w wiadomość o schwytaniu Maduro. Teraz zastanawia się, co z tego będzie. Uważa, że ​​uzdrowienie gospodarki Wenezueli wymagałoby „cudu”.

„Nie wiemy, czy zmiana jest na lepsze, czy na gorsze” – mówi. „Jesteśmy w stanie niepewności. Musimy zobaczyć, jak dobre może to być i jak bardzo może przyczynić się do naszego życia”.

Trump powiedział, że Stany Zjednoczone przekażą ludności część zysków ze sprzedaży wenezuelskiej ropy. Jednak jak dotąd wydaje się, że zaangażowanie to koncentruje się w dużej mierze na interesach USA polegających na wydobyciu większej ilości ropy z Wenezueli, sprzedaży do tego kraju większej liczby produktów wyprodukowanych w USA i naprawie sieci energetycznej.

W piątek w Białym Domu odbędzie się spotkanie z dyrektorami amerykańskich koncernów naftowych, aby omówić Wenezuelę, na którą administracja Trumpa naciska, aby szerzej otworzyła swój rozległy, ale borykający się z trudnościami przemysł naftowy dla amerykańskich inwestycji i wiedzy specjalistycznej. W wywiadzie dla „The New York Times” Trump przyznał, że ożywienie krajowego przemysłu naftowego zajmie lata.

„Ropa zajmie trochę czasu” – powiedział.

Wenezuela posiada największe potwierdzone zasoby ropy naftowej na świecie. Od nich zależy gospodarka kraju.

Poprzednik Maduro, żarliwy Hugo Chávez, wybrany w 1998 r., rozszerzył usługi społeczne, w tym mieszkalnictwo i edukację, dzięki boomowi naftowemu, który w latach 1999–2011 wygenerował dochody szacunkowe na 981 miliardów dolarów w związku ze wzrostem cen ropy. Jednak korupcja, spadająca produkcja ropy i polityka gospodarcza doprowadziły do ​​kryzysu, który stał się widoczny w 2012 roku.

Chávez mianował Maduro swoim następcą przed śmiercią na raka w 2013 r. Kryzys polityczny, społeczny i gospodarczy w kraju w połączeniu ze spadkiem produkcji i cen ropy naftowej odcisnął piętno na całej prezydenturze Maduro. Miliony ludzi zostało zepchniętych w biedę. Klasa średnia praktycznie zniknęła. A ponad 7,7 miliona ludzi opuściło swoją ojczyznę.

Albert Williams, ekonomista z Nova Southeastern University, twierdzi, że powrót sektora energetycznego do szczytowego poziomu miałby dramatyczny efekt domina w kraju, w którym dominuje ropa naftowa, powodując otwieranie restauracji, sklepów i innych przedsiębiorstw. Nie wiadomo – jego zdaniem – czy do tej rewitalizacji dojdzie, jak długo potrwa i jak rząd zbudowany przez Maduro dostosuje się do zmiany władzy.

„To pytanie warte miliardy dolarów” – mówi Williams. „Ale jeśli ulepszysz przemysł naftowy, ulepszysz kraj”.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że stopa inflacji w Wenezueli wynosi zdumiewające 682% i jest najwyższa ze wszystkich krajów, dla których posiada dane. To podniosło koszty żywności ponad to, na co wielu może sobie pozwolić.

Wielu pracowników sektora publicznego utrzymuje się za około 160 dolarów miesięcznie, podczas gdy przeciętny pracownik sektora prywatnego zarabiał w zeszłym roku około 237 dolarów. Miesięczna płaca minimalna w Wenezueli wynosząca 130 boliwarów, czyli 0,40 dolara, nie wzrosła od 2022 r., co plasuje ją znacznie poniżej miary skrajnego ubóstwa ONZ wynoszącej 2,15 dolara dziennie.

Kryzys walutowy doprowadził Maduro do ogłoszenia w kwietniu „kryzysu gospodarczego”.

Usha Haley, ekonomistka z Wichita State University, która bada rynki wschodzące, twierdzi, że w przypadku tych, którzy najbardziej cierpią, nie widać bezpośrednich oznak zmian.

„W krótkiej perspektywie większość Wenezuelczyków prawdopodobnie nie odczuje żadnej ulgi gospodarczej” – mówi. „Jedna sprzedaż ropy nie rozwiąże szalejącej inflacji i załamania monetarnego kraju. Jest mało prawdopodobne, aby miejsca pracy, ceny i kursy wymiany szybko się zmieniły”.

W kraju, który w ostatnich latach był świadkiem tylu konfliktów co Wenezuela, miejscowi są przyzwyczajeni do robienia tego, co muszą, aby przetrwać dzień, do tego stopnia, że ​​wielu wyraża to samo.

„Rozwiązujący” – mówią po hiszpańsku lub „wymyśl to” – skrót od zmanipulowanego charakteru życia tutaj, w którym każda transakcja, od wejścia do autobusu po zakup leku dla dziecka, wymaga delikatnej kalkulacji.

Tutaj, na targu, łączy się zapach ryb, świeżej cebuli i spalin samochodowych. Calderon twierdzi, że w obliczu ostatnio gwałtownie rosnących cen „różnica jest ogromna”, ponieważ oficjalna waluta kraju gwałtownie traci na wartości w stosunku do nieoficjalnej waluty, dolara amerykańskiego.

Nie mogąc sobie pozwolić na wszystkie składniki zupy, wyszedł z pęczkiem selera, ale bez mięsa.

Ta historia pierwotnie ukazała się na Fortune.com.

Website |  + posts
- Advertisement -spot_img
- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł