Saturday, June 6, 2026

40% bezrobocie i 3-dniowy tydzień pracy: to to samo, twierdzi czołowy ekonomista | Fortuna

Koniecznie przeczytaj

40% bezrobocie i 3-dniowy tydzień pracy: to to samo, twierdzi czołowy ekonomista | Fortuna

Debata na temat sztucznej inteligencji wiąże się z problemem odpowiedniego sformułowania i jeden z najwybitniejszych amerykańskich ekonomistów ma pomysł, jak temu zaradzić.

„Pierwszą rzeczą, o której ludzie myślą, gdy myślą o zmniejszeniu zatrudnienia, jest bezrobocie” – powiedział Alex Tabarrok w wywiadzie dla „Fortune”. „Ale ograniczenie pracy może oznaczać, wiesz, krótszy tydzień pracy. Może to oznaczać dłuższą emeryturę, dłuższe dzieciństwo i więcej wakacji”.

Ekonomista z Uniwersytetu George’a Masona ujął to bez ogródek w tym tygodniu w poście na swoim wpływowym blogu Marginal Revolution: „Wyobraźcie sobie, że powiem wam, że sztuczna inteligencja spowoduje stopę bezrobocia na poziomie 40%. Brzmi źle, prawda? Nawet katastrofalnie. A teraz wyobraźcie sobie, że powiem wam, że sztuczna inteligencja stworzy trzydniowy tydzień pracy. Brzmi świetnie, prawda? Nawet cudownie”.

Jego puenta: te dwa scenariusze są w pierwszym przybliżeniu identyczne: „60% osób zatrudnionych i 40% bezrobotnych to tyle samo godzin pracy, co 100% osób zatrudnionych na 60% godzin” – napisał. Twierdzi, że różnica między katastrofą a krainą czarów nie sprowadza się do surowej ekonomii sztucznej inteligencji, ale do sposobu, w jaki społeczeństwo decyduje się na dystrybucję zysków.

„Każdy wybiera negatywną możliwość zamiast pozytywnej” – Tabarrok powiedział Fortune. „Co nie oznacza, że ​​mamy gwarancję: przejście może być wyboiste, to pewne. Rewolucja przemysłowa była wyboista. Ale uważam też, że powinniśmy myśleć o większej ilości wolnego czasu jako o czymś dobrym”.

Keynes nazwał to 100 lat temu i też się bał

Tabarrok jest w dobrym historycznym towarzystwie. W latach trzydziestych XX wieku John Maynard Keynes przewidział, że do roku 2030 będzie możliwy 15-godzinny tydzień pracy, a następnie z wyraźnym niepokojem zapytał, co ludzie zrobią z całym tym wolnym czasem.

Baronowa Dambisa Moyo, znana ekonomistka i członkini brytyjskiej Izby Lordów, wyraziła tę samą obawę w niedawnej rozmowie z „Fortune”, zauważając, że sam Keynes głośno martwił się, czy ludzie będą „kontemplować Boga”, oraz że jego obawa dotycząca wykorzenienia w epoce obfitości pozostaje głęboko aktualna. „Na świecie jest obecnie niezliczona ilość krajów, w których jest wielu młodych mężczyzn, którzy nic nie robią” – powiedział. „Nie kontemplują Boga tak, jak byśmy tego chcieli”.

Tabarrok ze swojej strony stwierdził, że mniej się martwi. Jej głównym argumentem historycznym jest to, że Stany Zjednoczone już raz tego doświadczyły. Powiedział Fortune, że przeprowadził pewne obliczenia na podstawie danych z Tabeli Światowej Penn Hubermana i Minnsa i odkrył, że między 1870 r. a dniem dzisiejszym czas pracy spadł o około 40% (z prawie 3000 godzin rocznie do około 1800), a bezrobocie nie wzrosło do tego poziomu. W 1870 r. około 30% życia człowieka spędzano w pracy. „Jeśli dodamy do tego, ile czasu spędzamy na spaniu, otrzymamy kolejne 30% lub coś koło tego. Masz więc pracę, jesteś śpiący i nie ma już zbyt wiele czasu na nic innego. Dziś mamy około 10%. Jeśli sztuczna inteligencja podniesie tę liczbę do 5% w ciągu najbliższych 50 lat, stwierdził, „byłoby fantastycznie. Nikt nie narzeka, że ​​«mieliśmy o wiele więcej pracy do wykonania, że ​​moglibyśmy prać ubrania ręcznie, a teraz maszyny przejęły tę pracę»”.

Ale firmy nie zwracają godzin

Istnieje jedna główna przeszkoda pomiędzy optymistyczną wizją Tabarroka a rzeczywistością: szef.

Z poprzedniego raportu tego redaktora wynika, że ​​chociaż sztuczna inteligencja skompresowała to, co zwykle zajmowało osiem godzin, do zaledwie dwóch, kadra kierownicza nie odsyła pracowników wcześniej do domu: wypełnia lukę, zwiększając produkcję. Michael Manos, dyrektor ds. technologii w firmie Dun & Bradstreet, ujął to jasno: „Dali mi osiem do dwóch godzin, ale teraz mogę pracować 20 godzin, bo praca się zmniejszyła”.

Yasmeen Ahmad z Google Cloud, która doradza firmom z listy Fortune 500 w zakresie infrastruktury danych AI, potwierdziła ten schemat, zauważając, że kadra kierownicza „trochę się denerwuje” konsekwencjami, ale po cichu chowa korzyści w zakresie wydajności, zamiast się nimi dzielić. Dyrektor generalny KPMG w USA Tim Walsh zgodził się, że korzyści są realne, ale stwierdził, że spodziewa się, że liczba jego pracowników będzie rosnąć, a nie spadać, postrzegając sztuczną inteligencję jako siłę napędową wzrostu, a nie drogę do mniejszej liczby godzin. „Oznacza to, że mogę wygenerować większy obrót w mojej firmie” – powiedział.

Badania potwierdzają doświadczenie pracowników. Badanie etnograficzne przeprowadzone na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley wykazało, że pracownicy technologii obsługujący sztuczną inteligencję zgłaszali „zapał i poczucie rozszerzonych możliwości”, ale także czuli się „bardziej zajęci, pod większą presją lub mniej zdolni do całkowitego wycofania się”, jak zauważył Tim Harford z „Financial Times”. Badanie przeprowadzone przez Boston Consulting Group wykazało, że pracownicy, którzy stale monitorują wiele narzędzi AI, zgłaszają wyższy poziom zmęczenia psychicznego i przeciążenia informacjami – badacze nazwali to „narybkiem mózgu AI”.

Tabarrok dostrzegł to napięcie, ale nie poddał się. „Sądzę, że ludzie będą musieli znaleźć ciekawe sposoby na lepsze zorganizowanie życia zawodowego, gdy liczba godzin jest mniejsza, na przykład jeśli będziemy chcieli przepracować je wszystkie razem w określonym czasie, a potem mieć dni wolne, albo po prostu mniej dziennie albo dłuższą emeryturę. Jest wiele rzeczy, które będziemy musieli przemyśleć”. Jego recepta pozostała zorientowana na politykę: zadeklaruj dywidendę dla sztucznej inteligencji i zapewnij więcej urlopów.

Duży obraz

Tabarrok był również sceptyczny co do bardziej alarmujących harmonogramów AI. „Sądzę, że transformacja będzie wolniejsza, niż myślą potępienia, co jest zgodne z opinią większości ekonomistów” – powiedział Fortune, odrzucając również pogląd, że jest za wcześnie, aby stwierdzić, że znajdujemy się w momencie „pauzy Engelsa”, w którym płace pozostają w stagnacji wraz z postępem technologii. „Rozejrzyj się teraz po całym świecie: jedyne, czego dokonała sztuczna inteligencja, to zwiększenie liczby miejsc pracy. Nie odnotowano żadnego spadku”. Zauważył, że główne miesięczne dane dotyczące zatrudnienia maskują znacznie bardziej dynamiczną rzeczywistość: w Stanach Zjednoczonych co miesiąc powstaje około 5 milionów nowych miejsc pracy, a 4,8 miliona ulega likwidacji. „Sztuczna inteligencja będzie po prostu kolejną tego typu zmianą”.

Wizja znajduje wsparcie na Wall Street. Tom Lee z Fundstrat Global Advisors, jeden z najbardziej obserwowanych strategów rynkowych w kraju, argumentuje, że Stany Zjednoczone znajdują się w „trzeciej erze niedoborów siły roboczej” – strukturalnym trendzie demograficznym, który będzie trwał od 2018 r. do około 2035 r. i który będzie wymagał znacznych inwestycji w sztuczną inteligencję, aby wypełnić niedobory siły roboczej. Wielokrotnie porównywał obecną chwilę do wynalezienia mrożonek błyskawicznych w latach dwudziestych XX wieku, co według badań Fundstrat ograniczyło pracę w rolnictwie z 30–40% amerykańskiej siły roboczej do zaledwie 2–5%, przy jednoczesnym obniżeniu kosztów żywności. „To pozwoliło zaoszczędzić czas, prawda? Stworzyło, umożliwiło zmianę przeznaczenia ludzi i stworzyło zupełnie nowych pracowników” – powiedział Lee w styczniowym wystąpieniu w podcaście Prof G Markets.

Wskazał także na inny pozytywny przypadek, który jego zdaniem jest powszechnie niedoceniany: potencjalny wpływ sztucznej inteligencji na medycynę. Powołując się na przełomowe badania ekonomistów z Uniwersytetu w Chicago, Kevina M. Murphy’ego i Roberta H. Topela, stwierdził, że całkowite wyleczenie raka stanowiłoby impuls dla światowej gospodarki o wartości 50 bilionów dolarów. Dodał, że nawet zmniejszenie śmiertelności z powodu nowotworów o 10% miałoby charakter transformacyjny. „To byłoby coś niesamowitego, absolutnie niesamowitego, jak lepsze i dłuższe życie. Wiesz, sztuczna inteligencja ma obecnie trochę zły rozgłos (i) wizerunek, ale myślę, że w momencie, gdy sztuczna inteligencja dokona przełomu w medycynie, to minie. I nie sądzę, że jest to całkowicie nierealne”.

Tabarrok zacytował cytat włoskiego filozofa Niccolò Machiavellego: Nowe rzeczy są trudniejsze do zrozumienia niż stare, nawet jeśli nowe mogą być lepsze. W szóstym rozdziale Księcia Machiavelli napisał: „Należy pamiętać, że nie ma nic trudniejszego do podjęcia, bardziej niebezpiecznego w wykonaniu lub bardziej niepewnego co do powodzenia, niż przejąć inicjatywę we wprowadzeniu nowego porządku rzeczy. Innowator ma bowiem za wrogów wszystkich, którzy dobrze sobie poradzili w starych warunkach, i letnich obrońców wśród tych, którzy radzą sobie dobrze w nowych. Ten chłód wynika częściowo ze strachu przed przeciwnikami, którzy mają prawa w swoich rękach. strony, a częściowo z niewiary ludzi, którzy niełatwo uwierzyć w nowe rzeczy, dopóki nie nabiorą z nimi długiego doświadczenia”.

„Zawsze trudniej jest zrozumieć, co nowego właśnie dlatego, że powoduje zmiany” – stwierdził Tabarrok, choć przyznał, że ekonomiści ryzykują, że będą sprawiać wrażenie, że lekceważą sprzeciw ludzi. „Trudno wyobrazić sobie przyszłość, ponieważ będzie bardzo różnić się od przeszłości, ale nadal będzie dobra”.

Szczera odpowiedź może być taka, że ​​nadchodzi keynesowski 15-godzinny tydzień pracy, ale nie dzięki dobrowolnej hojności korporacji. Niezależnie od tego, czy chodzi o wyzwolenie, czy też jest ono wymuszone przez politykę, demografię czy sam ciężar zmian technologicznych, staje się decydującym problemem pracy dekady.

Website |  + posts
- Advertisement -spot_img
- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł