W ostatnich dniach amerykańscy producenci OEM głośno wypowiadali się na temat przepisów Unii Europejskiej w zakresie ochrony środowiska.
Oczekuje się, że europejscy prawodawcy przedstawią w środę swój nowy projekt propozycji przepisów dotyczących ochrony środowiska, a dyrektorzy firm Stellantis i Ford przedstawią swoje punkty widzenia w rozmowie.
Straty Forda Model e do 2025 r.: 3,6 miliarda dolarów (od początku roku) 2024: 5,1 miliarda dolarów 2023: 4,7 miliarda dolarów 2022: 2,2 miliarda dolarów
W zeszłym tygodniu John Elkann, prezes Stellantis, wypowiadał się publicznie na temat przepisów, mówiąc, że branża samochodowa podzieliła się własnym pakietem propozycji, które pomogą w kształtowaniu ustawodawstwa, w związku z utrzymującymi się obawami, że UE wzmocni swoje cele w zakresie emisji i nakaże stopniowe wycofywanie sprzedaży silników spalinowych.
„Istnieje inny sposób na ograniczenie emisji w Europie w konstruktywny i uzgodniony sposób, przywracając utracony wzrost gospodarczy i potrzeby obywateli” – powiedział Elkann. W przeciwnym razie – jego zdaniem – europejskiemu przemysłowi samochodowemu grozi „nieodwracalny upadek”.
UE postawiła już sobie za cel osiągnięcie zerowej emisji spalin z nowych samochodów do 2035 r.
W poniedziałek dyrektor generalny Forda, Jim Farley, przestał pisać i napisał w „Financial Times” artykuł zatytułowany „Europa ryzykuje przyszłość swojego przemysłu samochodowego”.
W swoim piśmie Farley stwierdziła, że przemysł motoryzacyjny „znowu patrzy na Europę z niepokojem”, oczekując na najnowszą aktualizację norm emisji. Główną tezą jego argumentacji jest to, że UE nie może dyktować popytu na pojazdy elektryczne.
„Słoń w pokoju polega na tym, że europejscy klienci – zarówno indywidualni, jak i przedsiębiorstwa – po prostu nie kupują masowo pojazdów elektrycznych” – stwierdziła Farley.
W środę odpowiedzieli europejscy producenci pojazdów elektrycznych.
Europejscy producenci samochodów protestują przeciwko proponowanej zmianie amerykańskich emisji.
Zdjęcie: Maryam Majd z Getty Images
Europejscy producenci pojazdów elektrycznych odrzucają wysiłki Stanów Zjednoczonych mające na celu „łagodzenie” norm emisji
Komisja Europejska ma przedstawić nową politykę motoryzacyjną w przyszłym tygodniu, 16 grudnia, dlatego zainteresowane podmioty po obu stronach problemu przedstawiają swoje stanowiska.
We wspólnym piśmie grup kampanii ChargeUp Europe i E-Mobility Europe, w którym wzięło udział prawie 200 sygnatariuszy, w tym szwedzcy producenci samochodów Polestar i Volvo, wezwano do utrzymania docelowych poziomów emisji bez zmian.
Powiązane: Stellantis ostrzega, że problem ten może zniszczyć europejski przemysł samochodowy
„Jesteśmy głęboko zaniepokojeni niedawnymi próbami osłabienia Waszych celów” – napisano w piśmie. Stwierdzili również, że przyjęcie ścieżki technologii przejściowej obejmującej hybrydy typu plug-in jest błędem, ponieważ spowodowałoby niepewność i spowolniłoby przechodzenie na pojazdy elektryczne.
To nie wszystkie złe wieści dla zwolenników pojazdów elektrycznych.
W środę E-Mobility Europe pochwaliła nowy wniosek Komisji Europejskiej dotyczący pakietu sieci europejskiej, który jej zdaniem przyspiesza proces rozbudowy infrastruktury ładowania pojazdów elektrycznych.
„Europejski pakiet sieciowy wysyła wyraźny sygnał, że Europa poważnie podchodzi do rozwiązywania problemów z wąskimi gardłami w sieci, wprowadzając przyspieszone wydawanie pozwoleń, nadrzędny charakter interesu publicznego dla projektów sieciowych, kompleksowe punkty obsługi i procedury cyfrowe, a wszystko to odzwierciedla długotrwałe potrzeby rynku. Nadawanie priorytetu połączeniom sieciowym w oparciu o dojrzałość projektu, a nie na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”, również jest mile widzianą reformą” – stwierdziła grupa w piśmie.
Dyrektor generalny Forda, Jim Farley, ma rozwiązanie problemów samochodowych w UE
Farley nie poświęcił całego artykułu na wskazanie oczywistych problemów branży; Zaproponował także kilka rozwiązań.
„Musimy zachęcać do tej transformacji. Europejscy producenci zainwestowali setki miliardów w pojazdy elektryczne” – stwierdził Farley. „Rządy muszą uzupełnić to zobowiązanie konsekwentnymi zachętami do ich zakupu i infrastrukturą do ładowania, która rozciąga się poza zamożne ośrodki miejskie na obszary wiejskie”.
Farley stwierdziła, że powinni wyeliminować przepisy, które traktują pickupy „jak luksusowe sedany”. Farley nazwał podatek od pojazdów użytkowych podatkiem obciążającym „kręgosłup europejskiej gospodarki”.
„Są to narzędzia dla hydraulików, kwiaciarni i budowlańców. Agresywne cele w zakresie emisji dwutlenku węgla w pojazdach użytkowych niesprawiedliwie karzą małe i średnie przedsiębiorstwa, które generują ponad 50% europejskiego PKB” – stwierdziła Farley.
Powiązane: Dyrektor generalny Forda Jim Farley ma ostre ostrzeżenie dla Europy

