Prezydent Donald Trump pozostawił otwartą możliwość rozmieszczenia amerykańskich wojsk lądowych w Wenezueli, zobowiązując się jednocześnie do odbudowy krajowej infrastruktury naftowej.
Podczas gdy wojsko dokonało zdumiewającego wyczynu, usuwając dyktatora Nicolása Maduro bez utraty życia wśród Amerykanów i przy minimalnych uszkodzeniach samolotów, utrzymanie porządku w Wenezueli to inna historia.
Zapytany o potencjalną rolę sił amerykańskich w przyszłości i czy w Wenezueli będą stacjonować wojska, Trump nie uchylał się od tematu.
„Nie boimy się żołnierzy na miejscu” – powiedział dziennikarzom na sobotniej odprawie. „Nie boimy się tego. Nie mamy nic przeciwko temu, aby to powiedzieć i zadbamy o to, aby kraj funkcjonował prawidłowo. Nie robimy tego na próżno”.
Czas pokaże, czy Stany Zjednoczone będą dążyć do całkowitej zmiany reżimu, dopóki kluczowe osobistości w rządzie Maduro pozostaną u władzy, a Trump potwierdził, że wiceprezydent Delcy Rodríguez jest skłonny zrobić to, czego chce Waszyngton.
Jednak osiągnięcia Stanów Zjednoczonych w obalaniu opresyjnych przywódców są mieszane, zauważył emerytowany pułkownik Sił Powietrznych Cedric Leighton. Sukces Niemiec i Japonii po II wojnie światowej kontrastuje z przedłużającymi się przeciwdziałania powstańcom w Iraku i Afganistanie w ciągu ostatnich dwóch dekad.
„Ryzyko związane z Wenezuelą polega na tym, że może to być również wrogie środowisko, co może narazić siły amerykańskie na wielkie niebezpieczeństwo” – powiedział CNN.
W tym scenariuszu wenezuelskie wojsko od lat planowało zaangażowanie się w wojnę partyzancką, dodał Leighton.
Powstanie może obejmować powrót sił wenezuelskich na wzgórza lub ukrycie się w slumsach miasta podczas ataku na wojska amerykańskie.
„A więc są to rodzaje rzeczy, na które z pewnością musimy być przygotowani i które mogą bardzo łatwo przerodzić się w koszmar w zakresie ochrony sił, jeśli nie zostanie potraktowane ostrożnie i jeśli nie zostanie wprowadzone odpowiednie zarządzanie, które zasadniczo to umożliwi” – ostrzegł.
Widzimy personel wojskowy, gdy wielu mieszkańców opuszcza swoje domy znajdujące się na terenie kompleksu wojskowego Fuerte Tiuna w Caracas w Wenezueli, 3 stycznia 2026 r. Boris Vergara — Anadolu via Getty Images
Pozostali przywódcy reżimu Maduro byli buntowniczy. Rodríguez zażądał jego powrotu i nazwał najazd Stanów Zjednoczonych „okrucieństwem naruszającym prawo międzynarodowe”.
Minister spraw wewnętrznych Diosdado Cabello wezwał Wenezuelczyków, aby „zaufali przywódcom politycznym i wojskowym” i „wyszli na ulice”, aby bronić kraju.
„Te szczury zaatakowały i będą żałować tego, co zrobiły” – powiedział, odnosząc się do Stanów Zjednoczonych.
Minister obrony, generał Vladimir Padrino López, powiedział, że Wenezuela przeciwstawi się „obecności obcych wojsk” i dodał: „Zaatakowali nas, ale nas nie pokonają”.
Trump powiedział w sobotę, że amerykańskie koncerny naftowe odbudują infrastrukturę energetyczną Wenezueli i wydadzą miliardy dolarów, które ostatecznie zwrócą się w postaci przychodów z eksportu.
W przypadku wybuchu powstania żołnierze amerykańscy lub pracownicy ochrony zostaliby prawdopodobnie wezwani do ochrony pracowników i majątku firmy.
Prawdopodobnie wymagałoby to znacznie większej obecności wojskowej niż obecnie. Przed schwytaniem Maduro Pentagon podał, że w zeszłym miesiącu na Karaibach przebywało około 15 000 żołnierzy. Dla porównania, podczas tych wojen w Iraku i Afganistanie znajdowały się setki tysięcy żołnierzy.
Na razie siły amerykańskie pozostają w regionie w wysokim stanie gotowości, powiedział reporterom przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów gen. Dan Caine.
„Marynarka wojenna USA pozostaje na swoim miejscu, a Stany Zjednoczone zachowują wszystkie opcje wojskowe do czasu, aż ich żądania zostaną w pełni spełnione i spełnione” – powiedział Trump. „Wszyscy osobistości polityczne i wojskowe w Wenezueli muszą zrozumieć, że to, co przydarzyło się Maduro, może przydarzyć się im”.
Ta historia pierwotnie pojawiła się na Fortune.com.

