
Źródło obrazu: Getty Images
250 spółek notowanych na londyńskim indeksie wtórnym FTSE 250 może stanowić odpowiedni teren dla tych, którzy chcą zmaksymalizować swoje dochody z dywidend. Na najwyższym poziomie zwroty wynoszą 10% lub więcej. A dzisiaj największym płatnikiem dywidend jest Bluefield Solar Income Fund (LSE:BSIF), który wypłaca niesamowite 12,54%.
Zanim jednak zaczniemy, warto pamiętać o kilku kwestiach związanych z inwestowaniem. Z jednej strony nie powinniśmy kupować tylko dla procentowego zwrotu. Nie kupujemy też po prostu „akcji”. Wszelkie wydane pieniądze stanowią inwestycję w samą firmę, jej działalność i jej długoterminowy zrównoważony rozwój. Może to pomóc nam rozszyfrować, czy tak wysoka stopa dywidendy jest doskonałą okazją, czy tylko błyskiem w niebie.
Podstawy
Na początek czym zajmuje się fundusz Bluefield Solar Income Fund? Jak sama nazwa wskazuje, trust inwestuje w aktywa związane z energią słoneczną na terenie Wielkiej Brytanii. W ostatnich latach rozszerzyło się to również na aktywa magazynujące energię wiatrową. Ponieważ znaczna część jego dochodów pochodzi z powiązanych z inflacją dotacji rządowych na rzecz wysiłków na rzecz osiągnięcia Net Zero, fundusz zamierza oferować hojną dywidendę.
Jeśli chodzi o dywidendę, obecna stopa zwrotu (bazująca na ostatnich 12 miesiącach wypłat) jest niezwykle wysoka. Z ostatnich 10 lat wynika, że stopa zwrotu na poziomie 6–7% jest mniej więcej tak typowa, jak można się spodziewać.
Powód, dla którego rentowność wzrosła do dwucyfrowego poziomu, jest powiązany ze spadającą ceną akcji. W 2022 r. akcje zmieniły właściciela za 143 pensy. Od tego czasu spadek ceny o 52% obniżył tę liczbę do 69 pensów, zwiększając jednocześnie stopę dywidendy.
Co się więc stało?
Kryzys?
Nie ma jednej przyczyny spadków cen akcji. Do problemów zaliczają się rosnące stopy procentowe, niepewność polityczna i zmiany długoterminowych prognoz dotyczących energii odnawialnej. W rezultacie te bezpieczne, powiązane z inflacją dochody wydają się znacznie bardziej niepewne.
Sygnałem ostrzegawczym w tym przypadku jest ogromne dyskonto w stosunku do „wartości aktywów netto”, czyli NAV. Szacunki mówią, że wartość aktywów netto na akcję wynosi 114 pensów. Ale obecna cena akcji wynosi 69 pensów, czyli 40% taniej. Sugeruje to, że rynki nie zgadzają się z wyceną własnych aktywów spółki.
Przyszłość funduszu jest niepewna. Spółka rozważała zmianę modelu biznesowego. Sprzeciwiło się to akcjonariuszom. W związku z tym firma podjęła decyzję o wystawieniu się na sprzedaż. W ciągu trzech tygodni od tego ogłoszenia nie pojawił się żaden kupujący.
Trudno przewidzieć, co będzie dalej. Ale jednej rzeczy jestem pewien, że zwrot na poziomie 12% nie wystarczy na ten świat. Osobiście nie jestem obecnie zainteresowany dodawaniem tego typu akcji do swojego portfela.


